Tajlandia 2007

Dzień: [prolog] [I] [II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII] [IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV] [XVI] [XVII-XVIII] [XIX] [XX] [XXI] [XXII] [XXIII] [XXIV] [porady]

Dzień 4. Droga z Ayutthaya do Sukhotai

Pobudka o 7:30. Pakowanie gratów, płacenie za nocleg, szukanie żelu pod prysznic, bo Aga zgubiła. Idziemy na stację, bo to przecież bliziutko, po drodze mijamy targ, gdzie kupujemy banany, na dziwnie wyglądające owoce przyjdzie jeszcze pora., i dochodzimy do małej przystani gdzie jest prom (3THB/os), którym przepłyniemy na drugą stronę, czyli na stacje kolejową. Nie ma, że jest łatwo, życie jest pełne wyborów i decyzji. Na stacji okazało się, że są 2 możliwości:

Tajlandia 2007 łukasz kęda kędzierski

Generalnie wygrał wąż w kieszeni, kupiliśmy szybciutko bilety i wsiadamy do pociągu. Widoki są bardzo przyjemne, krajobraz zmienia się z minuty na minutę, lasy, pola ryżowe, orka, ludzie pracujący na roli, góry. Krajobraz całkowicie odmienny od tego, co można zobaczyć z pociągowego okna w Polsce. Podczas drogi kręcą się ludzi z różnym ofertami na sprzedaż: jedzenie, owoce, woda, napoje, jakieś bzdury itd. Jesteśmy zaopatrzeni, więc nie skorzystaliśmy z okazji.

Podobno regułą jest, że w Tajlandii pociągi zawsze są spóźnione, więc mocno nas nie zaskoczyło przyjechanie na miejsce, czyli do Phitsanulok, z 30 minutowym opóźnieniem. W tym samym wagonie jechały także 2 Europejki, z którymi na peronie dogadaliśmy się, że weźmiemy razem jakiś transport na dworzec autobusowy, aby przyoszczędzić.

Tajlandia 2007 łukasz kęda kędzierski

Wytargowaliśmy songthaewy za 50THB i dojechaliśmy tuż przed odjazdem autobusu do Sukhothai. Nie za bardzo wiedzieliśmy czy 55THB/os to tanio czy drogo za bilet, lecz wsiedliśmy do klimatyzowanego autobusu chroniąc się od lejącego się żaru z nieba.

Autobusy dalekobieżne w Tajlandii to osobna historia. Są generalnie 3 klasy: I-wsza, II-ga, i VIP. Wszystkie są klimatyzowane, wygodne, bardzo kolorowe w środku. Na kokpicie jest mnóstwo figurek, obrazków, łańcuchów i innych gadżetów, które mają przynosić szczęście. Dodatkowo cały wystrój autobusu jest bardzo kolorowy i każdy w jednym tonie, tzn. jak różowy to wszystko było różowe: siedzenia, firanki oraz stewardesa ubrana w bardzo skąpy różowy kostiumik. Zjawisko samo w sobie, koniecznie trzeba tego doświadczyć na własnej skórze, wygodne, szybkie i tanie.

Tajlandia 2007 łukasz kęda kędzierski

Dojechaliśmy do Nowego Sukhotai i jak zawsze pojawia się dylemat: gdzie spać. Przeglądamy nasz przewodnik (Paskal), Francuzki swój (LonelyPlanet) i wymyśliliśmy wspólnie, że jedziemy do Banf Guest House (150THB/noc). Przeważyła cena, opis w obu przewodnikach oraz to, że rano można zjeść pyszne owoce z ręcznie robionym jogurtem. Mieli jechać z nami jacyś Niemcy, lecz oni nie bardzo liczyli się z kasą i oczywiście musieli mieć pokój z klimatyzacją i czy zapłacą 200 czy 700 to dla nich żadna różnica.

Jeszcze małe targowanie się z driverem songthaewy (50THB za 4 osoby to całkiem dobry deal). Pokoik bardzo przytulny, jedno wielkie małżeńskie łoże, wentylator, czysto, wspólna łazienka, czyli wszystko, co jest niezbędne za dobrą cenę.

Mieliśmy iść na szybkie zakupy, bo Aga zgubiła żel i nie mieliśmy, czym umyć się, lecz zaczęło padać, więc postanowiliśmy, że wypróbujemy kuchnie naszego guest house. Po tym obiedzie Aga już chyba nigdy nie zamówi czegoś, co ma w nazwie "curry", ja jadłem natomiast pysznego kurczaka słodko-kwaśnego i do tego shake ananasowy - po prostu pychota (całość 160THB).

Tajlandia 2007 łukasz kęda kędzierski

Wieczorem udaliśmy się na nocny targ i generalnie zobaczyć to malutkie miasteczko. Niedaleko nas odbywa się taki społeczny fitness, Każdy może wziąć udział i jak widać jest mnóstwo chętnych. Trochę to dziwne, bo od samego spokojnego spaceru można mocno spocić się, a co dopiera przy skakaniu w takt szybkiej muzyki, przy 35 stopniowym upale.

Na targu nie udało nam się kupić żadnych owoców. Generalnie na nocny targ chodzi się po to, aby zjeść coś. Budek z jedzeniem jest mnóstwo, w każdej prawie to samo, więc trzeba wybrać taką gdzie je dużo miastowych, i gdzie najlepiej trzeba czekać na jedzenie, bo wtedy wiemy, że w tym miejscu jest dobre i świeże. No nic jutro przyjdziemy tutaj na kolacje.

Poprzedni dzień Następny dzień