Włochy 2008

Dzień: [I] [II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII] [IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV-XVI] [porady]

Dzień 10. Rzym - Asyża

Pakowanie gratów, jedzonko, nastawienie celu podróży w GPS-ie i jedziemy-> kierunek: miasto św. Franciszka. Udało nam się dojechać jak po sznurku. Parking podziemny (2,10EUR/2godz.). Miasteczko jak można było się spodziewać: przepiękne małe uliczki, małe domki, małe drzwi, małe okienka, wszystko małe. Na pierwszy ogień idzie bazylika św. Klary (Santa Chiara). Ciekawa budowla patronki telewizji (św. Klara podobno posiadała zdolności telepatyczne), dalej idziemy uliczkami wstępując do kościołów po drodze, aby dojść do najważniejszego miejsca tego miasta, czyli bazyliki św. Franciszka (San Francesco).

Włochy 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski Włochy 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski

Składa się z dwóch części, najpierw oglądamy górny kościół. W środku bogato zdobiony, posiada stare zbiory malarstwa europejskiego oraz niesamowite freski. Warto skupić swoją uwagę na dekoracji nawy.

28 obrazów ukazuje najważniejsze sceny z życia świętego. W kościele znajduje się jeden z najsłynniejszych obrazów tzn. "Kazanie do ptaków".

Włochy 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski Włochy 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski Włochy 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski

W dolnym kościele znajduje się wiele fresków przedstawiające głównie Mękę Chrystusa po jednej stronie, a po przeciwnej ukazują historię życia św. Franciszka. Można zejść do trzeciej części kościoła, gdzie jest %. przechowywana krypta z grobem świętego. Wszędzie panuje niesamowity spokój i półmrok, co jeszcze bardziej potęguje niesamowity klimat tego miejsca.

Niestety miejsce jest dosyć oblegane przez turystów różnej maści. Specjalnie nie przeszkadza mi to, lecz POLSCY turyści przeginają sprawę (oczywiście generalizuje sprawę, bo na pewno są i tacy, którzy zachowują się w kulturalny sposób). Nie wiem, jak, lecz z daleka idzie od razu poznać, że dana osoba jest naszym rodakiem (i to wcale nie po polskim języku, choć i ten jest słyszalny wszędzie nawet tam, gdzie należy zachowywać się wyjątkowo cicho). Skarpetki do klapek lub sandałów, koszulka ala boxerska lub rozpięta koszula u panów, a u pań oczywiście przezroczysta bardzo skąpa z wielkim dekoltem bluzka, która więcej pokazuje niż zakrywa, plastikowa reklamówka w jednej ręce, bułka w drugiej, wali fleszem tam gdzie jest ewidentny zakaz robienia zdjęć, wchodzi za barierki lub w miejsca gdzie nie wolno, zachowuje się bardzo głośno w miejscu gdzie inni oddają się modlitwie, i jeszcze czuje się urażony, gdy strażnik w bardzo kulturalny sposób zwraca mu uwagę, przecież on zwiedza.

Włochy 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski Włochy 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski Włochy 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski

Nie wiem, czemu tak jest, że często trzeba się wstydzić za naszych rodaków za granicą. Oczywiście nie mówię o wszystkich, lecz mam wrażenie, że jest taka reguła, że jak przyjeżdża Polak z wycieczką do obcego kraju to myśli, że jak zapłacił to mu wszystko wolno. Nie wiem też, dlaczego jak spotyka się ludzi z Polski z plecakami, tzw. z amerykańskiego backpackerów to oni potrafią się kulturalnie zachować, włożyć odpowiedni strój do świątyni. Ale nie o tym.

Wyjeżdżając już z tego miasteczka udaliśmy się do sanktuarium św. Damiana (San Damiano). Znajduje się on niedaleko samego Asyżu, można także przespacerować się do niego znakowana ścieżką. Miejsce malowniczo położone na wzgórzu wśród cyprysów i kamiennego płotu, z którego rozpościera się wspaniały widok na okolicę. Sanktuarium składa się z kilku malutkich, połączonych ze sobą zabudowań. Nie pozostaje mi nic innego jak powtórzyć, że panuje tu niesamowita atmosfera, tym bardziej, że turystów praktycznie nie ma.

Włochy 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski Włochy 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski

Ostatnim miejscem, które koniecznie chcieliśmy zobaczyć to Canceri, czyli pustelnia św. Franciszka. Jest położona kilka kilometrów w górę drogi. Dojazd jest dosyć prosty (oznakowany strzałkami), lecz trzeba pokonać dosyć duże przewyższenie, co dla naszego citroenka, czasami było kłopotliwe.

Znajduje się tu kilka małych zabudowań, a niektóre kaplice są tak małe, że mogą pomieścić zaledwie kilka osób naraz, do tego drzwi chyba nie mają metra wysokości, no, ale jak pustelnia to pustelnia. Dookoła zabudowań znajduje się sieć krótkich szlaków prowadzących do ważnych miejsc medytacji świętego. Cisza, spokój, niesamowity klimat.

Uduchowieni, naładowani pozytywna energią postanowiliśmy nie nocować w tych okolicach, lecz pojechać nad morze. Nastawiliśmy na GPS kierunek Feno. Mam wrażenie, że w naszym odbiorniku dziwnie działają algorytmy wyszukiwania tras: gdy do wyboru ma trasę wiodąca dobrą drogą, lecz dłuższą o kilka kilometrów oraz trasę po badziewnej szosie lecz krótszą zaledwie o kilometr to wybiera tą gorszą. Wszystko niezależnie od tego czy podamy mu opcje najkrótsza czy najszybszą. Zawsze wybiera tą samą. Trzeba nauczyć się z tym żyć.

Włochy 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski Włochy 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski Włochy 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski

Lekko korygując trasę wyznaczoną przez GPS docieramy do Feno i w jego okolicach szukamy noclegu. Wszystkie kampingi są jakieś takie bez klimatu, no, ale decydujemy się na Adriatica (12EUR/noc ze wszystkim, czyli samochód + namiot + 2 osoby). Jest on głównie nastawiony na kampery, lecz posiada prysznice, kibelek, zatem wszystko to co jest niezbędne no i co najważniejsze dzieli nas od morza w linii prostej jakieś 30 metrów.

Jeszcze przed kolacją idziemy nad dużą wodę. Okazuje się, że między kampingiem a morzem jest linia kolejowa, a pociągi jeżdżą tędy dosyć często. Jest już po mało efektownym zachodzie słońca, więc zostajemy na plaży tylko dłuższą chwilę. Kolacja i spać.

Poprzedni dzień Następny dzień