Gdzie zjeść w podróży? Uliczne garkuchnie w Mandalay

Wiele osób, które nigdy nie podróżowało na własną rękę zawsze zadają to samo pytanie: gdzie zjeść w podróży? Które restauracje wybieram? Czym się kieruję? Najczęściej pytania zadają przez pryzmat własnych niemiłych doświadczeń z wyjazdów z biur podróży do „ekskluzywnych” hoteli w  Egipcie, Tunezji czy Turcji. Skoro zapłacili tyle pieniędzy i mieszkali w cztero czy pięcio gwiazdkowych hotelach i pomimo tej całej „ekskluzywności” spędzili przynajmniej kilka godzin w toalecie, bo dopadła ich „klątwa faraona”, to jak to wygląda u nas?

jedzenie w podróży
Wybieramy uliczne garkuchnie bo tylko tam można zasmakować oryginalnych, miejscowych potraw.

Sprawa wydaje się banalnie prosta. Zawsze trzymamy się starej jak świat zasady: wszystko co jest usmażone i ugotowane to jest bezpieczne. Do tego dokładamy maksymę, że czym dalej od restauracji przeznaczonych wyłącznie dla zachodnich turystów, tym bezpieczniej. Czyli najlepiej i najbezpieczniej jest wybierać lokalne knajpy, tam gdzie nie ma najczęściej menu po angielsku, a siedzą i jedzą miejscowi. Przecież oni wiedzą najlepiej gdzie zjeść. Gdyby było niedobre, nieświeże lub szkodliwe dla żołądka, to nie przychodziliby tu codziennie, a właściciel musiałby zamknąć swoją garkuchnie.

jedzenie w podróży
Lokalna herbaciarnia to doskonałe miejsce, aby ochłonąć od skwaru południowego słońca.

Po przyjeździe do Mandalay szukaliśmy odpowiedniego miejsca na pyszne kolacje. Popytaliśmy wśród miejscowych rikszarzy, gdzieś na ulicy i wiele osób wskazało nam Lasio Lay Restaurant. Niby nic wielkiego, bo to taki trochę odpowiednik polskiego baru mlecznego. Podawana jest tu głównie kuchnia Shan. W tyle pomieszczenia znajduje się duża lada, na której ustawione są wielkie gary wypełnione poszczególnymi daniami. Człowiek podchodzi, może zamieszać w garnku, pokazuje palcem a pomocnik kucharza nakłada na talerzyk, później kolejny i kolejny. Trzeba spróbować różnych potraw. Do tego miska ryżu, coś do picia i możemy zabrać się za jedzenie.

jedzenie w podróży
Jedzenie w podróży. Cała rodzina bierze udział w przygotowywaniu posiłków.

W takich miejscach „biali” pojawiają się bardzo rzadko, więc to kolejny pozytywny aspekt, że miejscowi jeszcze chętniej chcą rozmawiać i dowiedzieć się dlaczego nie boimy się jeść tam gdzie oni. Nie ma tu białych obrusów, czy porcelany. Za to prawdziwość kuchni i oryginalność dań zawsze jest na 100%. To nie dania udające „azjatyckie” serwowane pod turystów, a lokalna kuchnia charakterystyczna tylko dla tego miejsca. To tak jak u nas: niby kotlet schabowy z ziemniakami i surówką to klasyczne danie, lecz każda mama przygotowuje je na swój oryginalny i jedyny w swoim rodzaju sposób, który w każdym domu smakuje podobnie, a jednak inaczej.

jedzenie w podróży
Porcje były ogromne, bardzo ostra kuchnia, lecz jedzenie było po prostu przepyszne.

Drugie miejsce, które zrobiło na nas ogromne wrażenie to Chapati Stands, czyli jedzenie na rogu ulicy 27 i 82, gdzie stołuje się mnóstwo miejscowych. Mieliśmy szczęście, bo prawie wszystkie plastikowe stoliki były zajęte, lecz znalazł się jeden wolny. Cała rodzina prowadzi ten biznes. Synowie stoją przy gorącej blasze i smażą chapati, siostry przygotowują ciasto, mama dogląda mięsnych i warzywnych dań bulgocących w kotłach, a reszta biega między stolikami i roznosi jedzenie. To prawda, że plastikowe talerzyki nie były sterylnie czyste, że nie było śnieżnych obrusów (właściwie nie było żadnych), że siedzimy na chodniku przy ulicy, gdzie dookoła biegają koty i psy czekające na resztki.

jedzenie w podróży
Jedzenie w podróży. Wystawna kolacja w birmańskim „barze mlecznym”.

Na temat sztućców można by napisać elaborat historyczny, lecz nie chodzi tu o takie szczegóły. To coś, co tu sprzedają nie da się kupić w żadnej ekskluzywnej restauracji z przyznanymi gwiazdkami Michelin. To coś nazywa się „gotowanie z sercem”, z oryginalnością, z przepisami przekazywanymi z pokolenia na pokolenie. Zatem gdzie zjeść w podróży? Tylko w takich prawdziwych miejscach. Polecam wszystkim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Podobają Ci się artykuły i zdjęcia?

Chcesz być zawsze na bieżąco?
Chcesz jako pierwsza/y otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach na blogu? Zapisz się na newsletter. Obiecuję zero spam'u