Plaża Ton Sai, czyli Nadia w podróży

Mamo, tato wstajemy już? Jest dopiero godzina 7 kochanie – śpij jeszcze. Nadia pokręciła się trochę na łóżku i znowu zasnęła. Minęło trochę czasu. Tym razem budzi mnie burczenie brzucha. Spoglądam na zegarek – no ładnie, jest już po 10, zatem najwyższy czas, aby wstać. W końcu jesteśmy tu, a plaża Ton Sai, piasek i woda na nas czeka. Głupio byłoby przespać cały dzisiejszy dzień.

tajlandia plaża ton sai
Plaża Ton Sai. Zawsze warto znaleźć trochę cienia, bo słońce niemiłosiernie grzeje.

Proza dnia codziennego jest prosta – najpierw jedzenie dla Nadii, później powolne ubieranie strojów kąpielowych i idziemy do knajpki na śniadanie dla rodziców. Menu znamy prawie na pamięć – nie ma co wybrzydzać – naleśniki z bananami i kawa dla Agi oraz tom yum z krewetkami i shake owocowy dla mnie (czasami podmiana na curry).tajlandia plaża ton saiIdziemy wąską ścieżką pomiędzy palmami, aby dotrzeć na plażę Ton Sai. Jest gorąco, bardzo gorąco, zatem trzeba znaleźć sobie miejsce w cieniu, bo pomimo tego, że mamy krem z wysokim filtrem to na niewiele on się zda. Rozkładamy sarongi, wyciągamy klocki i książeczki dla Nadii i rozpoczynamy wspaniały dzień, dzień nicnierobienia.

Nadia ma niesamowitą zdolność – dosłownie chwilę po rozłożeniu saronga na plaży, już znajduje się na nim cała masa piasku. Nie ma sensu strzepywać, bo za moment jest dokładnie taki sam stan.

tajlandia plaża ton sai
Pierwsze wejście do wody – nie podobało się.
tajlandia plaża ton sai
Drugie wejście do wody – ciężko było Nadie z niej wyciągnąć.

Idziemy do wody, co jakiś czas należy się schłodzić. Pierwszy kontakt z wodą zawsze jest niemiły, pomimo tego, że jest bardzo ciepła. Nadia szuka wykrętu jak tu odwlec ten moment jak najdalej, jednak, gdy już wejdzie, to później ciężko ją z niej wyciągnąć.tajlandia plaża ton sai

tajlandia plaża ton sai
Hlapu hlap – jak mi tu dobrze.

Wiadomo, że woda strasznie wyciąga, a jedzenie na plaży zawsze dobrze smakuje. Obiadek jest już gotowy, układanka przygotowana, zatem czas na posiłek. Nieważne, że twarz jest cała brudna, że troszkę spadło na rękę – nikomu to nie przeszkadza. Za chwilę idziemy przecież do wody.

tajlandia plaża tonsai
Plaża Ton Sai to doskonałe miejsce na zupkę dla dziecka.

Jak wiadomo po południu każdy ma ochotę się zdrzemnąć, zatem Nadia układa powoli się na ręczniku. Z oddali słychać grę na gitarze i miły śpiew dziewczyny, która siedzi nieopodal w cieniu. Idealna kołysanka. Nadii oczy muszą troszkę odpocząć. My chyba pójdziemy jej śladem.

tajlandia plaża tonsai

tajlandia plaża tonsai
Co robi Nadia? – pytam córkę – Nadia śpi – odpowiada.

Po przebudzeniu czas na owoce i dalsze zabawy w piachu. Słońce powoli wchodzi na stały ląd i daje trochę wytchnienia. Kolejne kąpiele i kolejne zamki z piasku, jednak trzeba powoli iść pod prysznic, a później na kolację, bo w brzuszku zaczyna burczeć.
Czy był to nudny dzień? Zdecydowanie tak. Czy nam to przeszkadza? Absolutnie nie – jesteśmy przecież na wakacjach, które są po to, aby spędzać ze sobą 24 godziny na dobę, aby nasza mała Nadia miała nas cały czas przy sobie, aby mogła doświadczać wszystkiego tego co my. Nie wspomnę nawet o wyjadaniu przez Nadię z naszych talerzy. Niezależnie czy to piekielnie ostre czerwone curry, czy słodki shake z mango – wszystkiego chce spróbować.

tajlandia plaża tonsai
Ktoś mówił, że trudno podróżuje się z małym dzieckiem? Jakoś nie zauważyliśmy, ale my dziwni jesteśmy.
tajlandia plaża tonsaitajlandia plaża tonsai

Plaża Ton Sai jest bardzo specyficzna – nie ma tu komercyjnych leżaków, turystów all-inclusive, nie ma infrastruktury masowego turysty – jest cisza, spokój i niesamowity klimat, który nam bardzo, ale to bardzo odpowiada. Polecamy każdemu.

PS. Nasz wyjazd „Tajlandia i Kambodża z maluchem u boku” odbył się w terminie 19.01. – 12.02.2014 roku.

Newsletter

Podobał Ci się artykuł i zdjęcia? Chcesz być zawsze na bieżąco i jako pierwsza/y otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach na blogu? Zapisz się do newsletter'a. Obiecuję zero spam'u

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Podobają Ci się artykuły i zdjęcia?

Chcesz być zawsze na bieżąco?
Chcesz jako pierwsza/y otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach na blogu? Zapisz się na newsletter. Obiecuję zero spam'u