USA 2004

Dzień: [prolog] [I] [II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII] [IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV] [XVI] [XVII] [XVIII] [XIX] [XX] [XXI] [XXII] [XXIII] [XXIV] [XXV] [epilog]

DZIEŃ 24: San Francisco - Golden Gate Bridge, 10/08/2004

Mimo, że mgła utrzymywała się nadal postanowiliśmy, że jednak pójdziemy zobaczyć "most wszystkich mostów". W drodze zauważyliśmy Palace of Fine Arts, więc nie sposób przejść obojętnie obok czegoś takiego. NO i znowu, zaraz obok było Exploratorium , czyli muzeum nauki. Jest to jedyne miejsce w którym byłą honorowana nasze legitymacja ISEAC i mogliśmy dostać zniżkę dla studentów.

2004 usa trip, łukasz kęda kędzierski

W środku to naprawdę rewelacja. Jeżeli w takich warunkach miałbym się uczyć fizyki ot na pewno byłaby to przyjemność, a oprócz tego naprawdę rozumiałbym co się tak naprawdę dzieje. Całe muzeum było podzielone a kilka działów: dźwięk, magnetyzm, prąd, video, obraz, nauka..... W każdym dziale było dużo eksponatów, które można było czynnie używać, tzn. pobawić się i zobaczyć jak to naprawdę działa. Oczywiście wszystko też było dokładnie opisane, lecz powiedziałbym na poziomie maksymalnie szkoły średniej i mi jako podobno umysłowi ścisłemu opisy nie były wystarczające. Zabawy było co nie miara. Polecam wszystkim.

2004 usa trip, łukasz kęda kędzierski

Kilka godzin później poszliśmy zrobić kilka zdjęć wspomnianemu Palace of Fine Arts. Nie wie czemu, ale w USA wszystkie budowle wzorowane są na stare i tak są też budowane. Chyba są bardzo pod wrażeniem starożytnych greków i rzymian ponieważ większość jest robione na taki właśnie styl.

Teraz czas na Golden Gate Bridge. Kompletnie nic nie widać przez tą cholerną mgłę. Widoczność to maksymalnie kilka metrów, więc postanowiliśmy dojść tylko do pierwszego wspornika i tam zakończyć podziwianie mostu widmo. Nic nie widać, jedynie mnóstwo ludzi, którzy robią foty podobnie jak my. NO i koniec wycieczki na ten most. Wróciliśmy do schroniska i teraz mamy jeszcze do wykorzystania bilet na Cable Car więc postanawiamy udać się do Civic Center. Wybierając się na autobus widzimy, że mgła zaczyna się podnosići teraz zaczyna być widać most!!! O złośliwości losu !!! Jednak nasze plany teraz już są inne. Czas przeznaczony na most się skończył. Trudno.

2004 usa trip, łukasz kęda kędzierski

Krótki spacer dookoła City Hall, Symphony Hall oraz Opera House poszliśmy na plac na którym odbywały się World Cyber Games. Pierwszy raz w historii zawody były rozgrywane poza granicami Korei. Zawodowi zawodnicy z całego świata zjechali aby zmierzyć się w Quake'a i inne strzelanki. Pierwsza nagroda i mistrzostwo świata to kilkadziesiąt lub kilkaset tysięcy dolarów, więc jest o co walczyć. Byliśmy na kilku rozgrywkach eliminacyjnych w namiocie SoundBlaster'a. NO robi wrażenie jak się gra w specjalnie przygotowanym miejscu z nagłośnieniem 7.1.

2004 usa trip, łukasz kęda kędzierski 2004 usa trip, łukasz kęda kędzierski

Zobaczyliśmy wystawy nowości zorganizowanych prze Samsunga, Creativa i innych firm. PO zobaczeniu ofert wstrzymałem się z kupnem MD, ponieważ to co proponuje MAC, czyli swojego iPOD'a ma zamiar pobić Creative i walka na rynku mp3-playerów będzie trwała.

Przeszliśmy kilka bloków i wreszcie czekając w niedużej kolejce wsiedliśmy do sławetnej kolejki linowej. NO jest to całkowicie inna bajka jechać w czymś taki , sterownym 4 hamulcami i ciągniętym przez linę. Kierowca musi naprawdę znać się na swojej pracy aby nie zdarzył się żaden wypadek podczas pokonywania wzniesień i krzyżówek.

2004 usa trip, łukasz kęda kędzierski

NO tak dzisiaj to ostatnia noc w hostelu i jutro wylot do Maine. Ale było fajnie. Szkoda , że prawdziwe wakacje nie trwają wiecznie.

PS. Caly czas w hostelu kręci się tak mały "rambo". Facet ma jakieś czterdzieści kilka lat i ubrany jest po wojskowemu. Ma swoje plecaki, z którymi nie rozstaje się nawet na sekundę. Idąc do kibla też zabiera je ze sobą, co jest bardzo dziwnym zachowaniem, bo kabiny są na tyle małe, że mieszczę się ja i ledwo gazeta, ale widocznie jemu to nie przeszkadza. Nie chciało mi się z nim rozmawiać bo jest naprawdę śmieszny przez to swoje zachowanie, ale przygotowany jest chyba na wszystko. Jedna z jego walizek z napisem " Emergency equipment" pewnie zawiera jakiś specjalistyczny ekwipunek na wypadek.... na właśnie czego ? Jak przystało na prawdziwego komandosa, mimo, że mięśnie gdzieś się schowały, a czupryna przerzedziła się śpi w ubraniu i w butach. Tak na wszelki wypadek. Przy pasku spodni nosi jakieś sakiewki pewnie z niezbędnymi do normalnego egzystowania rzeczami, przypiętymi jakimiś łańcuszkami. To chyba raczej nie po wojskowemu??!

strzala-lewa strzala-prawa