Tajlandia 2007

Dzień: [prolog] [I] [II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII] [IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV] [XVI] [XVII-XVIII] [XIX] [XX] [XXI] [XXII] [XXIII] [XXIV] [porady]

Dzień 24. Bangkok - Istambuł - Warszawa

Rankiem udałem się jeszcze do supermarketu, aby kupić taśmę i worki na śmieci. Chciałem szczelnie zapakować nasz bagaż, aby nikt nie mógł nic podrzucić. Różne historie słyszałem, więc wolałem się zabezpieczyć. Załadowaliśmy wszystko do plecaka w czarnym worku do tego 2 bagaże podręczne, opuściliśmy hotel i spędziliśmy trochę czasu w klimatyzowanym Burger Kingu, bo upał był straszny, a bagaże ciężkie.

Tajlandia 2007 łukasz kęda kędzierski

Jeszcze ostatni przemarsz przez Khao San z aparatem, aby uwiecznić kilka kadrów za dnia, kupno ostatniej porcji pad thai oraz świeżych soków z pomarańczy. Wejście do Express shuttle bus (150THB/os), który zawiózł nas bezpośrednio na terminal odlotów lotniska w Bangkoku.

Tajlandia 2007 łukasz kęda kędzierski

Tajlandia 2007 łukasz kęda kędzierski

Tajlandia 2007 łukasz kęda kędzierski

Tajlandia 2007 łukasz kęda kędzierski

Nie pozostało nam nic innego jak czeka nie na nasz lot. W międzyczasie jacyś studenci robili z nami wywiady, ankiety itd. w celu szlifowania angielskiego, a jedna dziewczyna patcharin pooratanajinda koniecznie chciała nauczyć się kilku podstawowych zwrotów po polsku. Było to bardzo miłe.

Tajlandia 2007 łukasz kęda kędzierski

Tajlandia 2007 łukasz kęda kędzierski

Tajlandia 2007 łukasz kęda kędzierski

I tak skończył się nasz "miesiąc miodowy". Oj było warto.

Poprzedni dzień Następny dzień