Noclegi na Sri Lance. Jakie warto wybrać?

W podróży zawsze trzeba gdzieś spać. Jedni preferują zarezerwowanie wszystkich hoteli jeszcze przed wyjazdem z kraju, a inni idą na żywioł i szukają na miejscu. Jadąc na wyspę Cejlon jak zwykle niczego nie rezerwowałem, gdyż taki mam styl, tak mi się podoba i tak po prostu lubię. Zatem dzisiaj zapraszam Was na kilka słów o tym jakie noclegi na Sri Lance wywarły na mnie największe wrażenie. Pełny spis wszystkich miejsc gdzie spałem jest dostępny na stronie dotyczącym informacji praktycznych na Sri Lance.

noclegi na sri lance mirissa
Noclegi Na Sri Lance. Mirissa – mały, prosty, ale przytulny pokoik.

Dlaczego nie warto rezerwować noclegu przed wyjazdem? Odpowiedź jest prosta. W wirtualnym świecie różnego rodzaju wyszukiwarek i serwisów internetowych (np. www.trivago.pl), gdzie jest zamieszczony krótki opis hotelu i kilka najczęściej extra zdjęć nie znajdę tego, czego szukam. Nie wejdę do konkretnego pokoju, w którym być może zaraz będę mieszkał, nie poczuję unoszących się w nim zapachów, nie zobaczę jakiegoś robactwa, czy nie będę mógł sprawdzić świeżości pościeli. Wiele jest jeszcze elementów, których nie da się sprawdzić, lecz nie o to mi naprawdę chodzi. W podróżach najważniejszy jest kontakt i interakcja z drugim człowiekiem. Czasami wystarczy wymiana kilku zdań z właścicielem lub obsługą danego guesthousa i już wiemy, czy będzie nam się tu podobało czy nie. Najczęściej drobne gesty, uprzejmości, wymiana uśmiechów decydują o tym, że zostaniemy w danym miejscu na dłużej. Na Sri Lance jednym z bardziej popularnych rodzajów noclegu jest nazywany przeze mnie „family guesthouse”. Jest to nic innego jak wynajmowany jeden lub więcej pokoi w domu, w którym normalnie mieszka rodzina, która zawiaduje całym interesem, który jest ich głównym źródłem utrzymania. Dziwnym zbiegiem okoliczności udało mi się trafić do dwóch iście wyjątkowych miejsc, o których chciałbym Wam opowiedzieć.

Sumithra prowadzi Holiday Homes Guest Inn położony w Ella, trochę na uboczu, kilka minut od głównej drogi. Jest to bardzo zaradna i energiczna kobieta, można ją śmiało nazwać lankijska biznes women. Prowadzi swój własny zakład fryzjerski z dumnie brzmiącym napisem „foreigners hair cutting”, ma mini plantację herbaty, wynajmuje turystom swojego busa z kierowcą i najważniejsze to prowadzi mały guesthouse (3 pokoje), gdzie sprząta, gotuje i dogląda interesu. W międzyczasie wychowuje kilkunastoletniego syna i spędza wieczory na długich rozmowach z mężem, który pracuje gdzieś w Emiratach Arabskich.

noclegi na sri lance
Ella. Sumithra – business woman.

Jednak nie napisałem najważniejszego. W guesthouse „rozpyla”, „tworzy”, „generuje” niesamowitą, rodzinną atmosferę. Coś, co czuje się od samego progu. Na środku jest duży salon gościnny, gdzie można oglądać telewizor, grać w gry i zjeść pyszne potrawy przygotowywane przez nią. Jednak głównie jest to miejsce, gdzie można z nią posiedzieć i porozmawiać na wszelkie tematy. Jej serdeczny uśmiech i pogoda życia są zaraźliwe. A jak gotuje? Ach… wystarczy dać znać, że miałoby się ochotę coś zjeść wieczorem, bez wdawania się w szczegóły co to ma być, bo i tak wiadomo, że będzie wyśmienite. Czasami zaglądałem do kuchni podpatrując jak pichci. Niby wielkie nic: płukanie i krojenie warzyw, podczas, gdy olej skwierczy na patelni, a po chwili wszystko ląduje na talerzu przyprawione trochę tym i trochę tamtym. Smak jest super.

noclegi na sri lance kolacja
Ella. Wieczorna kolacja przygotowana przez Sumithra.

Rok po moim pobycie w tym miejscu, udało mi się „wysłać” tam znajomych i przekazać przez nich zdjęcia. Chociaż tak mogłem podziękować, za wspaniałą opiekę i sympatycznie spędzony czas w Ella. Sumithra pamiętała mnie :)

noclegi na sri lancenoclegi na sri lance

Drugim miejscem, do którego będę wracał w pamięci jest niesamowita rodzina mieszkająca w Mirrisie, która prowadzi Gihan Guest House (H.M. Rupika Tharangani, Udupila, tel. +94 71 660 67 78) – mam ogromne wyrzuty sumienia, lecz nie pamiętam imion właścicieli). Znalazłem ten nocleg przez przypadek – po długim jeżdżeniu nadmorskimi ulicami i odwiedzaniu kolejnych miejsc nic mi nie odpowiadało. W końcu kierowca tuk tuka przywiózł mnie do swojej znajomej. Dom jest z dala od głównej ulicy i ok. 5 min. od plaży. Z zewnątrz niczym szczególnym się nie wyróżnia. Po wejściu do środka jest mały salonik, z którego jest wejście do małego, jednoosobowego, czyściutkiego pokoju. Warunki całkiem ok i po króciutkiej rozmowie z „szefową domu” wiedziałem, że muszę tu zostać. Zabieram ręcznik i wychodzę na plażę. W progu dopytuję, czy mogę dostać tu coś na kolację. „Oczywiście, że tak. Mój mąż jak będzie wracał z pracy zahaczy o port rybacki i zobaczy czy są jeszcze ryby z dzisiejszego połowu” opowiada mama kilkuletniej dziewczynki i młodego chłopca- zatem dzisiaj będzie ryba.

jedzenie kolacja
Mirissa. Przepyszna i bogata kolacja.

Nadchodzi czas kolacji, zasiadam w salonie, obok zbiera się rodzina przy komputerze i grają wspólnie w grę. Ogromna ryba pojawia się na moim talerzu. Do tego mnóstwo dodatków, oraz obowiązkowy owocowy deser. Jedzenie jest przepyszne, a ilość jakby kolacja była przygotowana przynajmniej dla 3 osób. W międzyczasie opowiadamy sobie historie naszych rodzin, a Pani domu co jakiś czas dopytuje czy coś jeszcze mi podać. Jest sympatycznie i miło. Po jakimś czasie wpada ich dobry znajomy Włoch, który przyjeżdża na Sri Lankę pracować w restauracji. Spędza tu 6 miesięcy w roku i wraca do swojej ojczyzny. Powoli każdy zbiera się do snu – dzieci na drugi dzień idą do szkoły. Kolejny dzień i pyszne śniadanie już czeka na mnie w salonie. Wymiana uprzejmości, gestów, uśmiechów. W trakcie rozmowy okazuje się, że jej brat jest skipperem na jednym ze statków, który organizuje „morskie safari”, czyli oglądanie wielorybów i innych ssaków morskich. Od słowa do słowa i na następny dzień wybiorę się z nim na wycieczkę.

noclegi na sri lance mirissa
Mirissa. Wieczorne granie na komputerze.

Przed wyjściem na plażę ustalamy co dzisiaj będzie na kolację. „Może krewetki? Tylko ile? 0,5 kg może być?” Ok znowu „objem się jak bąk”. Zatem do wieczora. Miłego dnia. Właśnie dlatego te niektóre noclegi na Sri Lance będą długo w mojej pamięci. Ten rodzaj rodzinnego otaczania opieką, pomimo, że byłem tam tylko kilka dni. Nie czułem się intruzem, lecz członkiem rodziny lub dalekim krewnym w odwiedzinach. Relacja ta nie miała charakteru postaci „klient – sprzedawca”, a była czymś niesamowitym. Zabrzmi to bardzo górnolotnie, lecz płynęło to z głębi ich serc, to nie zachowanie na pokaz, za pieniądze, pod zachodniego turystę, lecz po prostu dobrzy ludzie, zawsze dobrze traktują czy to obcych czy znajomych. Stara maksyma „Gość w domu, Bóg w domu” jest na tyle uniwersalna, że ponad religijna i jakże prawdziwa. Wiele osób najczęściej pyta: „Dlaczego znowu jedziesz do tej Azji? Co jest tam takiego niesamowitego, że Ci się jeszcze nie znudziło?” Wyjeżdżam tam m.in. po to, aby zatrzymać się na chwilę z pędu w europejskiej codzienności i doświadczyć prawdziwej, szczerej i niezakłamanej dobroci, którą ludzie na co dzień, a nie od święta, obdarzają siebie nawzajem.

PS. Moja podróż na Sri Lankę odbyła się w terminie 25.02.-18.03.2012. Zapraszam do zapoznania się z wpisem Sri Lanka – zapiski z podróży, który jest relacją pisaną na gorąco w trakcie podróży oraz do wpisu Sri Lanka informacje praktyczne: ceny, pieniądze, wiza, noclegi, gdzie znajdziecie wiele przydatnych informacji przydatnych do zaplanowania swojej podróży.

Newsletter

Podobał Ci się artykuł i zdjęcia? Chcesz być zawsze na bieżąco i jako pierwsza/y otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach na blogu? Zapisz się do newsletter'a. Obiecuję zero spam'u

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Podobają Ci się artykuły i zdjęcia?

Chcesz być zawsze na bieżąco?
Chcesz jako pierwsza/y otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach na blogu? Zapisz się na newsletter. Obiecuję zero spam'u