2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

Plan był prosty. Pojechać, trochę pochodzić, zobaczyć miejsca w których jeszcze nie byłem i wrócić. Tym razem nie byłem nastawiony tylko i wyłącznie na ostre chodzenie, gdyż nie jechałem sam. Ekipa to : moja Agusia, Aga, Łukasz i ja.

2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

Zaczęło się wszystko w Zakopanem, od busa na Łysą Polanę i wędrówka do Moka, na nocleg. Takie przedbiegi przed mocniejszym uderzeniem, czyli wejściem na Rysy ( 2499 m. n.p.m.) i dojściem do schroniska przy Popradzkim Stawie, schroniska już po Słowackiej stronie. Cały nasz stuff mieścił się w plecakach, jedzenie ubrania,.... Pogoda była OK, nie za gorąco nie za zimno w sam raz.

Nocowaliśmy w Starym Schronisku w Moku za 32 złote od osoby plus 1 zł opłata klimatyczna. Niestety nie było żadnej zniżki dla taterników, a szkoda.

Dzień I. Schronisko przy Morskim Oku (1406 m. n.p.m.)- Chata pod Rysami (2250 m. n.p.m.)

2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

Wyszliśmy nie tak wcześnie, bo koło 9:30, kierując się czerwonym szlakiem, który prowadzi na Rysy. Oczywiście dosyć męczące podejście pod Czarny Staw pod Rysami dało wyraźnie się odczuć w jeszcze nie zaaklimatyzowanych organizmach. Krótki odpoczynek przy stawie i wędrówka na Rysy.

2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

Początkowo tylko trochę zalegającego śniegu przy stawie i wspinaczka żlebem do Buli pod Rysami, gdzie już pojawiło się więcej "białego nieznośnika". Oczywiście tłumy ludu pędziły tym szlakiem więc stopnie jak malowane. Po dosyć długim podejściu zaczęły się łańcuchy, i dziewczyny wyraźnie zwolniły. Nie wiem czy to takie psychologiczne zagranie, bo naprawdę w niektórych miejscach było trudniej i bez łańcuchów i tam radziły sobie wyśmienicie, lecz gdy już kawałek żelastwa, które przecież ma pomagać pojawiło się na horyzoncie to tempo malało?? Dziwne!!!

2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski 2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

Po pewnym jednak czasie wszyscy jeszcze bardzo dyszący i zmęczeni zameldowaliśmy się na szczycie. Oczywiście widoczność zerowa. Cały szczyt przykryty szczelnie chmurami skutecznie uniemożliwił zobaczenie jakiejkolwiek panoramy, czy to Polskich czy Słowackich Tatr. Zajęło nam to trochę ponad 5 godzin, więc nie jest tak tragicznie biorąc pod uwagę ciężkie plecaki.

2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski 2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

Zaczęliśmy schodzić i okazało się, że na samym już początku szlaku prowadzącego do Chaty pod Rysami jest więcej śniegu niż na całym odcinku z Moka!!! Ślizgami, kontrolowanymi bądź nie, doszliśmy do schroniska i czekała nas bardzo niemiła niespodzianka!!!

2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski 2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

Okazało się, że ceny, które sprawdziliśmy przed wyjazdem na Internecie są bardzo różne od tych, które zastaliśmy. Zakładając finanse wyjazdu, orientacyjnie liczyliśmy że nocleg to średnio 250 koron, natomiast rzeczywistość okazała się całkowicie inna. I dlatego postanowiliśmy zostać w tym schronisku na nocleg za 250 koron, gdyż niżej w schronisku przy Popradzkim Stawie to wydatek rzędu 380 koron w najtańszej opcji.

2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

Jedzenie, drobna toaleta i leżenie bykiem, to rozkład jazdy na najbliższe kilka godzin. Całe szczęście, że jest tam butla gazowa, z której można swobodnie korzystać, aby zagotować sobie wrzątek. Wychodek znajduje się 100 metrów od schroniska, a po drodze można umyć się w śniegu, bo koryto z wodą zamarzło!! Nasze krótkie rękawki pewnie pozostaną w plecakach aż do naszego powrotu do domu. Obsługa bardzo miłą, i klimat chaty bardzo pozytywny.

2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

Plany na kolejny dzień??? Jako, że okazało się, że nocleg w Śląskim Domu to wydatek około 700 koron za osobę, na który nas raczej nie stać, to postanowiliśmy, że zanocujemy zaledwie 2 godziny drogi w dół w schroniska przy Popradzkim Stawie.

Dzień II. Chata pod Rysami (2250 m. n.p.m.) - Chata przy Poprawdzkim Stawie (1500 m. n.p.m.)

Bezproblemowe zejście. Początkowo trochę łańcuchów i jakieś stare sznurki w kłopotliwych miejscach. Dosyć mocno padało i oczywiście widoczność prawie zerowa co znacznie utrudniło orientacje w terenie.

2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski 2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

Mimo to cali przemoczeni dotarliśmy po 2,5 godzinie do schroniska. I tu właśnie się okazało, ze najtańsza opcja to 380 koron + 15 opłata klimatyczna za osobę. Do dyspozycji mieliśmy pokój 7 osobowy z łóżkami i pościelą. Brak wrzątku, niemiłą obsługa i klimat bardzo komercyjny. Nie polecam. Czułem się jak w jakimś beznadziejnym hotelu z ładnym widokiem na Popradzki Staw i góry.

Całe szczęście dosyć dużo kaloryferów pozwoliło nam się wysuszyć i panie w restauracji, które za free udostępniały nam wrzątek mimo, że miny nie miały zadowolone, jak wybieraliśmy się tam po kolejną dawkę gorącej wody.

Dzień III. Chata przy Poprawdzkim Stawie (1500 m. n.p.m.) - Stary Smokowiec - Hrebeniok - Schronisko Zamkowskiego (1475 m. n.p.m.) - Schronisko Tery'ego (2015 m. n.p.m.)

Obudziliśmy się wcześnie, gdyż chcieliśmy wyjść koło 8:00 lecz o 7:00 lało za oknem. Szlak jaki chcieliśmy pokonać to około 8 godzin. Mieliśmy zamiar przyjść tzw. Magistralą do Hrebenioka i tam dalej do Zbójnickiej Chaty, lecz w ulewie nie należało by to ani do przyjemności( nikt masochistą nie jest) ani nie byłoby to bezpieczne!!!

2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski 2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

Postanowiliśmy jeszcze przespać deszcz. Koło 9:00 przestało podać i po spakowaniu zmieniliśmy plany i zeszliśmy na dół do kolejki, którą mieliśmy zamiar dojechać do Starego Smokowca i tam uderzyć w góry.

Aby jechać kolejką trzeba nabyć bilety, w kasach (w pociągu drogo około 80 koron za przejazd), ale pani parkingowa na parkingu koło stacji Popradzki Staw, też miała bilety i z małą "dopłata" (1 korona więcej za bilet) można u niej nabyć. Trzeba oczywiście kupić odpowiednią ilość biletów na osobę uzależnione od długości trasy. Na odwrocie każdego biletu jest tabelka w której trzeba odnaleźć skrzyżowanie stacji początkowej i końcowej i odczytać cyferkę, która mówi o tym ile biletów za 10 koron należy nabyć. Nasza trasa to Popradzki Staw - Stary Smokowiec więc 2 "listki" na głowę i jedziemy. Kasowanie wygląda tak, że trzeba wsunąć bilet do kasownika ( normalne ) lecz po prawej stronie dziurki wierzchnią stroną do góry i wtedy mamy prawidłowo skasowany bilet, i wtedy i tylko wtedy mamy ważny bilet na przejazd w razie kontroli. Częstotliwość to około 2 pociągi na godzinę, niezależnie od dnia tygodnia, więc nie jest źle.

2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski 2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

W Starym Smokowcu szybkie zakupy w okolicznym markecie i idziemy do górnej stacji kolejki torowej czyli Hrebeniok. Można iść drogą jezdna pieszą. Druga opcja ( szlak zielony) jest chyba trochę krótsza ( 500 metrów wg przewodnika ) ale co ważna, gdy pada, a w naszym przypadku wystąpiła taka anomalia, to szlak prowadzi lasem, i jesteśmy chronieni drzewami. Po 50 minutach jesteśmy na Hrebenioku ( 1285 m. n.p.m. - Siodełku). Teraz idziemy już czerwonym szlakiem do Schroniska Zamkowskiego. Można wybrać opcję trochę dłuższą ( szlak zielonym, później niebieski), prowadzącą przez wodospady, lecz my mamy już dosyć wody.

2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski 2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

W schronisku posilamy się kapuśniakiem ( 50 koron, nocleg - 380 koron ) i udajemy się dalej tym razem zielonym szlakiem prowadzącym do Chatki Tery'ego. Trasa prowadzi dnem Doliny Małej Zimnej Wody, bardzo malownicze widoki na Grań Łomnicy ( orograficznie po lewej stronie ). Po drodze można zajrzeć do historycznej Koleby Łomnickiej ( 20 minut od schroniska Zamkowskiego). Końcówka trasy to przekraczanie stromych strumieni. Normalnie nie ma trudności, lecz po takich dużych opadach wody przybrało i suchą stopą nie dało się pokonać tych nurtów. Zabawy było co niemiara, zwłaszcza dla dziewczyn, gdyż trzeba było się mocno nagimnastykować, aby zamoczyć tylko trochę buty, a nie całe.

2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

Jeszcze trochę zakosów i jesteśmy w schronisku. Od razu do nas przychodzi pan schroniskowy - Miro. Mówi że nie ma już normalnych miejsc i udostępnia nam pokój normalnie przeznaczony dla obsługi z dwoma łóżkami. Dlatego też liczy nam tak, że 2 osoby śpią na podłodze ( 2x 240 koron ) i drugi dwie na lóżkach ( 2x 340 koron) więc cenowo bardzo pozytywnie , oczywiście śniadanko wliczone.

2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

Klimat bardzo pozytywny. Tu wreszcie można poczuć woń gór i prawdziwego górskiej chaty. Toaleta wewnątrz, woda zimna ale z kranu, jedynie wrzątek trzeba kupować (15 koron za kubek), ceny umiarkowane. Miro bardzo chętnie rozmawia z nami, doradza, żartuje. Polecam wszystkim gorąco!!!

Dzień IV. Schronisko Tery'ego (2015 m. n.p.m.) - Zbójnicka Chata (1960 m. n.p.m.) - Schronisko Tery'ego (2015 m. n.p.m.)

2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski 2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

Plan był aby zrobić taką ładną pętlę. Wystartowaliśmy rano, zaraz po wliczonym w koszt spania śniadaniu: jajko, dżem, miód, topiony ser, herbata i chleb. Można się najeść. Trasa miała zając koło 6 godzin. Po 30 minutach marszu Aga coraz bardziej narzekała na swoją kostkę, która od jakiegoś czasu trochę ją bolała, lecz niestety ból się nasilał. Doszliśmy do miejsca rozgałęzienia szlaków: żółty to do Zbójnickiej Chaty, a zielony na Lodową Przełęcz. Postanowiliśmy, że jednak nie ma sensu z taką nogą gdziekolwiek się ruszać i zostaliśmy podziwiać widoki. Taki mały dzień restowy!!!

2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski 2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

Dalej przenieśliśmy się w okolice stawów i tam czas spędziliśmy na podziwianiu widoków, jak tylko chmury ustąpiły. Bardzo przyjemnie spędzony czas wysoko w górach. Polecam.

Dzień V. Schronisko Tery'ego (2015 m. n.p.m.) - Lodowa Przełęcz ( 2376 m. n.p.m.) - Jaworzyna (1003 m. n.p.m.)

Zaraz po śniadanku byliśmy już spakowani i wyruszyliśmy w naszą drogę powrotną do cywilizacji, do domu. Niestety piękna pogoda, bezchmurna i z ładnymi widokami, byłą za nami w stronę Starego Smokowca, a w kierunku Lodowej Przełęczy było źle.

2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

Widoczność mała dochodząca do kilku metrów i do tego dosyć porywisty wiatr. Niezbyt ciekawie, lecz nie mieliśmy innego wyjścia. Bez mniejszych problemów doszliśmy do miejsca gdzie krzyżowały się 2 szlaki. My poszliśmy zielonym na Lodową Przełęcz. Szlak piął się w górę, lecz nie bardzo stromo. Weszliśmy na grań kotła lodowcowego i tam już na prawdę wiało, widoczność malała z każdym metrem i orientacja gdzie jest szlak była dosyć trudna.

2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski 2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

Czasami gubiliśmy szlak na kilka minut, lecz dawał się odnaleźć, lecz gdy doszliśmy do żlebu, który jak mi się wydawało powinien doprowadzić nas na przełęcz szlak całkowicie się urwał. Wiało bardzo mocno i te chmury, które nie chciały odejść, bardzo mocno ograniczały widoczność do 3-4 metrów. Najpierw próbowałem znaleźć choćby fragment szlaku w żlebie, którego nachylenie dochodziło do 60 stopni i był wypełniony cały śniegiem. Były jakieś stare ślady po których poszedłem jakieś 30 metrów do góry lecz nie znalazłem żadnego znakowania, a nachylenie żlebu wydawało się dosyć duże, więc się wycofałem i zacząłem szukać w okolicznych skałkach. Niestety bez sukcesu. Dziewczyny zostały niżej, zziębnięte i powoli mające dosyć tej całej "letniej" wycieczki, a Łukasz szukał w innym miejscu jakiegoś wyjścia z sytuacji. Postanowiłem spróbować jeszcze raz uderzyć po starych śladach do góry żlebu, i jakby to nie przyniosło żadnego sukcesu to powrót do schroniska i do Starego Smokowca.

2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

Wszedłem naprawdę bardzo wysoko i nadal nic. Już chciałem wrócić i zarządzić odwrót, lecz w tym właśnie momencie mocne podmuchy wiatru przewiały na chwileczkę chmurę w której się znajdowałem i zdołałem zauważyć jakieś 20 metrów wyżej kamienie na którym był zaznaczony szlak. Dosyć duży fart bo za chwilę chmura wróciła i znowu nic nie było widać nawet tej małej wysepki kamieni wśród ogromu śniegu.

2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski 2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

Wróciłem po dziewczyny i sądziłem ze po skałach może powinno być łatwiej a na pewno bezpieczniej, lecz myliłem się i po małych kłopotach dostaliśmy się wszyscy na śniegi wyrąbując stopnie wspinaliśmy się do góry, aż na przełęcz.

2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski 2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

Tam chyba wszyscy bardzo mocno otrząsnęliśmy się z tego całego zdarzenia i zaczęliśmy schodzić w pięknej dolinie Jaworowej, bez wiatru, chmur w całkiem niezłą widocznością. Dolina jest naprawdę wspaniała z ogromną ilością ścian do wspinania. Idzie się bardzo przyjemnie tym miejscem, delikatnie schodząc po stopniach. PO pewnym czasie wchodzi się do lasu, w którym nic nie widać i w tym miejscu zaczyna się mozolne schodzenie, bez jakiejkolwiek przyjemności nudząc się po drodze. Niestety Słowacy nie umieścili na szlaku żadnego poza tym 30 minut od Jaworzyny znaku ile jeszcze pozostało drogi, a bardzo byłoby to przydatne, gdyż my nie wiedzieliśmy czy mamy tak kiepskie tempo, czy nasz przewodnik kłamie i nie mieliśmy żadnego pojęcia ile nam jeszcze zostało drogi.

2005 Tatry Słowackie, łukasz kęda kędzierski

Trasa zajęła nam około 7 godzin, co według przewodnika Nyki to o 1,5 godziny za wolno, lecz według innej mapy w sam raz. Bardzo zmęczeni weszliśmy doi sklepu w Jaworzynie aby kupić jakieś drobiazgi i złapaliśmy stopa do samego Zakopanego.

Podsumowanie

Bardzo przyjemnie chodzi się po Słowackich Tatrach. Niestety schroniska jak na kieszenie studenckie są dosyć drogie, a jedynie te wysoko ( Chata pod Rysami, Chata Tery'ego) mają prawdziwy górski klimat.