![]() |
[prolog] [Palvico] [Nero] [Vione] [dzień restowy] [ciolesan] [Sofia] [Zemola] [epilog]
Dzień 6. Kanion Ciolesan, 17.06.2009
W nocy było bardzo ciepło, zatem nie pospaliśmy zbyt długo. Poranek przywitał nas chmurami pieknie zawieszonymi pośród sklanymi turniami Dolomitów.
Na kampingu mnóstwo szkółek i instruktoró kitesurfingu. Podobno jest to bardzo fajne miejsce na rozpoczęcie nauki tego rodzaju aktywności. Może kiedys?




Dojazd:
Jedziemy drogą SS251 przez Erto w stronę Cimolais, aby później odbić w kierunku na Claut. Należy przejechać miasteczko i kontynuować drogą wzdłuż doliny Cellina. Przejeżdżamy malutką wioskę Lessis, aby za ostatnimi zabudowaniami przejechać przez most. Dojeżdżamy do miejsca pikników (Pian del Muscol). Ładna polanka, z toaletą i przyjemnym otoczeniem przy samej rzece Cellina.
|
Pokaż 2009 kaniony na większej mapie |
Schemat:
Dojście:
Z miejsca piknikowego przechodzimy mostem nad rzeką Cellina i idziemy kilka chwil aż do mostku dla pieszych położonym nad rzeką Ciolesan. Tutaj znajdujemy wydeptaną ścieżkę prowadzącą w las i idziemy aż do budynków. Przed pierwszym z nich znajdujemy szlak o numerze 391 (słabo widoczna ścieżka przez łąkę znikająca w lesie).


Niestety na początku na biało czerwonym oznakowaniu nie ma numeru, lecz będzie on widoczny dopiero po jakimś czasie w lesie. Idziemy strono pod górę, cały czas korzystając z oznakowania. W pewnym momencie dochodzimy do rozwidlenia: ścieżka bez znaczków doprowadzi nas do rzeki, lecz w niższym punkcie niż prawidłowy start kanionu, a my wybieramy druga możliwość, czyli po znaczkach dochodzimy do początku kanionu. Całość bez błądzenie zajmuje ok. 1 godziny (my niestety się trochę pogubiliśmy i dlatego zajęło nam dłużej).


Na dojściu każdy z nas zrzucił z siebie całą masę małych kleszczy, co to się porobiło, że trzeba uważać już na wszystko.
Przejście:
Kanion dobrze obity, zjazdy przyjemne z dala od wody, dosyć komfortowe. Słoneczko cały czas świeci, woda cieplutka, zatem czysta przyjemność zdobywać kolejne metry białego wapienia.

Po drodze mieliśmy do pokonania kilka małych skoków. Jeden trzeba było dosyć precyzyjnie wykonać, bo należało skoczyć dokładnie tam gdzie spada woda do małego marmita. Skała była bardzo "wymyta" przez wodę, dzięki czemu nie było żadnych ostrych krawędzi i swobodnie zjeżdżaliśmy na dupie.

Kilka zjazdów było bardzo ciekawych w fajnych wąskich formacjach skalnych. Jednak inaczej człowiek odbiera kanion, gdy wszystko dookoła jest jasne i przyjemne, gdy woda jest cieplutka i słoneczko świeci. Całość nie zajęła nam dłużej niż 3 godziny.

Wyjście:
W pewnym momencie jest ewidentna ścieżka orograficznie po lewej stronie, lecz kontynuowaliśmy drogę rzeką, aby dojść do pieszego mostku, który mijaliśmy przy podejściu

Kanion bardzo przyjemny na ładny, słoneczny dzień, bez trudności technicznych czy dużych skoków. Świetny dla początkujących. Zawiera wszystkie rodzaje przeszkód: niedługie zjazdy, niskie skoki i króciutkie tobogany. Polecam wszystkim.

-nowości



