![]() |
Dzień: [I] [II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII] [IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV-XVI] [porady]
Dzień 1. Przejazd: Wrocław - j. Garda
Jak to zwykle bywa przed samym wyjazdem jest mnóstwo biegania, załatwiania spraw: ubezpieczenie, zakupy jedzeniowe, wymiana waluty, naprawa samochodu, mapy, gps.... Do tego trzeba jeszcze w pracy poukładać wszystko, aby było dobrze, wysłanie ostatnich emaili, ostatnie ustalenia, koniec, wyłączenie komputera przyjazd do domu. Spakowanie wszystkich gratów, upewnienie się, że wszystko jest powyłączane, że wszystko zabraliśmy. Czas start odpalamy naszego citroena i jedziemy. Wakacje właśnie się zaczęły.
Trasa jest prosta, przećwiczona kilkakrotnie: Wrocław - Zgorzelec - Monachium - Insbruk - przełęcz Brenner - Trento. Jedziemy tylko we dwoje: Aga i ja. Niestety tylko ja prowadzę, więc koło 1:30 w nocy powieki staja się coraz cięższe, nie ma, co z sobą walczyć trzeba się zatrzymać. Pierwszy z brzegu parking i spanko.
![]() |
![]() |
Godzinkę później jedziemy dalej, rozglądając się za stacją benzynową. Okazało się, że w Niemczech są dwie rodzaje końcówki do gazu i tankuje się samemu. Dziwne, że w Polsce nie ma samo obsługi z LPG a tutaj jest.
Kilka godzin później znowu sen bardzo zmaga, więc kolejny przystanek i tutaj śpimy już 3 godzinki. Droga jak to wiadomo w Niemczech jest wyśmienita, trochę pada, lecz nasz citroenek i tak nie rozwija prędkości większych niż 115 km/h.
![]() |
![]() |
Wjeżdżamy do Austrii, wiadomo winietę trzeba zakupić (7,8 EUR). Pogoda bardzo się poprawia i kilka godzin później przejeżdżamy przez przełęcz Brenner (8 EUR) i jesteśmy w słonecznej Italii. Jest bardzo ciepło, piękne błękitne niebo.
Teraz rezygnujemy z autostrad: po pierwsze nie mamy zamiaru płacić za każdy przejazd, a po drugie, co jest dla nas najważniejsze jeżdżąc lokalnymi, małymi drogami, będziemy przejeżdżali przez malutkie wioseczki, miasteczka, malowniczo położone, a to jest przecież naszym planem, tzn. włóczęga po Italii.
Powolutku snując się przez wąskie drogi dojeżdżamy do jeziora Garda. Jest to naprawdę wspaniałe miejsce - raj dla ludzi lubiących spędzać aktywnie wypoczynek. Występuje tutaj ogromna ilość rejonów wspinaczkowych, via-ferraty, sporty wodne, windsurfing, kitesurfing, żeglarstwo, nurkowanie, rowery...
Jak już jesteśmy we Włoszech to musimy zatankować gaz, bo od pewnego czasu jedziemy na benzynie: i tutaj mała niespodzianka. Jest sobota, zatem większość stacji jest zamkniętych, tzn. są samoobsługowe, lecz na takich można tankować tylko benzynę. Szkoda. Okazuje się, że jeżeli chcemy zatankować GPL to stacja musi być otwarta i na niej musi być GPL a taki miejsc wcale dużo nie ma -> zwłaszcza w dzień wolny.
![]() |
![]() |
Plan był taki, aby dojechać nad wybrzeże w okolice La, Spezia, lecz tutaj nam się tak spodobało, poza tym byłem już trochę zmęczony kilometrami, więc postanowiliśmy znaleźć przytulny kamping zaraz nad brzegiem. Jadąc drogą przy samym jeziorze w mieścinie Brenzone znaleźliśmy fajne miejsce na spanie -> camping Bellavista: czysto, ładnie, obszerne miejsce na namiot, możliwość zaparkowania samochodu zaraz obok, mało ludzi i piękny widok, czego chcieć więcej? Cena to 20EUR za 2 osoby, samochód oraz namiot, czyli chyba taki europejski standard.
Po krótkiej rozmowie z właścicielem dowiadujemy się, ze sezon nad Garda trwa od VI-VIII, i wtedy na każdym kampingu jest full i trzeba rezerwować miejsca z dużym wyprzedzeniem. No nic kolacyjka i spać.

-nowości








