Korsyka 2008

[prolog] [Polischellu] [Purcaraccia] [Vacca] [Fiumicelli] [Macini] [Sulleoni] [Dardu] [epilog]

Dzień 1. Kanion Polischellu, 07.06.2008

Noc była piękna i co najważniejsze pogodna. Ustawiliśmy się w kolejce i powoli ładują się wszystkie samochody na prom. Mnóstwo ludzi, dużo kampingów, w tym czasie odbywa się jakiś rajd starymi samochodami dookoła Cap Corse, dlatego możemy podziwiać zadbane zabytkowe auta.

4 godziny na morzu mijają strasznie powoli. Każdy znalazł sobie jakiś kąt na promie, aby zabić ten czas. Wyspa przywitała nas bardzo kiepską pogodą. Chmury, opad deszczu, wietrznie, chłodno generalnie całość nie napawała optymizmem.

Korsyka 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski Korsyka 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski

Wstąpiliśmy do kafejki internetowej, aby sprawdzić prognozy. Oj nie były dobre, generalnie miało padać. No cóż już tu jesteśmy, zatem przecież nie możemy odpuścić i tracić nas cenny czas.

Kierujemy się z Bastii drogą N198 do Solenzary, gdzie skręcamy w prawo w drogę D268. Jedziemy aż miniemy miasteczko Argiavara i dalej aż naszą drogę przetnie rzeka Polischellu. Tutaj zatrzymujemy się wzdłuż drogi, są specjalne zatoczki.

Pakujemy wszystkie graty, kanion jest stosunkowo łatwy, zatem na początek dla nas jak znalazł.

Korsyka 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski Korsyka 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski

Wchodzimy w ewidentna ścieżkę w lesie i idziemy wzdłuż kanion ok. 20 min. Nie mamy zamiaru dojść do samego początku kaniony, ponieważ jest już za późno a nie chcemy wracać po ciemku. Ma być szybka i bardzo przyjemna akcja.

Każdy przebiera się w swoje zabawki, które były długo kompletowane przed wyjazdem. Teraz jest miejsce i czas, aby sprawdzić pianki, skarpety, buty rękawiczki itd.

Położenie:
Nazwa: Polischellu
Masyw: Bavella
Rzeka: Solenzara
Informacje:
Atrakcyjność: 2.6/4
Wysokość startu: 625 m
Deniwelacja kanionu: 105 m
Długość kanionu: 600 m
Najwyższa kaskada: 22 m
Lina: 2x25 m
Trudność:
techniczne: v3
wodne: a2
ogólnie: II
Czasy:
czas dojścia: 1 h
czas pokonania: 2 30 h
czas powrotu: 10 min

Wyświetl większą mapę

Zaczynamy od 15 metrowego zjazdu kaskadą dalej pojawiają się miejsce gdzie trzeba oddać skok. Niby nic wielkiego raptem 2-3 metry, ale jednak jest jakoś inaczej niż na basenie. Patrzysz dokładnie gdzie najlepiej wcelować, woda czyściutka, więc widać dno, ale zawsze w człowieku jest taka nutka niepewności. No nic każdy przymierza się do skoku i już. Nie było tak strasznie, a nawet było bardzo fajnie. Kolejna kaskada, więc znowu wyciągamy linę z wora, zakładamy zjazd i lecimy dalej. Woda nie jest ciepła, słońce też gdzieś chowa się za chmurami, lecz tym razem nasz strój spełnia swoją rolę. Pianki, skarpety i rękawiczki zapewniają 100% komfort termiczny.

2008 Kaniony schemat by Wiesław Śmigielski

Dochodzimy do jednego fajnego miejsca, mała kilkumetrowa kaskada no może tobogan, nikt nie jest pewien. Zakładamy linę pokonujemy zjazd, lecz na końcu Stahoo i Adaś doszli do wniosku, że to jednak taki bardzo pionowy tobogan, zatem pokonali przeszkodę na dupie, niczym jak na ślizgawce. Niezła zabawa.

Korsyka 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski Korsyka 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski Korsyka 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski

Do końca nie zostało nam wiele, zatem niespiesznie bawiliśmy się w wodzie. Pomyśleć, że 2 lata temu człowiek źle wyposażony omijał wody jak ognia i tracił największą frajdę z kanioningu.

Wracamy na parking, zrzucamy cały mokry szpej na pakę do Navary. To jest jednak ogromna zaleta tego samochodu. Nieważne czy mokre czy brudne ładujesz wszystko i nic cię nie obchodzi, bo przecież plastik łatwo się myje.

Jedziemy w takie bardzo urokliwe miejsce, parking przy starcie do kanionu Vacca. Tutaj planowaliśmy nocować. Niestety jak już ładnie ustawiliśmy oba samochody i zamierzaliśmy zacząć jeść podjechał facet z okładki jednego z naszych przewodników po kanionach w wozie 4x4 i krzyczy ze tutaj "no camping". Czyli nocleg z pięknym widokiem na góry legł w gruzach.

Zjechaliśmy z przełęczy w stronę Solenzary i po drodze jest taki mały kamping. Wyglądał na zamknięty, lecz właściciel zgodził się abyśmy mogli tutaj spać. Warunki może nie są rewelacyjne, ale ładnie położony pośród gór nad rzeką. Było już nam wszystko jedno, ważne, aby w końcu zacząć kolację.

Zaparkowaliśmy równolegle oba samochody, a pomiędzy nimi rozwiesiliśmy baner "Era Nowe Horyzonty", tak na wszelki wypadek jakby miało padać w nocy. Rozwiesiliśmy nasze "pranie" między drzewami i teraz nie pozostaje nic innego jak oddać się czystemu lenistwu.

Poprzedni dzień Następny dzień