USA 2004

Dzień: [prolog] [I] [II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII] [IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV] [XVI] [XVII] [XVIII] [XIX] [XX] [XXI] [XXII] [XXIII] [XXIV] [XXV] [epilog]

DZIEŃ 9: San Diego, 09/23/2004

Cały poranek i popołudnie spędzone na plaży. W końcu nam się należy za te tygodnie pracy spędzonych w Gapie i innych miejscach!! Takich wielkich fal jeszcze nie widziałem. Mnóstwo surferów i młodych ludzi. Plaża jednak jest tak wielka, że pomieści wszystkich, a do tego jest jeszcze mnóstwo miejsca. Słońce jest naprawdę mocne. Cieszę się, że wziąłem ze sobą krem z filtrem 12, bo inaczej byłyby problemy.

2004 usa trip, łukasz kęda kędzierski

Po południu, gdy już słońce trochę mniej prażyło i troszeczkę temperatura zelżała, pojechaliśmy zobaczyć najstarszą część miasta - Oldtown. Całość jest utrzymana w klimatach hiszpańsko-meksykańskich. Sklepy, restauracje i wszystkie budynki to tak jakby się cofnąć ileś lat wstecz i żyć w tamtych czasach. Jest biuro szeryfa, sąd, saloon, sklepy ze wszystkim. Bomba. Coś całkowicie innego. Wszystko to jakby wycieczka 200 lat wstecz!!!

2004 usa trip, łukasz kęda kędzierski 2004 usa trip, łukasz kęda kędzierski

2004 usa trip, łukasz kęda kędzierski

2004 usa trip, łukasz kęda kędzierski

2004 usa trip, łukasz kęda kędzierski

2004 usa trip, łukasz kęda kędzierski

2004 usa trip, łukasz kęda kędzierski 2004 usa trip, łukasz kęda kędzierski

2004 usa trip, łukasz kęda kędzierski

Wieczorem pojechaliśmy do dzielnicy o nazwie Coronado, aby zobaczyć wierzchowce (chociaż nie takie wielkie w porównaniu z NYC). Widok dosyć ładny, lecz niestety budynki nie były rewelacyjnie oświetlone. Tak czy tak, warto tam pojechać wieczorem i zobaczyć Downtown po zachodzie słońca.

2004 usa trip, łukasz kęda kędzierski

strzala-lewa strzala-prawa