Kaniony 2009

[prolog] [Palvico] [Nero] [Vione] [dzień restowy] [ciolesan] [Sofia] [Zemola] [epilog]

Dzień 8. Kanion Zemola, 19.06.2009

Podobno jeden z fajniejszych kanionów w rejonie Dolomitów. Z doliną Val Zemola wiąże się tragiczna historia.

9 października 1963 roku nastąpiło oberwanie kawałka zbocza góry Mount Toc. Pisząc kawałek miałem na myśli 260 milionów m3 skały, która wpadła do rzeki tworząc gigantyczną falę o objętości 25 milionów m3 wody i ponad 200 metrów wysokości, która z prędkością 80 km/h zalała otaczające miasteczka i łąki. Podczas tego kataklizmu zginęło około 2000 osób.

2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski

2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski

Dojazd:

Jedziemy drogą z Erto SS251 i po przejechaniu miasta parkujemy jeden z samochodów przy małej kapliczce, znajdującej się koło mostu na rzece Zemola (dolny parking). Drugim samochodem wracamy do Erto i wybieramy kierunek na Municipio i skręcamy w prawo w stronę schroniska Managio. Najpierw jest to wąska, asfaltowa droga, która później przekształca się w szutrową. Bardzo ładnie wije się pośród skał z przepięknymi widokami na dolinę Val Zemola.

Dojeżdżamy do miejsca, gdzie jest trochę szerzej, taki pseudo parking, tuz przed tym jak szutrówka przechodzi ponownie w asfalt.

Położenie:
GPS startu (kanionu):
46°17'22.90" N
12°22'19.69" E
GPS końca:
46°16'55.12" N
12°22'33.20" E
Link: descente canyons
Informacje:
Atrakcyjność: 3.6/4
Wysokość startu: 870 m
Deniwelacja kanionu: 170 m
Długość kanionu: 2000 m
Najwyższa kaskada: 20 m
Lina: 2x20 m
Trudność:
techniczne: v4
wodne: a4
ogólnie: IV
Czasy:
czas dojścia: 30 min
czas pokonania: 5 h
czas powrotu: 15 min

Pokaż 2009 kaniony na większej mapie

Dojście

Znaleźliśmy wąską ścieżkę w lesie, która ma nas doprowadzić na dno kanionu. Jest bardzo stromo, ale cały czas idziemy w lesie, aby wyjść w taka malutką dolinkę, która prowadzi do Val Zemola. Po drodze zaskoczyły nas pozostałości śnieżnej lawiny W śniegu znajdowały się kamienie, gałęzie, a czasami całe drzewa. Woda wydrążyła w niej tunel, którym kontynuowaliśmy schodzenie. Po około 40 minutach byliśmy przy wodzie. Odczuwalnie potok a jest zimniejszy niż w poprzednie.

Schemat:

2009 Kaniony schemat by Wiesław Śmigielski

Przejście:

Prognoza pogody mówiła, że po południu mają być deszcze i burze, zatem musieliśmy się sprężyć. Było nas tylko trzech: Stahoo, Seba i ja.

2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski

2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski

Zemola pod względem urody i atrakcyjności znajduje się na 17-18 miejscy w Europie, a to powinno do czegoś zobowiązywać. Zobaczymy. Zaczynamy 11 metrową kaskadą, później C8 i C6. Idzie bardzo sprawnie. Nie wiem czy to normalny poziom wody, lecz w każdym miejscu w tworzy się straszna kipiel, a prąd jest bardzo silny. Na tyle silny, że trzeba mocno uważać, aby nas nie wciągnął. W niektórych miejscach stoisz tylko po kolana w wodzie, a ona swą siła przewraca cię.

Pierwsza część kanionu, czyli do I-wszego mostku, gdzie ewentualnie można wycofać się, pokonaliśmy bardzo szybko. Jednak nie ma to jak mały sprawny zespół, krótkie liny i doświadczenie w operacjach sprzętowych. Zasada jest prosta: każdy opiekuje się swoją linę, tzn. poręczuje, czeka aż wszyscy zjadą, ściąga pakuje do wora i napiera dalej. W tym czasie kolejna osoba idzie do następnej przeszkody, wiesza swoja linę i tak w kółko. Zatem jedziemy używając 3 lin na zmianę. Wszystko idzie sprawnie i szybko.

2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski 2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski

Druga część to parę niewysokich zjazdów, trochę chodzenia. Kanion jest przepiękny i bardzo urozmaicony. Miejscami wąski ze strzelistymi, białymi ścianami, w innych rozszerza się. Człowiek odnosi wrażenie, że wszystko jest takie sterylne: woda krystalicznie czysta, gdzieś tam kotłuje się między głazami. Jak dla mnie to właśnie Zemola jest najładniejszym kanionem spośród wszystkich, w których byłem do tej pory (no może na równi z Sulleoni na Korsyce).

2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski

Dochodzimy do 3-ciej części kanionu. Tutaj ściany zamykają się od góry tworząc odcinek prawie całkowicie spowity w ciemnościach. Gdzieś tam kilkadziesiąt metrów nad nami widać malutki most, przy którym zostawiliśmy samochód. Woda staje się ciemną masą wirującą wokół naszych nóg, ciemne, wąskie ściany kanionu tworzą niesamowity klimat.

2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski

Dochodzimy do jednych z ostatnich trudności technicznych, a mianowicie: tobogan T5 oraz 3 kaskady: C16, C15 i C13.

Tobogan znajduje się w niecodziennym otoczeniu 2 pięknych łuków skalnych. Znajdujemy stanowisko, na którym zawieszona jest na stałe lina kanioningowi. Miejsce nie wygląda na komfortowe, ponieważ mnóstwo wody wpada na śliską skałę, odbija się od niej i tworzy kipiel w jeziorku. Wszystko niby pasuje, lecz jakoś nikt nie ma odwagi na wykonanie dupozjazdu.

2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski 2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski

Nie ma, co się zastanawiać, bo niebo spowiły gęste chmury, zatem musimy się spieszyć. Jadę pierwszy, woda strasznie mocno napiera na nogi. Wjeżdżam z nurtem do marmitu, uciekam z głównego prądu na prawo do ściany. A tu niespodzianka, coś porywa mnie i próbuje wciągnąć powrotem pod wodospad. Zatem ile sił w nogach i rękach próbuje wydostać się z opresji płynąc w stronę półki skalnej. Tutaj główny nurt rozdziela się na dwa i zakręca, próbując mnie skutecznie wciągnąć pod wodę. OJ napiłem się strasznie, do tego dziwne uczucie, gdy otwierasz oczy i widzisz jakiś metr wody nad sobą i zamazany obraz skał. Wydostaje się na powierzchnię i znowu wciąga, lecz tym razem pod wodospad. Przy ścianie udaje mi się koniuszkami palców wyszukać wąziutka półeczkę, którą ledwo dotykam, lecz pozwala mi ona na chwile zatrzymać się i złapać oddech. Zbieram w sobie siły, aby jeszcze raz spróbować wydostać się z tej opresji, lecz "zabawa" kończy się tak samo: podtopienie i powrót w stronę wodospadu. Gdzieś w międzyczasie zgubiłem buta. Krzyczę do chłopaków, że nie daję rady wypłynąć.

2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski 2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski

Seba w połowie zjazdu skacze robiąc tobogan i nurt wypchnął go w dobrą stronę i udało mu się dostać na półeczkę. Uff teraz tylko niech szybko rzuci mi linę. Wciągam się na półkę i wreszcie poziom adrenaliny trochę opada. Uff.... Teraz kolej na Stacha, który gdzieś zaplątał się w linę, lekko podtopił, lecz wyciągamy go z "kwadratowymi oczami" na półkę.

2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski

Miejsce jest zaskakujące. Teraz doświadczony o te kilkanaście minut tam w kipieli sądzę, że na pewno trzeba zrobić po bożemu ten tobogan od samej góry i pewnie prąd wypchnie w dobrą stronę. No, ale dopiero teraz jestem taki mądry.

Przed nami jeszcze 3 kaskady. Pierwsze dwie idą bardzo sprawnie i szybko, lecz przy ostatniej mamy mały problem. Zaczyna lać, mocno grzmieć i błyskać się, a my znajdujemy się przy skalnej ścianie, w wodzie, z metalowym sprzętem... robi się nieciekawie. Dodatkowo zjazd nie jest zbyt dobrze obity, bo od mniej więcej połowy wjeżdża się w wodospad i trudno tego uniknąć. Zjeżdża Stahoo i jakimś cudem udaje mu się uniknąć tej przykrej sytuacji, dowieszamy linę kierunkową i jest już ok., wszyscy trzej jesteśmy na dole.

2009 kaniony, łukasz kęda kędzierski

Dalej to już tylko krótki marsz po kamolach do miejsca, gdzie znajdują się wielkie biało-niebieskie strzałki pokazujące wyjście z kanionu. Po drodze zauważamy prawie nowy plecak kanioningowi, a pod nim jakaś sterta kości. Nie wiem, nie chce wnikać, ani się domyślać, co to może być. Pewnie jakieś zwierze spłynęło z góry kanionu, lecz całość daje do myślenia: lina założona na stałe przy toboganie, do tego porzucony plecak...

Burza się wzmaga, zatem ile sił w nogach o jednym bucie dymam ścieżką przez ciemny las. Całe szczęście, że podłoże jest bardzo miękkie, zatem nawet wygodnie idzie się tylko w neoprenie.

Wyjście:

Kanion kończy się w miejscu biało-niebieskich strzałek, ewidentna ścieżka przez las po 15 minutach doprowadzi nas do drogi

Trochę śmiesznie musieliśmy wyglądać idąc w piankach drogą w deszczu i burzy. Kanion zajął nam trochę ponad 3 godziny. Pomimo trudnych sytuacji przy niektórych przeszkodach uważam, że jest to najfajniejszy kanion, jaki udało nam się pokonać na tym wyjeździe.

Poprzedni dzień Następny dzień