Kaniony 2009

[prolog] [Palvico] [Nero] [Vione] [dzień restowy] [ciolesan] [Sofia] [Zemola] [epilog]

Dzień 2. Kanion Nero, 13.06.2009

Plan był ambitny, aby wcześniej wstać, lecz nic z tego nie wyszło. Po śniadanku, czyli koło 11 zbieramy ekipę i sprzęt i jedziemy do kanionu. Krzysiek już spakowany, zostaje na campie w oczekiwaniu rodzinki. Dzisiaj wraca do domku. Szkoda.

Dojazd

Jadąc malowniczą drogą SS240 z Riva Del Garda w stronę Storo, zatrzymujemy się koło dużej restauracji, hostelu po lewej stronie. Tutaj zostawiamy dolny samochód. Przesiadamy się do Navary i jedziemy dalej wąską drogą pod górę do przełęczy Tremalzo (droga SP127). Po drodze miniemy kościółek w S. Croce i po 300 metrach skręcamy w bardzo wąską dróżkę po prawej (1230 metrów n.p.m.) z zakazem wjazdu w okresie zimowym. Kilkaset metrów dalej zatrzymujemy się koło mostu na rzece Nero.

Położenie:
GPS startu:
45°51'0.81" N
10°39'38.02" E
GPS końca:
45°51'50.88" N
10°38'45.75" E
Link: descente canyons
Informacje:
Atrakcyjność: 3.4/4
Wysokość startu: 1120 m
Deniwelacja kanionu: 380 m
Długość kanionu: 2300 m
Najwyższa kaskada: 25 m
Lina: 2x30 m
Trudność:
techniczne: v4
wodne: a4
ogólnie: IV
Czasy:
czas dojścia: 15 min
czas pokonania: 5 h
czas powrotu: 5 min

Pokaż 2009 kaniony na większej mapie

Dojście

Koło mostku po prawej stronie znaleźliśmy malutką ścieżkę, prowadzącą w las wzdłuż potoku Nero. Na początku dróżka w miarę ewidentna kluczy pomiędzy powalonymi drzewami, aż staje się bardzo ciężka do przejścia. Nie wiem czy zawsze tu tak jest, lecz wygląda no to jakby niedawno przeszła tędy jakaś wichura i połamała wiele drzew, które teraz strzegą dojścia do kanionu.

2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski

Kiedyś myślałem, że nie ma nic gorszego niż marche aquatic oraz haszczing (łażenie po bardzo gęstym lesie szukając wyjścia z kanionu), lecz od dzisiaj wiem, że jest jeszcze coś bardziej utrudniającego życia, mianowicie marche aquatic i haszczing w jednym. Jakaś masakra: próbujesz przeciskać się pomiędzy powalonymi konarami, wśród śliskich kamieni, do tego gorąco jak cholera (ok. 30 stopni), dosyć często potykasz się o omszały głaz, innym razem wpadasz do potoku, bo właśnie złamała się gałąź, którą obciążyłeś. Generalnie trzeba mieć oczy i uszy szeroko otwarte, bo pułapki czyhają wszędzie. Wreszcie po około 40 min dotarliśmy na miejsce.

2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski

Przejście

Ktoś miał fajny pomysł, ponieważ, praktycznie przy każdej przeszkodzie linowej znajdował się numerek z informacją, przy którym zjeździe obecnie się znajdujesz. Startujesz z miejsca o numerze 25 a kończysz na 1. Ma to podwójne znaczenie: po pierwsze w momencie, gdy wydarzy się wypadek to bardzo precyzyjnie jesteś w stanie podać służbom ratowniczym, gdzie dokładnie znajdujesz się, oraz w trakcie pokonywania kanionu, wiesz ile jeszcze cci zostało do końca. Szkoda, że to jedyny kanion, który odwiedziliśmy miał takie plakietki.

2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski

2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski

Byliśmy grupą 4 osobową (Stahoo, Seba, Wiesiek i ja) i do tego zjazdy nie były dłuższe niż 25 metrów, zatem posługiwaliśmy się 3 linami na zmianę. Wszystko szło sprawnie, bez zbędnych przestojów.

2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski 2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski

Kanion składał się głównie ze zjazdów i kilku skoków, lecz trzeba było bardzo uważać, bo jeziorka z góry wyglądały z reguły na głębsze niż były w rzeczywistości. Do tego mnóstwo połamanych gałęzi oraz drzew znajdowało się w wodzie.

2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski

Jako, że praktycznie cały kanion położony był w zacienionym lesie to woda była zdecydowanie zimniejsza. Stanowiska, bardzo rozsądnie obite z dala od spadku wody. Bawiliśmy się doskonale, mieliśmy dużo czasu na kręcenie oraz fotografowanie.

2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski 2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski

Wyjście

Po ostatnim zjeździe kanion wypłaszczał się i w oddali było widać restauracje, zatem kilka minut ewidentną ścieżką po orograficznie prawej stronie i byliśmy przy hotelu.

2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski 2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski

2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski

Ekipa motocyklistów zasiadająca przy piwku, trochę się zdziwiła widząc 4 facetów ubranych w pianki, z kaskami na głowach i szpejem na plecach wychodzących z lasu. Pytali: Fishing? Fishinig? No, bo kto normalny idzie do kanionu po nic, tylko po przygodę, po adrenalinę, aby dostać fizycznie w dupę? Przecież normalni ludzie poszliby właśnie na ryby....

2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski

Poprzedni dzień Następny dzień