![]() |
Dzień: [prolog] [I] [II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII] [IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV] [XVI] [XVII] [XVIII] [XIX] [XX] [XXI] [XXII] [XXIII] [XXIV] [XXV] [XXVI] [XXVII] [epilog]
Dzień 3: HUY (Belgia) - czekanie 03/08/2005
Pan w hotelu okazał się strasznie miły i chyba poznał się na naszej sytuacji, ponieważ zadzwonił do mechanika, który miał nam pomóc. Niestety my o tym nie wiedzieliśmy i w tym czasie delektowaliśmy się bagietką z serkiem fromage nad brzegiem tamtejszej rzeki oraz kupowaliśmy wiertła do rozwiercania śrub.
Udaliśmy się także na pobliski targ, na którym można kupić dosłownie wszystko: od jedzenia, poprzez bieliznę, po pirackie płyty. Można także skorzystac z rozbudowanej oferty garmażeryjnej. Co nas zdziwiło to polskie "chińskie "zupki" za 3 EUR...



Zwiedzanie miasta, szperanie w Carefour oraz zdobycie wszystkich mostów w mieście. Po powrocie do hotelu umówiliśmy się z mechanikiem przy samochodzie. Niestety nie pojawił się - może to i dobrze dla naszej kieszeni?!?


Wieczorem udaliśmy się na zdjęcia nocne. Znamy już prawie każdą uliczkę tego miasteczka. Panie w sklepach uśmiechają się pod nosem jak widzą najtańszy chleb i piwo w koszyku, czasami coś słodkiego.

Jutro powinny być wszystkie części i narzędzia. Kolacja to najtańsze spaghetti oraz ravioli w puszce - trochę się przypaliło, ale smakuje wyśmienicie.


Postanowiliśmy, że najlepiej przepchać samochód na drugą stronę dosyć ruchliwej drogi, gdyż tam będzie wygodnie naprawiać go, oraz będzie gdzie spać. Wybraliśmy moment, w którym kompletnie nic nie jechało od kilku minut i zaczynamy pchać, a tu czeka na nas niespodzianka. W momencie, gdy połowa samochodu była już na drodze zauważyliśmy jakiś samochód, więc wycof. Na nasze nieszczęście był to radiowóz policyjny. Zaczynamy z nimi rozmawiać po angielsku i ku naszemu pechowi policjant, rewelacyjnym angielskim zagaduje do nas. TO JEST PECH!!! Nikt w tym kraju dotychczas spotkany nie mówił po angielsku a nam w takim momencie trafia się facet w radiowozie, który z angielskiego w szkole miał 5!!??

Niestety nici z wygodnego noclegu na trawce, nad brzegiem rzeki. Śpimy na parkingu koło serwisu w samochodzie, w którym tak nie ma miejsca. Koło 2:00 w nocy nie wytrzymuje i rozkładam się koło samochodu. Budzę się, co jakiś czas, aby sprawdzić czy nie jedzie policja!!!
Rano próba odpalenia samochodu "na pych" - nici z tego, więc czekamy na Poltera.





