2005 Picos de Europa

Dzień: [prolog] [I] [II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII] [IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV] [XVI] [XVII] [XVIII] [XIX] [XX] [XXI] [XXII] [XXIII] [XXIV] [XXV] [XXVI] [XXVII] [epilog]

Dzień 24: Naprawa? - 24/08/2005

Rano wróciliśmy do Cangas, aby zrobić zakupy dla ludzi i spróbować naprawić ten cholerny wysprzęgnik. Okazało się, ze wysoki krawężnik może świetnie posłużyć za kanał naprawczy, a baniak karbidu za kłodę pod koło. Udało się trochę naprawić, trochę zepsuć. Suma sumarów jest taka, że na chwilę obecną jeździ ten samochód do przodu i to na wszystkich biegach bez większych problemów, lecz niestety nie można nim cofać. Przecież musimy dojechać do Polski, więc nie będziemy używać wstecznego nie!!!???

2005 picos de europa, łukasz kęda kędzierski 2005 picos de europa, łukasz kęda kędzierski

2005 picos de europa, łukasz kęda kędzierski

Kupiliśmy trochę jedzenia: standardowo melon, chipsy i fabada, oraz mały prezencik dla tych na górze - 6 kartonów wina. Poszliśmy do domku na obiad i podwieczorek. Ten transport miał być na lekko, a okazało się, że tego karbidu jest strasznie dużo, więc znowu z cholernie ciężkimi plecakami idziemy do góry. Szliśmy jak na TURBO doładowaniu po tej fabadzie- wiatry były ostre i gryzące.

2005 picos de europa, łukasz kęda kędzierski

Po jakimś czasie doszliśmy wreszcie do bazy. Nie spieszyło nam się specjalnie. W bazie pusto nikogo nie ma, więc dużo picia i paczka ciastek z dżemem poszła w ruch. PO jakimś czasie przychodzi nasza choróbka - -Zbychu i mówi, że akcja z A3 już dawno powinna wyjść a ich jeszcze nie ma. Michał wziął sprzęt (mój już na dole w domku Armanda) i poszliśmy zobaczyć, co się dzieje. Ich wyjście miało trwać 4 godziny a minęło już 7 a ich nadal nie ma. Krzyczymy, lecz to na nic.

2005 picos de europa, łukasz kęda kędzierski

Konar zjeżdża i po jakimś czasie okazuje się, że wszystko w porządku, tylko jakoś tak wyszło, że strasznie wolno im idzie, bo wory cholernie ciężkie. Podarliśmy trochę łacha z wychodzących, aby ich zmobilizować do szybszego wychodzenia. Zbycha ból całkowicie rozłożył i leżał i zwijał się pod otworem. Już dawno po zachodzie słońca wracamy do bazy w komplecie. Nasza kaleka oczywiście pobłądził trochę, więc nadrobiliśmy drogi, ale to nic!!!

2005 picos de europa, łukasz kęda kędzierski

Mała imprezka - 6 win zajęło trochę czasu i koło 4 zaczęliśmy kłaść się spać. Jutro moje ostatnie zejście na dół na tej wyprawie.

Poprzedni dzień Następny dzień