Maroko 2008

Dzień: [prolog] [I] [II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII] [IX] [X]

Dzień 3. Zwiedzanie w dolinie Dades - przejazd do doliny Todra

Ciężko było wstać po tak długiej imprezie. Wiadomo, co będzie na śniadanko, czyli dżem chlebek i herbatka. Mustafa zaserwował nam pchanie samochodu, ponieważ nie udało mu się go odpalić. Zatem krótka przebieżka dobrze każdemu zrobiła na rozbudzenie się.

Maroko 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski

Bus zapakowany, więc ruszamy w głąb doliny Dades do miasteczka Msemir, gdzie odbywa się sobotni targ. Dolina jest piękna, droga bardzo kręta, serpentyna za serpentyną, a widoki zapierają dech w piersiach. Piękne góry koloru ciemnopomarańczowego kontrastują z błękitnym niebem pozbawionym jakiejkolwiek chmurki.

Maroko 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski

Docieramy do miasteczka, wioski. Dalej prowadzą już tylko szutrowe drogi piste w głąb Atlasu Wysokiego. Niestety naszym busem nie można tam pojechać, przydałby się samochód z napędem na 4 koła.

Maroko 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski Maroko 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski

Idziemy na sobotni suk, a tutaj wolna amerykanka. Generalnie można kupić, załatwić i naprawić chyba wszystko. Naprawa butów, usługi spawalnicze, asortyment tekstylny, jedzenie, rzeźnik itd. Z opisu można wnioskować, że w Polsce mamy podobne targi. Nic bardziej mylnego. Suk to duży teren ograniczony murem. Praktycznie wszytko leży na ziemi, bądź na matach. Chcesz kupić dywan, lub gumowce nie ma sprawy. Całość prezentuje się tak realnie tak prawdziwo, nic pod turystów, nie ma kartek ani naganiaczy. Czujemy się jakbyśmy sami byli atrakcją turystyczną. Wszyscy oglądają się za nami i uciekają sprzed obiektywu.

Maroko 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski

Maroko 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski

Ludzie odziani w jalaby, w turbanach, kobiety opatulone, że widać tylko i to nie zawsze oczy. Panowanie przechadzają się trzymając się za rączkę. Zycie płynie dalej.

Maroko 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski

Maroko 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski

Najczęściej największe wrażenie w różnych krajach na przyjezdnych robi część mięsna. I tutaj było podobnie. Strasznie gorąco, a w takich małych pomieszczeniach wiszą całe tusze lub właśnie są rozłupywane ogromnym toporem na brudnym stole. W powietrzu unosi się dziwna woń i wszędobylskie muchy próbują załapać się na cokolwiek. Kolejki jak u nas w mięsnym, każdy chce kupić coś dla swojej rodziny na obiad.

Maroko 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski Maroko 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski

Maroko 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski

Warto bywać w takich miejscach, które nie są jeszcze skażone turystami. Czekamy na naszego kierowcę a tu podjeżdża bus, do którego próbuje wcisnąć się straszna liczba ludzi razem z zakupami. Załadowany po brzegi włącznie z dachem, ledwo rusza z miejsca. Można by urządzać tu konkursy ilu ludzi wejdzie do busa. Sądzę, że Marokańczycy nie mieliby sobie równych.

Maroko 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski

Maroko 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski

Nasz plan na dziś to dotarcie do doliny Todra. Kilometrowo nie jest to duża odległość, lecz biorąc pod uwagę jakość drogi oraz liczne zakręty to musi zająć trochę czasu. Mijają kolejne kilometry, kolejne wspaniałe widoki za oknem. Trudno to opisać, po prostu trzeba zobaczyć. Jako, że wszyscy byli już nieźle głodni, postanowiliśmy zatrzymać się w restauracji na obiad. Nie pamiętam gdzie to było dokładnie, ale nie byłem zadowolony z jedzenia. Tym bardziej, że kelner zapomniał o moim zamówieniu i jak już wszyscy skończyli dopiero doniósł tadżin dla mnie. Był niedobry, mięso łykowate, słabo dopieczone. Szkoda gadać.

Maroko 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski

Maroko 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski

Maroko 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski

Już po zachodzie słońca dotarliśmy do Hotelu la Valle, gdzieś w wąwozie. Hotelik bez żadnych rewelacji: miejsce do spania na kanapach, prysznice i łazienki na korytarzu, może być. Znowu wynajęliśmy, pod długich rozmowach, jadalnie dla całej naszej ekipy. Tym razem bez dywanów i kominka, za to w kafelkach. Koszt to 50MAD/os, czyli nocleg plus śniadanie.

Maroko 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski

Poszliśmy na mały spacer. Ogromną zaletą tego hotelu to położenie. Usytuowany jest dokładnie u stóp wielkich ścian, gdzie istnieje pajęczyna wielo wyciągowych dróg wspinaczkowych. Nic tylko łoić. W hoteliku znajduje się dosyć dokładne odręczne topo rejonu.

Maroko 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski Maroko 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski

Maroko 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski

Kilkaset metrów w głąb ścian, znajdują się kolejne hoteliki, jeszcze bardziej malowniczo położone, nad rzeką, z zewnątrz wyglądają bardzo atrakcyjnie. Niestety ceny są zaporowe. Nie mogłem powstrzymać się, aby spróbować uwiecznić panujący tam klimat. Statyw przydał się: 30s naświetlania to i tak mało w tak ciemnym miejscu. Niebo było bardzo gwieździste. Dolina się rozszerza, ściany maleją i ciągną się daleko, daleko. Mniej więcej wiemy gdzie jutro pójdziemy na wycieczkę w góry.

Poprzedni dzień Następny dzień