USA 2004

Dzień: [prolog] [I] [II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII] [IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV] [XVI] [XVII] [XVIII] [XIX] [XX] [XXI] [XXII] [XXIII] [XXIV] [XXV] [epilog]

DZIEŃ 14: San Diego - Yosemite, 09/28/2004

NO tak fajnie, że autobusy są klimatyzowane i że obsługa jest miła, lecz kierowca z którym miąłem wątpliwą przyjemność podróżować okazał się niezłym służbistą. Sądzę, że nawet oddychał według regulaminu, a kichnięcie było dla niego poważnym wykroczeniem i pewni jakby miał dojść do czegoś takiego to zatrzymałby autobus na między stanowej aby kichnąć na zewnątrz pojazdu. W czasie drogi, jechaliśmy w nocy wszystkie światła były zgaszone wewnątrz. Tak jakby Amtrak bał się że tym razem Osama planuje atak na tren właśnie autobus. Co stacje zapalał wszystkie światłe, nie to , że ludzi nie spali, i ogłaszał cały czas te same bzdury: co wolno, czego nie wolno, jak powinien się zachowywać pasażer itp. Koszmar.

2004 usa trip, łukasz kęda kędzierski

Na szczęście teraz siedzę sobie dla odmiany w pociągu, który ma wszystkie delikatne światła i co najważniejsze to nie ma ogłoszeń parafialnych co stacje. Cały czas ciepło unosi się z mojego ciała. Działam jak termofor. W drodze do Yosemite, a właściwie do Yosemite Lodge mijałem wielkie granitowe ściany, niektóre znane ze zdjęć i oczywiści wreszcie na własne oczy ujrzałem ścianę ścian: EL CAPITAN.

2004 usa trip, łukasz kęda kędzierski

To naprawdę potężna ilość skały, ok. 1000 metrów wysokości i nawet nie wiem jaka szeroka, ale na pewno duża.

Przyjechaliśmy na miejsce i szybciutko udaliśmy się na Camp 4, chociaż nie tak od razu wiedziałem gdzie iść ale intuicja podpowiadała mi, że jeżeli podążę za brudnym kolesiem w spodniach uwalonych od magnezji to trafienia odpowiednie miejsce. Po wpłaceniu 5$ za osobę za noc poszliśmy na miejsce i niedaleko toalet i jednego z najsłynniejszych boulderów świata, "Midnight Lightining" rozbiliśmy "nasz" zabytek. Od razu dało się zauważyć , że wszyscy dookoła na campie mają najbardziej topowe modele igla a my? Było nawet kilku kolesi, którzy podziwiali nasz namiocik. Do tego tylko obok naszego schronienia nie leżało pełno sprzętu i worów typu big-wall.

2004 usa trip, łukasz kęda kędzierski 2004 usa trip, łukasz kęda kędzierski

2004 usa trip, łukasz kęda kędzierski

Pierwszy rzut oka na boulder i niestety chyba jest jednak poza moimi możliwościami. OK. czas pokręcić się po Yosemite Village i zobaczyć co gdzie jest , i co będziemy robili tutaj przez najbliższy tydzień. Jedno jest pewne: mało czasu aby wszystko zobaczyć, więc nie pozostaje nic innego jak wybrać te dolinowe perełki: El Cap i Half Dome na pewno co więcej ? To się okaże.

2004 usa trip, łukasz kęda kędzierski

Dokładnie przeczytałem tablicę ogłoszeń, czy ktoś nie potrzebuje partnera, bo bardzo chciałem się gdzieś wspinać. Wątpię ale może nadarzy się okazja. Jak nie to jak powiedział jeden Anglik: W dolinie warto po prostu BYĆ i czuć ten klimat, więc teraz czas na kontemplację po obiadku i poleżeć pod boulderem.

Co mnie bardzo zaskoczyło to w całej dolinie latem wody praktycznie brak. W prawie żadnym wodospadzie nie ma wody. Tak czy tak postanowiliśmy, że jutro udamy się na Upper Yosemite Waterall. Szlak według info zajmije koło 6 godzin czyli na pierwszy dzień jak najbardziej odpowiedni.

2004 usa trip, łukasz kęda kędzierski

Teraz czas spać mimo wczesnej pory. Jest koło 7:30 i słońce już gdzieś zaszło a że Camp 4 jest cały przykryty wielkimi drzewami to ciemno już się zrobiło. Jeszcze tylko schować jedzenie do antymisiowego schronu i można iść spać. Wszędzie są specjalne pojemniki na jedzenie i środki czystości, aby niepotrzebnie parkowe misie musiały odwiedzać CAMP 4.

strzala-lewa strzala-prawa