2006 Korsyka

Dzień: [prolog] [I-II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII] [IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV] [XVI-XVII] [epilog]

Prolog, czyli jak to się wszystko zaczęło...

Sam nie wiem jak doszło do tego, że postanowiłem pojechać na ten wyjazd. Pomyślałem sobie, że taka okazja może się nie powtórzyć. To chyba rozwiało wszystkie moje wątpliwości. Od tego momentu zaczęła się kalkulacja kosztów. Szacunkowo liczyłem, że fajnie będzie jak będę miał 1000. Niestety życie zweryfikowało moje szacunki. Mój stan konta był zerowy, więc trzeba było coś wykombinować. Do tego jeszcze moje plany i koszty związane z wyjazdem do USA. NO tak, puściłem email na grupę klubową z komunikatem ze potrzebuje kasę na wyjazd i że jestem zwarty i gotowy, aby popracować. I tak ziarnko do ziarnka, aż się trochę uzbierało...

Nie byłoby żadnego wyjazdu, gdyby nie osoby tworzące grupę wyjazdową. Początkowo była ona znacznie liczniejsza, lecz znowu pani Fortuna rozdaje karty. Ostatecznie w dzień wyjazdu do samochodów wsiadły następujące osoby (pseudonimy, niektóre nowe są owocem wyjazdu, wyjaśnienie w dalszej części tekstu), kolejność czysto przypadkowa:

korsyka-uczestnicy

Zdjęcia wykonane w kanionie w wykorzystane do ilustracji opisu dnia 4 i 5 nie są mojego autorstwa, lecz za zgodą autorów publikuje je. Są to osoby: Wiesiu, Adaś, Żaneta. Po najechaniu będzie widać odpowiedni napis: FOTO by: Zaneta, Adas, Wiesiek.

Następny dzień