Włochy 2008

Dzień: [I] [II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII] [IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV-XVI] [porady]

Dzień 14. Arco - wspin

Rankiem wyruszamy z naszego kampingu Bellavista malowniczo położonym nad samym wschodnim brzegiem jeziora Garda. Ranek przywitał nas dużym wiatrem. Jak się później dowiedziałem to patrząc na zmianę kierunku wiatru można ustawić sobie dokładną godzinę. Dzięki lokalnej termice, tworzą się tu dwa wiatry: poranny Peler - który wieje w dół jeziora (mniej więcej z kierunku Pn) i popołudniowa Ora wiejąca w górę jeziora (Pd). Punktualnie w południe przychodzi Ora. Widocznie tak musi być.

Jedziemy do Arco a dokładniej na camp ZOO, gdzie ekipa już na nas czeka. Po drodze mijamy kolejnych windsurferów, kitesurferów oraz zagłówki. Jest to chyba wymarzone miejsce do sportów wiatro-wodnych choć nie tylko. W okolicach Arco i jeziora Garda znajduje się kilkadziesiąt mniejszych bądź większych rejonów wspinaczkowych, że człowiek mógłby całe życie tu spędzić i tak nie wywspinałby wszystkich dróg. Oczywiście nie mogło obejść się bez małego błądzenia, bo dojazd do kampingu jest bardzo źle, żeby nie napisać, że wcale nie jest oznaczony. Koniec końców po kolejnych zwrotach i zmianach kierunku jazdy docieramy do celu.

Szybkie poukładanie się w samochodach, zapakowanie sprzętu i jedziemy. Pojawia się kolejne utrudnienie. Jedziemy 3 samochodami i jeden nam uciekł, a tylko siedzący w nim ludzie wiedzieli, do którego rejony podążamy. No nic szukanie nr tel. wysyłanie smsów i kilkadziesiąt minut później odnaleźliśmy się i jedziemy do celu.

Włochy 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski Włochy 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski Włochy 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski

Parkowanie samochodu na poboczu i uderzamy do rejonu. Ścieżka jest bardzo stroma, my schodzimy a kilku zapaleńców na rowerkach za niemałe pieniądze zasuwa pod górę. Oj musza mieć niezłego powera w nogach.

Trafiliśmy pod właściwe ściany. No tak przepraszam, ale gdzie tu jest koniec kolejki? Masakrycznie dużo ludzi, praktycznie wszystkie drogi zajęte. No trudno jak już przyjechaliśmy to trzeba poczekać i gdzieś się wbić. Rejon mały, dróg w sumie nie za wiele no i ewidentnie dla początkujących w dziedzinie więcej niż jednego wyciągu po płytach. Trudności dróg to okolice V, zatem łatwiutkie, do tego pięknie obite, wszystko to składa się na dużą popularność.

Ustawiamy się w zespoły 2-3 osobowe i po kolei zdobywamy kolejne metry ściany. Jak już wcześniej pisałem trudności są dla początkujących, więc nie ma, co się rozpisywać o samej wspinaczce. Warto nadmienić, że jest to pierwszy rejon, (w jakim się wspinałem), który ma wzorcowo obite drogi o tak niskim stopniu trudności. Widocznie tutaj dbają o rozwój początkujących na obitych drogach wielowyciągowych. Warto wspomnieć o jednej kwestii, a mianowicie o widokach towarzyszącym wspinaczom - są piękne i choćby dla nich warto wybrać się w ten rejon.

Włochy 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski Włochy 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski

Na koniec dzisiejszego dnia udało mi się namówić ekipę, aby pojechać nad same jezioro do rejonu Spiaggia delle Lucertole. Znajduje się on na trasie Arco-Torbole za drugim tunelem jest mała zatoczka po prawej, gdzie można zostawić samochód (oczywiście jak jest miejsce). Tunel przebiega właśnie przez skałę, na której istnieje sieć dróg wspinaczkowych o różnym stopniu trudności (od kilka łatwych 6a, 6b po trudniejsze chyba aż do 7c). Aby dostać się do dróg to trzeba najpierw wytrawersować po sztucznych ułatwieniach (pręty powbijane w skałę jakieś 50 cm nad poziomem wody), dojść pod wybraną trasę, zrobić sobie auto, aby podczas asekuracji nie wpaść do wody i już. Drogi w tym rejonie są mocniejsze, od 6a w górę i tych łatwych jest tylko kilka. Udało nam się wstawić w jedną z nich tzn. pat end patachon 6b+. Piękna, ciągowa droga z jednym miejscem gdzie spędziłem chyba z 15 min, aby nie zepsuć sobie przejścia. Już w 2005 roku robiłem tą drogę - puściła w stylu OS i pamiętam, że dokładnie w tym miejscu wtedy spędziłem trochę czasu, aby znaleźć sposób przejścia małego okapiku. Chwyty są ewidentne, lecz nie wiadomo, co ze stopami trzeba zadziałać. Tak czy tak udało się wyjście, a dalej to już tylko trochę płytowego skradania się po "pitkach" i wpinka do łańcucha zjazdowego.

Włochy 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski Włochy 2008 photos by Łukasz Kęda Kedzierski

OK. zasłużyłem na dobrą kolację. Miałem zamiar pojechać jeszcze zrobić ostatnie zdjęcia nad Gardą o zachodzie słońca, lecz ekipa skutecznie namówiła nas na jedzonko w restauracyjce California koło campu ZOO.

Nie powiem, pizza była duża i pyszna, ale czekać trzeba chyba ponad godzinę. Tak czy tak wieczór minął bardzo miło. Wyjechaliśmy w pośpiechu, bo szlaban naszego kampingu był zamykany o 23:00 i będzie trzeba parkować na zewnątrz.

Nie wiem jak to się stało, bo przecież "upiłem" się 0,5l coca-cola, ale ni cholery nie mogłem znaleźć miejsca naszego campu. Jedziemy drogą a tu nagle roboty drogowe. Wcześniej tego na pewno nie było, a okolica nie wyglądała na znajomą, zatem zawróciliśmy, sądząc, że przegapiliśmy wjazd do Bellavisty. Po ponad godzinie krążenia znaleźliśmy nasze miejsce noclegu. Co się okazało, że wystarczyło pojechać 300m dalej za robotami i już był nasz namiocik. Zatem trochę umęczeni tymi poszukiwaniami zaparkowaliśmy przed szlabanem i poszliśmy spać. UFF

Poprzedni dzień Następny dzień