Kaniony 2009

[prolog] [Palvico] [Nero] [Vione] [dzień restowy] [ciolesan] [Sofia] [Zemola] [epilog]

Dzień 7. Kanion Sofia, 18.06.2009

Biorąc pod uwagę prognozę, pogody, która mówiła, że dzisiaj ma być piękna pogoda, a od jutra mają zacząć się deszcze i burze. Krótka narada i doszliśmy do wniosku, że właśnie dzisiaj zaatakujemy najładniejszy kanion na naszym wyjeździe. Sofia, według wszystkich statystyk w przewodnikach i strony http://www.descente-canyon.com/ jest uważana za najpiękniejszy kanion Włoch, a według klasyfikacji najładniejszych kanionów Europy znajduje się na II-gim miejscu.

Z takim nastawienie, w sumie nie wiedząc, czego możemy się po nim spodziewać pojechaliśmy nad jezioro Lago del Mis.

2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski

Dojazd:

Z Belluno kierujemy się 0 w stronę Vignole i dalej do Pont de Mas. Stamtąd udajemy się w kierunku Sospirolo. Dalej przejeżdżamy przez miasteczko MIS i jedziemy nad jezioro Lago del Mis. Na jego północno - zachodnim brzegu parkujemy samochody koło restauracji. Niestety dalej pomimo, że jest asfaltowa ścieżka, nie możemy jechać, bo obowiązuje ścisły zakaz wjazdu. Opisy ostrzegają, że policja bardzo często patroluje ten teren.

Położenie:
GPS startu (kanionu):
46°11'41.58" N
12° 3'42.50"E
GPS końca:
46°11'8.79" N
12° 2'45.49" E
Link: descente canyons
Informacje:
Atrakcyjność: 4/4
Wysokość startu: 793 m
Deniwelacja kanionu: 366 m
Długość kanionu: 2500 m
Najwyższa kaskada: 39 m
Lina: 2x40 m
Trudność:
techniczne: v5
wodne: a4
ogólnie: IV
Czasy:
czas dojścia: 1 14 h
czas pokonania: 4 30 h
czas powrotu: 5 min

Pokaż 2009 kaniony na większej mapie

Dojście:

Idziemy stromą, asfaltową drogą. Po 15 minutach mijamy zabudowania Gene Media i kontynuujemy nasz marsz. Przed pierwszymi zabudowaniami Gene Alta znajduje się po prawej stronie wodopój dla zwierząt. Tutaj też startuje leśna ścieżka, która po kilku minutach doprowadzi nas do rzeki. Całość zajmuje około godziny podejścia.

Schemat:

2009 Kaniony schemat by Wiesław Śmigielski

Przejście:

Pokonujemy na początku niewysokie kaskady w ciekawej scenerii. Skała jasna, tworząca ciekawe formacje. Dochodzimy do miejsca, gdzie zjazd jest z wielkiej zaklinowanej wanty, który prowadzi nas do zacienionego miejsca, niczym do jaskini. Ściany kanionu zamykają się od góry tworząc czarną czeluść. Niestety jest to bardzo krótki odcinek. Kilka zjazdów dalej dochodzimy do dopływu rzeki Pisson, na której także jest kanion. Po czasie jaki upłynął od wejścia do kanionu widać, że tempo mamy dosyć wolne. Minęło 2,5 godziny, czyli połowa planowanego czasu przejścia, a jesteśmy dopiero mniej więcej w 1/3 długości.

2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski 2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski

Przed nami ładna 38 metrowa kaskada, a dalej spacerek po kamolach. Rozglądam się dookoła i próbuje znaleźć to coś, co wyróżnia ten kanion od innych, jakiś powód, dla którego jest on tak wysoko sklasyfikowany, lecz nie daję rady. Kolejne kaskady są bardzo ładne, skała przyjemna, lecz nic ponad to, co widziałem we wcześniejszych. A może jestem zbyt wybredny?

Doszliśmy do 17 metrowej kaskady, czyli mniej więcej 2/3 długości kanionu. Stahoo zaporęczował i pojechał pierwszy, za nim Wiesiek. Teraz wpinam swoją piranę i zaczynam zjeżdżać. Stanowisko było umieszczone w niezbyt komfortowym miejscu, ponieważ bardzo blisko linii spadku wody. Do tego ściana była pokryta glonami, czyli bardzo śliska, zatem raz po raz wpadłem w główny nurt i mnie trochę pozamiatało. Niby nie jest wysoko, a jednak woda ma ogromną siłę. Gdy znajdziesz się w jej zasięgu to zaraz wciąga cię w strumień wody i bardzo trudno jest złapać oddech. Szybko znalazłem się na dole wodospadu i teraz kolej na następną osobę. Jak czujesz ogrom siły działającej na twoje ciało, to musisz jak najszybciej z takich sytuacji uciekać.

2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski 2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski

Na dole bardzo wietrznie. Jedzie Magda i jakoś tak od samego początku wpada w wodę. Mniej więcej w połowie kaskady dostała się pod największy nurt i tutaj najpierw przyjęła strzał na klatę, co ją obróciło bokiem, a później siła wody przekręciła uprząż na biodro. Z dołu nie wyglądało to dobrze. Mamy taką zasadę, że jak jadą dziewczynki to zawsze ktoś asekuruje linę. W pewnym momencie Magda już chyba nie kontrolowała zjazdu i Stahoo opuścił ją do jeziorka. Całe szczęście nic się nie stało poza wielkimi jak 5 złoty oczyma i pełnym żołądkiem wody. Pewnie na długo zapamięta a sobie ten zjazd.

Przed nami jeszcze kilka zjazdów w tym dwa dłuższe to C17 i C23. Magda, generalnie chciałaby, aby był już koniec, wcale jej się nie dziwie, po takim przeżyciu...

Kolejna 17 metrowa kaskada okazała się czymś w rodzaju Crazy River, lecz w negatywnym tego sowa znaczeniu. Po zjeździe do jeziorka prąd wody zamiast wypychać cię na zewnątrz to wciągał osobę pod wodospad. Generalnie w walce z żywiołem jesteś na z góry przegranej pozycji.

2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski

Po tych dwu 17 metrowych kaskadach dziewczyny bardzo nam podupadły na duchu i generalnie mają już wszystkiego dosyć. Z każdym krokiem próbują wypatrzyć drogi wyjścia z podstępnej Sofii. Zostało parę krótkich zjazdów i jeden 23 metrowy. Jesteśmy już od paru godzin w kanionie i musimy się sprężyć, by jak najszybciej go ukończyć.

Po C8 można było uciec z kanionu ścieżką, zatem część ekipy skorzystała z możliwości, a my zakładamy zjazd na C23. Dosyć komfortowy, szybko poszło, bo jedziemy już tylko w trójkę. Dalej króciutki zjazd C4 i kawałek po kamolach, aby dojść do miejsca, gdzie widać już ścieżkę turystyczną prowadzącą do restauracji.

2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski

Rzeka Sofia wpływa do jeziora Lago del Mis, lecz kąpiel w nim jest zabroniona, zatem koniec kanionu jest przy ścieżce. Tak czy tak po ponad 7 godzinach skończyliśmy Sofie.

Wyjście

Turystyczna ścieżka 2 min doprowadza nas do restauracji

Kanion przyjemny z dwoma problematycznymi zjazdami (2 x C17). Był on porównywalny do wszystkich innych, które pokonaliśmy na tym wyjeździe. Zatem nie wiem, czemu stoi tak wysoko w rankingu.

Jutro dziewczyny i Wiesiek dają sobie dzień restu, zatem tylko we trójkę planujemy zrobić ostatni kanion wyjazdu, czyli Zemole.

Poprzedni dzień Następny dzień