![]() |
Dzień: [prolog] [I] [II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII] [IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV] [XVI] [XVII-XVIII] [XIX] [XX] [XXI] [XXII] [XXIII] [XXIV] [porady]
Dzień 21. Bangkok: targ Chatuchak, Patpong
Dzień zaczyna się: trzeba wstać, zapłacić za nocleg i dowiedzieć się skąd i jaki numer autobusu dojeżdża w interesujące nas miejsce, czyli prosta sprawa. Koło naszego hoteliku zatrzymuje się autobus #44 i #59, który zawiezie nas na odpowiednie miejsce.
Koniecznie jak stoi się na przystanku i widzi nasz numerek trzeba machnąć na kierowcę, bo nie zawsze się zatrzymuje. 6,5THB za osobę to całkiem rozsądna cena. Nie trzeba wynajmować taksówek, które są dosyć tanie, lecz, po co przepłacać czasami 10-15 krotnie w porównaniu z autobusem? A do tego w taksówce nie ma się kontaktu z prawdziwą ludnością tego miasta. OK. jedziemy i jak zwykle w trakcie kupowania biletu u pani kontroler głośno mówimy gdzie chcemy jechać i czy aby dobry numer autobusu. Wtedy już wszyscy wiedzą, że ci obcy mają zamiar dojechać tam i tam i na pewno w odpowiednim czasie nas poinformują, że trzeba wysiąść. Super układ.

Targ jest ogromny ok. 8000 stoisk, pierwsze, co warto zrobić to udać się w miejsce informacji i zabrać sobie plan bud, ponieważ łatwo można się tu zgubić. A co tu oferują: generalnie długo by wymieniać: począwszy od zwierzątek rasowe koty, psy, węże, papugi, chomiki i inne, które teoretycznie można trzymać w domu. Fajnie to wygląda, ponieważ na stoiskach nie tylko, można kupić sobie pupila, lecz także popatrzyć jak są pielęgnowane, kąpane manicure, pedicure, fryzury itd. Oczywiście mnóstwo jest także całych skupisk jedzenia (całkiem niezłe) no i dom także można sobie wyposażyć, we wszystko, lecz my tu przyszliśmy po różnie definiowane pamiątki i podarki z podróży. Cały dzień chodzenia po zakamarkach tego miejsca daje mocno w kość. Trzeba pamiętać o 2 zasadach: zawsze trzeba się mocno targować oraz, że jeżeli coś się podoba to nie warto odkładać zakupy tego czegoś na później z nadzieją, że wróci się na to samo miejsce -> jest to prawie niemożliwe.

Wieczorem, mieliśmy zamiar udać się na kickboxing, lecz na tym bliżej nas stadionie nie odbywały się, więc udaliśmy się w rejon Patpong, czyli centrum erotycznego przemysłu w Bangkoku.
Dojazd autobus #15 koszt 8THB/os. Są to ulice ze straganami, na których można kupić prawie wszystko: począwszy na podrabianych rolexach skończywszy na koszulkach supermana, a wszystko to otoczone jest barami GO-GO, klubami nocnymi z panienkami i transwestytami. Mnóstwo naganiaczy wymachujących listą usług, pokazów danego baru oraz facetów próbujący sprzedać porno na DVD. Generalnie można podobno tu wszystko kupić. W sumie po tym, co wyczytałem w przewodniku i wcześniej w Internecie to mniej więcej wiedziałem, czego mogę się spodziewać, lecz to, co zobaczyliśmy przeszło moje najśmielsze wyobrażenia i film dokumentalny "Szokująca Azja" teraz wcale nie był już dla mnie taki szokujący. Długo się zastanawiałem, co napisać w moim małym dzienniku podróży: czy przemilczeć temat, czy opisać jak to u mnie bywa szczegółowo. Powiem krótko: koszt to 500THB/os + 200THB napiwki. Napiwki niby nie obowiązkowe, lecz jak nie dasz to obsługa bardzo nachalna i jakoś tak bardzo nieswojo. Co się otrzymuje za te 5 stów: drinka oraz pokaz. Pokaz czego? Generalnie wiele różnych konfiguracji i umiejętności związanych z "PUSSY": dmuchanie tortu, strzelanie do celu, zgadnij, co można schować itd....
Czy było warto drugi raz na taki pokaż już nie wybrałbym się nawet za darmo, ale raz można to zobaczyć, aby mieć wyrobioną własną opinię na ten temat.

-nowości



