![]() |
Dzień: [prolog] [I] [II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII] [IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV] [XVI] [XVII-XVIII] [XIX] [XX] [XXI] [XXII] [XXIII] [XXIV] [porady]
Dzień 16. Ko Samui - wycieczka do Morskiego Parku Ang Hong
Pobudka dosyć wcześnie, bo trzeba być gotowym o 7:15. Generalnie w Tajlandii spóźnienie pociągu jest zjawiskiem niemal tak normalnym, że czasami godziny odjazdów są bardzo płynnymi czasami. Kiedyś pytaliśmy się w kasie na dworcu kolejowym, czy zdążymy na jakiś tam pociąg, a pani na to, że biorąc pod uwagę, że dany skład zazwyczaj spóźnia się 1,5 godziny to raczej nie mamy szans. No cóż do tego przywyknęliśmy, lecz że taksówka, która miała po nas przyjechać punktualnie, a spóźniła się ponad godzinę było dla nas małym zaskoczeniem. Byliśmy zdziwieni tym bardziej, że ludzie, którzy wykupili wycieczki w innych biurach podróży czekali krócej i ich maksymalne opóźnienie to tylko 45 min. No cóż można to polubić, znienawidzić lub po prostu się do tego przyzwyczaić. Ciekawe jak wszędobylscy Niemcy na to reagują.

Przyjechaliśmy na przystań, gdzie czekał na nas prom. Część pasażerów, która miała wykupioną wycieczkę z pływaniem kajakami dostała specjalne żółte nalepki. Weszliśmy na pokład. Lekkie śniadanko (wliczone w naszą wycieczkę): kanapki, owoce, herbata, kawa.


Nie pozostało nic innego jak 2,5 godziny bujania się do pierwszej wyspy. Morze było dosyć wzburzone, całkiem niezła fala, przez co kilku japończyków nie dało rady dojechać w jednym kawałku i część siebie postanowili przechować w plastikowej torebce.

Po dopłynięciu na pierwszą wyspę, część osób miała zapewnione pływanie kajakami, a reszta, czyli my mogliśmy robić, co tam chcieliśmy. Postanowiliśmy, że pójdziemy na punkt widokowy, z którego podobno rozpościera się wspaniały widok. Generalnie 1,5 godziny w obie strony po dosyć stromych i ostrych skałach, więc koniecznie warto mieć dobre buty. Oczywiście japończykom nie przeszkadzało pokonać tą trasę w japonkach!


Widok z góry jest naprawdę cudowny. Piękna panorama na prawie cały archipelag (około 40) wysp parku. Warto wybrać się na wędrówkę do tego miejsca. Niestety pogoda, nie była cudowna, zachmurzone niebo delikatna mżawka, więc nie była to pełnia szczęścia dla landszaftowca, lecz miejsce jest godne polecenia.


W drodze na dół przywitali się z nami mieszkańcy lasu, czyli małpy. Białe pyski z grubymi ogonami, ciekawskie człowieka. Niestety przez pogodę po zejściu musieliśmy wsiadać na statek, więc nie zdążyliśmy pójść do małej jaskini, która również znajdowała się na tej wyspie.

Podczas rejsu na drugą wyspę, był lunch w postaci szwedzkiego bufetu, więc mnóstwo jadła: curry, kurczak w panierce, sałatka z owoców morza, owoce. Wszystko bardzo smaczne.
Na wyspie poszliśmy zobaczyć piękną lagunę z krystalicznie czystą wodą. Barakudy, kolczatki i inne stworzonka pływały w niej. Ludziom nie wolno. Niedaleko był także punkt widokowy, z którego rozpościerał się ładny widok na okolicę. Później mieliśmy trochę czasu na snorkelling. Niestety pięknych kolorowych rybek, ani bajecznej rafy nie było nam dane zobaczyć. Były takie malutkie rybki i raczej szarobure. Może w innym miejscu.


Do bungalowa wróciliśmy po 17:00. Reasumując wycieczka godna polecenia, nawet w kiepską pogodę, na jaką my trafiliśmy. Choć po zastanowieniu się nie wiem czy chciałoby mi się wchodzić na punkty widokowe w 40-sto stopniowym upale?





