Myanmar (Birma) panorama

Dzień: [prolog] [I] [II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII] [IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV] [XVI] [XVII] [XVIII] [XIX] [XX] [XXI] [porady] [diary]

XIV. Bagan - "kraina 1000 pagód" - cześć południowa, 19.XI.2009

Nie ma, co, szkoda dnia, zatem pobudka jeszcze w nocy, aby kolejny raz wybrać się na magiczne przedstawienie, jakie ma do zaoferowanie Natura. Kieruje swój jednoślad w stronę pagody Buledi.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Pokonuje parę stopni, aby wgramolić się na szczyt budowli, rozstawiam statyw i czekam na światło. Jestem troszkę za wcześnie, lecz nic nie szkodzi. Warto poczekać w takim miejscu. Ciepły wiaterek delikatnie dmucha w moją stronę. Ktoś podnosi kurtynę nocy i przedstawienie czas zacząć.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Niebo wypełnione przepięknymi chmurami, które są zabarwione całą gamą koloru czerwonego i żółtego. Iście mistrzowski pokaz jak piękny może być świat.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Po zapełnieniu kolejnych kart przedstawienie dobiegło końca.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Planowaliśmy udać się w rejon Mt Popa, lecz biorąc po uwagę trudności z dostaniem się, a nie znaleźliśmy towarzyszy do taxówki, postanawiamy kolejny raz wypożyczyć rowery i pokręcić się po okolicy.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski 2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Zaraz obok naszego hotelu jest lokalny targ. Niezależnie od kraju, w którym jesteśmy jest to miejsce, które koniecznie trzeba odwiedzić. Każde targowisko ma coś w sobie, ma specyficzne zapachy, kolory, zwyczaje. Właśnie tutaj można kupić pyszne owoce, lokalne wyroby, zobaczyć jak się targują miejscowe przekupki.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Wiedzieni unoszącym się ostrym zapachem podążamy w kierunku stoiska z rybami.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski 2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Pani wymalowana thanaką na twarzy sprawnym ruchem dużego tasaka odrąbuje wielką głowę jakiegoś stworzenia. Przygotowuje porcje gotowe do sprzedaży. Klienci chodzą, przeglądają, targują się o każdy kawałek pysznej ryby. Pewnie za niedługo zakupy wylądują w garnku i będą podane jako pyszna zupa dla całej rodziny.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Kawałek dalej, dla bardziej majętnych mamy stoisko rzeźnickie. Poćwiartowane kawałki świeżego mięsa leżą i czekają na klientele. Zaraz za mną kurczaki, jaja i inne produkty.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Co krok to inny kolor, inny zapach lub fetor unoszący się swobodnie w powietrzu. Tym razem nie przyszliśmy tu na zakupy żywieniowe, lecz poszukać czegoś dla siebie, czegoś, co możemy przywieźć do domu, aby przypominało nam pobyt w tym bajecznym kraju.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Udajemy się do krainy wyrobów z bambusa, traw i wikliny. Szkoda, że nasze plecaki są małe, gdyż wszystkie pojemniki, podkładki, maty, koszyki, sakiewki i inne gadżety są tak pięknie wykonane, że człowiek chciałby wszystko ze sobą zabrać.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski 2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Jak to zawsze na targu bywa: najpierw trzeba sobie upatrzyć zdobycz, a później o nią walczyć, tak żeby sprzedający i kupujący byli zadowoleni z ceny. Wymaga to przede wszystkim czasu i cierpliwości oraz pozytywnego podejścia do transakcji.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Parędziesiąt minut później odchodzimy obładowani towarem machając do serdecznie uśmiechniętej sprzedawczyni. Obie strony są zadowolone i to jest najważniejsze. Naszym zakupem nr 1 okazała się dzisiaj piękna miotła z trawy.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Zaraz obok naszego guesthousa remontują drogę. Jest to dosyć specyficzny obrazek, ponieważ faceci są odpowiedzialni za część intelektualną przedsięwzięcia, a kobiety za część fizyczną, czyli trochę inaczej niż u nas. Palenie pod wypełnionymi smołą kotłami to zajęcie typowo męskie. Natomiast płeć piękna, która ubrana jest w długie rękawy i longhi oraz mają założoną maskę z kawałka materiału na twarzy, tak, że prawie nie widać oczu, zajmują się przesiewaniem i segregacją kamieni, czyli podkładu pod przyszłą drogę. Do tego noszenie obrzydliwie ciężkich worów oraz rozsypywanie kruszcu to także ich obowiązek. Jednym słowem nie jest im łatwo.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Drugą część dnia spędzamy na rowerach pedałując w stronę rzadziej odwiedzanej grupy pagód, czyli okolice, Minnanthu, aby później pojechać przez Central Plan w stronę Old Bagan.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Zatrzymujemy się instynktownie przy budowlach, które zwracają nasza uwagę. Nie planujemy, nie mamy zamiaru wejść do każdej z nich. Wystarczy powolne przemieszczanie się, zostawienie śladu opony na piaszczystym podłożu drogi pośród pól.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Żar leje się z nieba. Mijamy malutką wioseczkę Minnanthu raptem parę zabudowań, a już z daleka sympatyczna dziewczynka serdecznie nas pozdrawia. Zatrzymujemy się na chwilę parę słów, pytamy o wodę i chwilę później siedzimy w małym barze sącząc zimną Star Colę i Crushera (birmański odpowiednik Fanty).

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Dziewczynka i jej cała rodzina prowadzi ten interes. Skończyła podstawówkę i nie bardzo ma możliwość dalszej edukacji, bo jak mówi tu jest jej dom, jej rodzina, której musi/chce pomóc. Całkiem nieźle mówi po angielsku, chce nam pokazać swój dom, tym, czym się zajmują jak zarabiają na życie.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Na podwórku każde z wyznaczonych miejsc jest przeznaczone do jakiejś pracy: w jednym kącie znajduje się "maszyna" do łuskania orzeszków ziemnych, kawałek dalej jej starsza siostra siedzi przy krośnie i tka materiał, z którego później ktoś inny szyje stroje, serwetki, szmatki, szaliki itd.., które można kupić. Jak to na wsi mają trochę zwierząt, zatem skonstruowali z bambusa prostą maszynę, której wyrobem jest zielonka dla zwierzyny.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Nyo Nyo Mwe (później napisała swoje imię) pokazuje nam jak tworzy się wielkie cygara. Bierzemy do ręki kukurydziany liść, do którego wsypujemy mieszankę niewielkiej ilości tabaki, drobno zmielonej palmy kokosowej oraz dodajemy trochę soku z trzciny cukrowej. Całość sprytnie zawijamy i gotowe do palenia. Odpaliła przy nas wielkie ręcznie robione cygaro. Gęsty śnieżnobiały dym o ciekawym zapachu uniósł się w powietrzu. Podobno ta mieszanka nie szkodzi zdrowiu, a przynajmniej mniej niż papierosy. Nie próbowaliśmy się z nią spierać.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Na koniec pokazała nam owoce pracy rodziny. Wszystko bez nachalnego tonu, bez przymusu czy dziwnej atmosfery. Pięknie podziękowaliśmy i pojechaliśmy na obiad do znanej nam rodziny z Myin Ga Bar Village.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Pomimo, że spędziliśmy wczoraj u nich niewiele czasu to poznali nas od razu. Zaraz na stole pojawiła się Star Cola, woda i pyszne tamarynowe płatki (tamarind flakes). Nie wiem jak to jest, ale cokolwiek człowiek weźmie do ust to czuć w tym rodzinną jakość i dryg gospodyni. Pani San San Win świetnie gotuje, jakby w każdą potrawę wkładała część swojego serca. Obojętnie, co tu zamówimy będziemy ugoszczeni niczym władcy.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Jeszcze nie zdążyliśmy złożyć zamówienia na makaron z warzywami, a Pani San przyniosła świeżutkie ciasteczka z pieca - wprost wyborne. Porcje są tu ogromne, a do tego zawsze pojawi się kilka niezamówionych dodatków, które z dobroci serca właściciele dodają. Nasze brzuszki zapełniły się więcej niż na full.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

W tym czasie sympatyczny właściciel wsiadł na skuter i gdzieś pojechał. Sącząc kolejną star cole (birmański odpowiednik coca coli) zajadaliśmy się pysznymi, jeszcze ciepłymi ciastkami rozmawialiśmy z szefową kuchni i jej synem, o nich, o nas, o kraju, o planach, o jego studiach, o przyszłości. Wszystko w ciepłej i rodzinnej atmosferze. Wrócił jej mąż z pakunkiem na bagażniku, po czym wręczył nam prezent: taca wykonana z laki, produkt charakterystyczny dla tego regionu. Było to dosyć nietypowe, więc mocno zaskoczeni próbowaliśmy się dowiedzieć, dlaczego, a pan z uśmiechem na ustach odpowiedział: "żebyśmy miło wspominali spędzony czas z jego rodziną".

Tuż przed wyjściem gospodyni udała się do sypialni i przyniosła Adze jedną ze swoich bransoletek, a na drogę dołożyła pakunek z ciastkami.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Byliśmy dosyć mocno zaskoczeni całą sytuacją, gdyż nigdy wcześniej nie spotkaliśmy aż tak przemiłej i skromnej rodziny, która kierując się dobrocią serca dzieli się tym, co ma, nie oczekując nic w zamian. Jest to piękne, że istnieją jeszcze miejsca i osoby, które tak postępują, które żyją w taki sposób. Buddyści to ludzie, którzy przede wszystkim wierzą i praktykują, którzy poprzez swoje uczynki emanują religią, a nie tak jak większość chrześcijan chodzi do kościoła, bo tak wypada, bo tak nakazuje tradycja, bo co ludzie powiedzą.

Wzięliśmy od nich adres, aby móc wysłać coś specjalnego dla nich z Polski, lecz niestety ich syn nas poinstruował, że każda przesyłka kontrolowana jest przez wojsko i nic poza zdjęciami i tak do nich nie dojdzie. Szkoda...

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Ostatni wieczór w tej krainie musieliśmy spędzić na podziwianiu bajecznego zachodu słońca. Tym razem obraliśmy mniej znaną pagodę, gdzie było niewiele osób, zatem w ciszy i spokoju patrzyliśmy jak wielka kula ognia chowa się za horyzontem.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Jutro opuszczamy Bagan, udając się autobusem (15000K/os) do Rangunu, aby dalej pojechać w stronę piaszczystych, spokojnych, praktycznie bezludnych plaż.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Poprzedni dzień Następny dzień