Inle Lake, czyli dzień na jeziorze

Wstajemy wcześnie rano ponieważ za kilka chwil mamy zamiar wsiąść do łódki i spędzić cały dzień na jeziorze. Mamy zamiar zobaczyć jak żyją tu rybacy z Inle Lake, jak utrzymują równowagę na swoich łódeczkach, podpatrzeć jak sadzi się w ogródkach położonych na jeziorze, jak wytwarza się piękne materiały z lotosu, a także udać się na lokalny targ plemion górskich. Atrakcji jest całkiem sporo.

Inle Lake łódka
Inle Lake. Wynajęcie łódki jest bardzo proste – później pozostaje już tylko interesujący dzień na jeziorze.

Idziemy do jednego z kanałów, aby wsiąść do łódki. Każdy ma do dyspozycji swój drewniany fotelik z poduszką, odpalamy silnik i na początku powoli płyniemy wąskim kanałem prowadzącym do jeziora. Pierwszy cel to odbywający się gdzieś po przeciwnej stronie jeziora Five Day Market (lokalny targ). Na razie jest stosunkowo chłodno. Po wpłynięciu na jezioro driver jeszcze przyśpiesza.

Inle Lake
Inle Lake. Ludzie mieszkają w domach na palach na jeziorze – wszyscy uśmiechnięci i życzliwi do obcych.

Jezioro Inle Lake jest całkiem spore: 22 km długości i 11 km szerokości i dosyć płytkie. Jednak jego wymiary bardzo mocno różnią się w poszczególnych latach. Wszystko uzależnione jest od obfitości opadów w porze monsunowej. Podobno lud Intha rozpoczął proces zasiedlania dawno temu, budując na nim domy, ogrody, całe osady.
Jedna z legend głosi, że dwóch braci pochodzących z Dawei (południowa Birma) przybyło do Yaunghwe (oryginalna nazwa miasta Nyaungshwe) w 1359 roku, aby służyć władcy Shan’ów. Okazali się bardzo dobrymi, ciężko pracującymi robotnikami i dlatego zostali poproszeni, aby sprowadzili kolejne 36 rodzin ze swoich rodzimych stron. Podanie głosi, ze wszyscy obecni mieszkańcy jeziora są potomkami tych ludzi. Obecnie jezioro i okolice zamieszkuje ponad 70000 osób.

rybacy z inle lake
Rybacy z Inle Lake. Mniej więcej takie zdjęcie zachęciło mnie, aby przyjechać do tego kraju.

Po drodze mijamy bardzo dużo wyładowanych po brzegi łodzi. Miejscowi pewnie płyną do miasteczka, aby sprzedać swoje uprawy znad jeziora. Główne produkty to pomidory, znane w całym kraju oraz kabaczki, kalafiory, ogórki, fasola. Podobno sezon trwa tu cały rok. Później będziemy mieli okazję oglądać ogródki warzywne zaadoptowane na środku jeziora.

rybacy z inle lake
Rybacy z Inle Lake. Charakteryzują się unikalnym sposobem wiosłowania do którego używają nóg.
rybacy z inle lake
Rybacy z Inle Lake. Stają na wąskiej łódeczce i jedną z nóg oplatają wiosło, aby w ten sposób napędzić łódkę.

Mijamy skupiska domostw na palach, rodzin, których całe życie odbywa się w tym miejscu na wodzie. Możemy „podglądać” ich podczas porannych czynności. Niektórzy już dawno wyruszyli do pracy na jezioro: jedni zastawiają sieci, inni poławiają wodorosty, ktoś tam wydobywa ziemię.

rybacy z inle lake
Rybacy z Inle Lake. Cisza i spokój o poranku – wypływają na łowy.

Five Day Market nad Inle Lake

W bliżej nieokreślonym miejscu dopływamy do brzegu, gdzie zacumowanych jest sporo łódek. Driver pokazuje drogę, którą mamy podążać jakieś 20 minut, aż dojdziemy do miejscowego targu. Na początku spotykamy kobiety z górskich plemion w charakterystycznych kolorowych ręcznikach na głowach, które handlują drewnem na opał.

Inle Lake  Five Day Market
Inle Lake. Five Day Market. Kobiety z górskich plemion oferujące drewno na opał

Idziemy polną ścieżką obserwując mieszkańców, uprawy, domy. Docieramy do targu, czyli miejsca gdzie raz na 5 dni schodzą się ludzie mieszkający w górach, aby handlować, wymieniać, sprzedawać swoje dobra. Panuje tu bardzo swojski klimat: wszystko takie bardzo kolorowe. Ludzie przemili, ciekawi przybyszów, pomimo, że nie jesteśmy jedynymi białymi.

Inle Lake  Five Day Market
Inle Lake. Five Day Market. Standardowy środek transportu w Birmie – drewniany wóz zaprzęgnięty w woły.

Słońce niesamowicie praży, zatem Aga koniecznie musi nabyć nakrycie głowy. Oczywiście na targu jest wszystko, zatem w łatwy sposób odnajdujemy stoisko i chwilę później głowa jest przykryta pięknym, ręcznej roboty kapeluszem. Klimat jest tu niesamowity, człowiek czuje się jak u siebie, dookoła mnóstwo serdeczności uśmiechów, radości. Praktycznie każda azjatycka matka posiada długą chustę przy użyciu, której nosi swoje dziecko na plecach czy na brzuchu.

Inle Lake  Five Day Market
Inle Lake. Five Day Market. Handel, wymiana towarami, każdy znajdzie coś dla siebie
Inle Lake  Five Day Market
Inle Lake. Five Day Market. Kobiety z górskich plemion przyniosły swoje plony na handel lub wymianę.

Oczywiście nie ma tu mowy o żadnych atestach, wymyślnych konstrukcjach nosidełek i innych europejskich głupot. Liczy się praktyczność i niezawodność wyrobów, lecz o to nikt się nie musi troszczyć, bo wszystko to przecież ręczna robota z naturalnych materiałów. Zatem żaden bobas nie ma problemów ze spaniem nawet w targowym harmiderze.

Inle Lake
Matki Birmanki zawsze mają dzieci przy sobie – nie przeszkadza kurz, hałas czy wysoka temperatura powietrza.

Parking dla pojazdów to kawałek trawy, gdzie można zaparkować swój drewniany wóz zaprzęgnięty w woły. Ci, co nie posiadają bydła mają prosty sposób na transportowanie nawet bardzo ciężkich ładunków: kawałek bambusa zarzuconego na plecy, a na obu końcach wielkie, super wytrzymałe kosze.

Inle Lake  Five Day Market
Inle Lake. Five Day Market. Powrót do domu z udanych zakupów.

Inle Lake – miejsca na jeziorze warte uwagi

Po dłuższym czasie zachwycania się targiem, wsiadamy ponownie do naszej łódeczki i płyniemy w bardzo turystyczne miejsce, tzn. dom na palach, gdzie tworzy się materiały i szyje z nich ubrania. Sympatyczna młoda Birmanka oprowadza nas i opowiada cały proces powstawania włókien, tkania, elementy farbowania, aż do wyrobu gotowego produktu w postaci longyi, koszul, toreb. Mamy tutaj do dyspozycji materiały wykonane z jedwabiu, bawełny, lotosu itd. Wszystko piękne i kolorowe.

Inle Lake
Inle Lake. Zakład tkacki, gdzie można zobaczyć cały proces powstawania wyrobów z jedwabiu lub lotosu.
Inle LakeInle Lake

Podczas naszej wycieczki wstępujemy także na wysepki gdzie znajdują się pagody (buddyjskie świątynie), lecz nie to tu jest najważniejsze, zatem szybko uciekamy, aby znowu popływać powolutku po jeziorze i podziwiać, jak żyją ludzie.

Trafiamy do kolejnego warsztatu rzemieślniczego. Tym razem z zegarmistrzowską dokładnością powstają tu prawdziwe dzieła sztuki jubilerskiej. Na malutkie palenisko kładzie się kawałek bezkształtnego srebra, aby po kilku godzinach mogła powstać przepiękna bransoletka, naszyjnik, wisiorek czy zastawa do kawy.

Inle Lake
Inle Lake. Zakład wyrobów ze srebra.

Dzień chyli się ku końcowi, zatem zasiadamy w jednej z knajpek na coś do picia. Właściciel był nieźle wstawiony. Nie tylko my, lecz także chyba jego córka bała się o to jak sobie poradzi z bardzo ostrą maczetą, którą przygotowywał nam zmówionego kokosa. Całe szczęście historia jak w amerykańskim filmie miała happy end, czyli panu nic się nie stało, a my zaspokoiliśmy pragnienie oraz wspomogliśmy ich rodzinny budżet.

inle lakeinle lake

Ognista kula słońca powoli zaczyna zachodzić za horyzontem. Niestety nasz dzień na jeziorze Inle Lake powoli kończy się. Jednak raz jeszcze możemy oglądać rybaków, którzy zwijają swoje kosze i sieci i wracają do domu z owocami dzisiejszej pracy.

Inle Lake
Inle Lake. Ptaki towarzyszyły nam podczas ostatnich minut tego dnia na jeziorze.
Inle Lake
Inle Lake. Piękny zachód słońca podczas powrotu do wioski.

Inle Lake informacje praktyczne

Dotrzeć tutaj można na wiele sposobów, lecz osobiście polecam wybranie się na prosty trekking nad Inle Lake z górskiego miasteczka Kalaw.

Jeżeli chodzi o wynajęcie łódki, to nie ma z tym najmniejszego problemu. Wystarczy zapytać w swoim guesthousie lub po prostu przejść się nadbrzeżem, a otrzymamy wiele ofert. Zarezerwowaliśmy łódkę na spółkę z parą Szwajcarów (20$  za 4 osoby na cały dzień). Cena wysoka, lecz chcieliśmy trochę zboczyć ze standardowej trasy i przede wszystkim udać się na Five Day Market, który odbywał się gdzieś daleko na jeziorze.
Warto pamiętać, że na wycieczkę łodzią, trzeba koniecznie zabrać ze sobą krem z wysokim filtrem, okulary przeciwsłoneczne, coś na głowę oraz dużą ilość płynów do picia. Warto także wziąć jakiś długi rękaw na powrót. Gorąco polecam wszystkim spędzenie dnia na jeziorze Inle Lake.

PS. Wyjazd do Birmy odbył się w dniach 5-30.11.2009.  Zachęcam do zapoznania się z planem i mapą podróży.

Newsletter

Podobał Ci się artykuł i zdjęcia? Chcesz być zawsze na bieżąco i jako pierwsza/y otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach na blogu? Zapisz się do newsletter'a. Obiecuję zero spam'u

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Podobają Ci się artykuły i zdjęcia?

Chcesz być zawsze na bieżąco?
Chcesz jako pierwsza/y otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach na blogu? Zapisz się na newsletter. Obiecuję zero spam'u