![]() |
Droga:
W piątek po południu zapakowaliśmy naszego "szerszenia" i udaliśmy się w drogę do Arco. Jak zwykle najłatwiejsza i najszybsza droga prowadzi przez Niemcy, Austrię aż do Włoch. Droga dosyć dobrze znana, lecz nie obyło się bez małego błądzenia w okolicy Monachium. Zamiast skręcić w stronę Strassburga, to pojechaliśmy przez centrum miasta. Po około 15 godzinach znaleźliśmy się w Arco. Małe miasteczko nad jeziorem Garda, otoczone niezliczoną ilością skał.

Postanowiliśmy, że na początek udamy się do rejonu najbardziej popularnego - Massone, może, dlatego, że w naszym, przewodniku był on opisany na pierwszych stronach. Postanowiliśmy również przespać się trochę, co okazało się bardzo dobrą decyzją. Trochę trudno zasypia się w miejscu dosłownie półtora rzutu kamieniem od rewelacyjnych skał, lecz wiedzieliśmy, ze nasze organizmy domagają się tego.
MASSONE:
Teraz już szybciutkie śniadanko na rewelacyjnie przygotowanych stołach, zaraz obok skał, parking i kibelek. Niestety nie było bieżącej wody. Pierwsze wstawienie się do łatwej 5a i tu wielka niespodzianka. Skała bardzo wyślizgana i do tego ta wycena!!?? Przecież 5a to banalna sprawa a tutaj jedno czy 2 czujne miejsca!!! Ok. teraz zobaczmy cos trudniejszego. Zaraz obok ładniej wyglądająca 6b i tu kolejny Zong. Co jest grane przecież 6b powinno też być w miarę wkaszalne, a tu jakieś problemy przy 4 wpince. Może jestem jeszcze zmęczony po drodze, może nie oswojony ze skałą, więc daje prowadzenie Tymkowi, który niech się sam wypowie, co o tym sądzi. Niestety potwierdził moją hipotezę, ze coś tu jest nie tak. Te wyceny jakieś takie dziwne i co najgorsze to wszystko strasznie wyślizgane.

Całe szczęście nadszedł czas obiadu, więc podczas jedzenia postanowiliśmy przejrzeć dokładnie przewodnik i wybrać coś, co puści. Kawałek dalej znaleźliśmy kilka 6a i postanowiliśmy spróbować tego. Jak nie puści to z nami jest coś nie tak lub te wyceny są kosmiczne? Bardzo dziwna sytuacja, bo wszystkie 6a puszczały w OS lub flash'u i to bez najmniejszych problemów ( właśnie tak powinno być) a na drodze niby tylko o stopień trudniejszej nie dajemy wogle rady lub z wielkimi problemami. Proponuję na przyszłość w tym rejonie do każdej wyceny z przewodnika dodać jeden stopień.
Już po całym dniu poszliśmy w górę rejonu. Czym dalej tym trudniejsze i dłuższe drogi, także wyjadacze mają strasznie dużo roboty? Oczywiście spotkaliśmy grupę Słoweńców na jakiś 8-kach. Poszliśmy zobaczyć z bliska na własne oczy jak wygląda droga o trudnościach 9a, czyli Underground - Ja pierdzielę!!!! Niesamowity dach, po odstrzelonych płytach i oblakach. Robi wrażenie. Od razu przypomniał sobie film z przejście Tomasa Mrazka właśnie tej drogi!!!
Jako, że umówiliśmy się, ze będziemy spali u naszej znajomej to musieliśmy znaleźć dojazd do niej i naszym szerszeniem mogliśmy wspinać każdy metr drogi w górę z prędkości 20-30 km/h. Oszałamiająca prędkość, lecz cieszyliśmy się, ze nie musieliśmy go pchać!!!!
NAGO

Wyjazd z założenie miał być bardzo wspinaczkowy, lecz nikt z nas nie wyobrażał sobie, ze Arco to tak naprawdę ogromny teren, na którym jest mnóstwo rejonów, więc postanowiliśmy zobaczyć kilka z nich, jako, że nikt z nas wcześniej tu nie był, i dlatego nie wiedzieliśmy, który jest taki super. Wybraliby rejon o pięknej i dobrze kojarzącej się nazwie NAGO, ponieważ w przewodniku było zdjęcie z drogi w tamtym miejscu, z której był rewelacyjny krajobraz na jezioro.

Według wskazówek z topo, które mieliśmy ze sobą dotarliśmy na miejsce!!! Rejon oczywiście bardzo duży z dosyć urozmaiconymi drogami. Długie przede wszystkim no i ten super widok na jezioro!!! Od razu chce się wspinać. Zrobiliśmy tam kilka dróg. Jedne były łatwiejsze inne trudniejsze, lecz co było bardzo dziwne to skala. Otóż każdy z nas 6a robił w OS lub flash, natomiast niby tylko stopień trudniejsze 6b było bardziej wymagające i już nie puszczało tak łatwo!!! Spędziliśmy tam oczywiście cały dzień. Pogoda rewelacyjna no i te krajobrazy!!!


Rupe Secca Est
Kolejnego dnia chcieliśmy uderzyć na dużą ścianę. Wybraliśmy bardzo łatwą drogę aby zobaczyć jak tu wygląda z asekuracją, i ze zjazdami. Droga nazywała się Aspettando Martino i byłą wyceniona na 5c. Miała 7 wyciągów o łącznej długości 150 metrów. Tak aby oswoić się.

Tym razem wzięliśmy ze sobą komplet heksów i roksów, taśmy oraz mieliśmy kaski. Droga jest bardzo przyjemna i bardzo łatwa. Tak na pierwszy dzień wspinania w wielkich ścianach jest po prostu super. Każdy stan rewelacyjnie przygotowany z dwóch punktów. Jedynie po ostatnim wyciągu ( koło drzewa) nie wiedziałem czy to już koniec drogi czy nie i wszedłem w wyciąg innej drogi o wycenie 7a, a to już trudności nie dla mnie. PO zorientowaniu się że coś jest nie tak , gdyż prowadzę wyciąg a tu nagle pojawia się sporych rozmiarów okap ubezpieczony starymi haczorami, więc po szybkiej rozmowie z parą Niemców, którzy wspinali się za nami, wycofałem się i trafiliśmy na drogę zejściową. Na początku trzeba trochę przetrawersować w miarę wygodną ścieżką ( my stosowaliśmy asekurację lotną - tak na wszelki wypadek ), a następnie wchodzi się w via ferratę, która sprowadza na sam dół ściany.

Mimo, że nie guzdraliśmy się jakoś to jednak zeszło trochę czasu i nie mieliśmy już czasu aby wbić się w jeszcze jedną drogę. Błędem było nie wzięcie niczego do picia i jedzenia, więc spragnieni zaczęliśmy szukać naszych znajomych.

Jeszcze tego samego dnia pojechaliśmy do rejonu tuż nad samym jeziorem tzn. Spiaggia delle Lucertole. Rejon urokliwie położony, prosty dojazd z Arco ( za drugim tunelem w stronę Torbole). Aby wstawić się w jakąś drogę trzeba przetrawersować nad jeziorem po ścianie używając sztucznych ułatwień w postaci metalowych prętów, przyautować się i partner może się już wspinać.

Moje odczucia są jak najbardziej pozytywne. Szum fal, delikatna bryza znad jeziora, super tarcie ładne drogi no i to otoczenie. Super, po prostu tylko łoić. Mimo, że rejon jest tuż obok drogi to podczas wspinania nie słychać hałasu ulicy. Polecam każdemu ten rejon nawet na dzień restowy, aby powspinać się w niepowtarzalnym klimacie!!!

Val Lomasone
Ostatni rejon, jaki postanowiliśmy zobaczyć to Val Lomasone. Od samego początku byliśmy zaskoczeni przygotowaniem rejonu, tzn. zaraz na początku podejście duża tablica informacyjna o rejonie z dokładnym topo, które można sobie wziąć pod ścianę.

Ławeczki, dla osób nie wspinających się, każda droga rewelacyjnie oznaczonych z podpisami, dobrze obita, może jedynie w niektórych miejscach trochę niefortunnie zrobione stanowisko zjazdowe, gdyż lina tarła, ale poza tym rewelacja.

Co do dróg to oczywiście całe spektrum. Od łatwych 5 na rozgrzewkę do trudnych 7 i jedna 8, i oczywiście dwu wyciągówki także o różnym stopniu trudności. Rejon chyba bardzo mało odwiedzany, gdyż nawet chwyty nie są oznaczone magnezją, więc miejsce na rewelacyjne OS. Robiliśmy tu dosyć dużo dróg, gdyż spędziliśmy tu cały dzień.

NOMEZINO:
W dzień wyjazdu chcieliśmy pojechać jeszcze po drodze do Mori, lecz na podstawie przewodnika nie byliśmy w stanie trafić więc po konsultacji z miejscowymi, którzy nakierowali nas trafiliśmy do Nomezino, zamiast do Mori.
Bardzo fajny rejon. Jedna ściana zaczynająca się od trudności 6a, 6b i od razu 7 i kilka 8. Mocny rejon, bardo długie drogi oraz piękne wspinanie.

Co nas zaskoczyło to zaraz jak przyjechaliśmy na miejsce to pani koło 40 lat z dwójką dzieci bawiła się pod ścianą. Za jakiś czas przyjechała druga mama z kolejną dwójką i obie kobiety zaczęły się rozgrzewać na jakiś 6c, a dzieci bawiły się same. Sądzę , że taki obrazek nie do zobaczenia w Polsce!!!
Niestety po wstawieniu się w jedną drogę czas nas naglił i musieliśmy się przepakować aby wrócić do Polski. PO wyjeździe znowu chęć do treningu oraz wielka ochota aby powrócić jeszcze raz tam. Wszyscy, którzy nie byli jeszcze w Arco polecam bardzo ten rejon ze względu na urokliwe rejony oraz na bardzo rozwojowe wspinanie w różnorakiej rzeźbie. Dodać trzeba również że niezależnie od poziomu wspinającego się, każdy znajdzie coś dla siebie!!!

-nowości

