![]() |
Dzień: [I] [II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII] [IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV-XVI] [porady]
Dzień 4. San Gimignano - Voltera - Chianti - Sovicille
Rano trzeba wstać, zebrać graty, zjeść śniadanko i wyruszyć w trasę. Pierwszy stop to Voltera (podziemny parking 1,5EUR/godz.). Piękne małe miasteczko, bardzo malowniczo położone na wzgórzu, ciasne kamienne uliczki, niewielkie restauracyjki i kawiarenki, mało turystów, życie toczy się tu bardzo wolno, nic tylko zachwycać się spokojem bijącym od ludzi.
![]() |
![]() |
Włóczymy się wąskimi uliczkami patrząc na otaczających nas mieszkańców, na ich życie codzienne, na wywieszanie prania z ciasnych okienek na pierwszym piętrze, na picie kawy w lokalnej kawiarni, na niesamowite manewry, jakie oni dokonują, aby wjechać do garażu. Jak oni to robią, że się mieszczą? Sam nie wiem.
Powoli opuszczamy miasteczko, kierując się w stronę Chianti, czyli tereny usłane winnicami. Pogoda nam niezbyt sprzyja, bo niebo zasnute jest gęstymi chmurami, przez co ani ciekawego światła, a i czasem coś tam kapnie...
![]() |
![]() |
![]() |
Mamy zamiar przejechać polecaną w przewodniku National Geographic pętelkę: Castelina In Chianti - Radda in Chianti - Gaole in Chianti - Brolio - Siena. Nie będę się szczegółowo rozwodził na temat każdego miasteczka, bo wyglądają bardzo podobnie: malutkie, malowniczo położone wśród winnic, w każdym z nich można kupić wspaniałe wino i w każdym panuje niesamowita atmosfera. Warto powłóczyć się i poczuć doświadczyć klimatu. Jednak dla mnie najfajniejsze są odcinki pomiędzy nimi, ponieważ droga ciągnie się wśród pagórków przykrytych winnicami. Mamy wiosnę, zatem krzewy mają jeszcze mało liści, za to zieleń jest bardzo soczysta, co wspaniale kontrastuje z otoczeniem.
W Brolio zatrzymujemy się w okazałym sklepie z winami. Na ścianach widnieją zdjęcia ukazujące historię danej odmiany, a jacyś ludzi degustują kolejne butelki. Wygląda na to, że mamy tu do czynienia z winami z wyższej półki, bo, aby kupić butelkę, trzeba liczyć się z wydatkiem rzędu kilkudziesięciu EUR.
![]() |
![]() |
![]() |
Jedziemy w kierunku Sieny, gdyż wg przewodnika Pascal (wydanie 2008) znajduje się tam fajny kamping. Wstukujemy adres do GPSa i jak po sznurku trafiamy na miejsce. I tutaj wielkie zaskoczenie: kamping w remoncie. No tak nie po to kupuje się najświeższe wydanie przewodnika, aby mieć takie niespodzianki.
Całe szczęście na bramie była mała ulotka mówiąca, że ok. 13 km dalej znajduje się jeszcze jeden kamping Camping La Montagnola di Siena w Sovicille (oczywiście Pascal nie wspomina o nim ani słowa). Udaje nam się dojechać.
![]() |
![]() |
![]() |
Miejsce bardzo fajnie położone, cicho, mało ludzi, dobre sanitariaty, miła obsługa. Zostajemy na noc, cena 22EUR za 2 osoby + namiot + samochód. W trakcie rozmowy z właścicielami okazuje się, że codziennie stąd jeździ kilka autobusów do samego centrum Sieny, zatem nie trzeba jechać własnym samochodem. I to jest rewelacyjne rozwiązanie. Bilet w dwie strony kosztuje jedynie 2,6EUR/os, zatem citroenkiem będzie sobie jutro odpoczywał: szkoda benzyny i nerwów, aby wbijać się do centrum własnym samochodem. Dodatkowo dowiedzieliśmy się, że jutro przypada dzień targowy, zatem będzie cała masa ludzi, a o wolnym parkingu możemy zapomnieć.
![]() |
![]() |
Niedaleko nas rozbili się Niemcy swoim wozem kampingowym. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wieczorem starsze małżeństwo emerytów oglądają swoje ulubione telenowele. W tym momencie zacząłem się zastanawiać: czy to fajnie czy nie. W moich rozważaniach doszedłem do wniosku, że jest to jednak fajne, bo w ich wieku jeszcze im się chce gdzieś wyjechać, na łono natury, aby oddychać świeżym powietrzem, aby zobaczyć wspaniałe miejsca, lub nawet tylko, aby pobyć ze sobą gdzieś z dala od domu. A jak wyglądają realia statystycznego polaka - emeryta? Garść tabletek przed spaniem, pilot w ręce i narzekanie na życie i własne zdrowie. Trzeba wszystko robić, aby do tego nie dopuścić. Dobranoc.

-nowości
















