Myanmar (Birma) 2009 łukasz kęda kędzierski

Dzień: [prolog] [I] [II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII] [IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV] [XVI] [XVII] [XVIII] [diary]

II. Przejazd Rangun - Kinpun, 7.XI.2009

Aby dostać się do byłej stolicy Myanmar, kupiliśmy bilety linii Thai AirAsia, czyli taki nasz odpowiednik easyjet tylko, że na Azje. Samolot mały, mało miejsca na nogi i brak jedzenia, lecz co najważniejsze to tani (830zł za 2 bilety na trasie Bangkok - Rangun - Bangkok). Niestety nie trafiliśmy na żadna promocję, stąd relatywnie wysoka cena.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Na lotnisku powitał nas pan z termometrem w ręku, a później inny urzędnik długo oglądał naszą wizę. Wiza jest ważna na 28 dni od momentu przekroczenia granicy, lecz można ją przedłużyć sobie, wtedy każdy dzień kosztuje chyba $5. Najbliższy konsulat Myanmar jest w Berlinie i dzięki Markowi nie musieliśmy się tam fatygować sami -> jeszcze raz wielkie dzięki. Wydanie kosztuje 25 EUR, trwa to 2-3 dni i jest ważna przez 3 miesiące od momentu wydania.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Samo lotnisko można powiedzieć, że spełnia wszystkie europejskie standardy, piękny przeszklony budynek, klimatyzacja, wszędzie kafeleczki itd... nie ma się do czego przyczepić.

Od razu przy oczekiwaniu na bagaż przyczepił się facet i zagadnął nas skąd jesteśmy, jakie mamy plany itd.. nauczony doświadczeniem, że takich naganiaczy trzeba omijać z daleka, próbowałem go spławić. Jednak facet mówił, bardzo sensownie, że dysponuje prywatną taksówką, i żebyśmy nie brali tej rządowej, tak samo, żebyśmy nie wymieniali kasy tutaj na lotnisku, bo oficjalny kurs jest tragiczny, lecz gdzieś w mieście.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Każdy kto jedzie do tego kraju powinien starać się minimalizować korzystanie z czegokolwiek za co kasa trafi do rządu: czyli wybierając środek lokomocji wybieramy zawsze prywatne biura, prywatne taksówki, nie jeździmy koleją, ani statkami należącymi do junty, omijamy oczywiście jak się da niektóre bilety wstępu (np. w Mandalaya Combo ticket)

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Pojechaliśmy z jego kierowcą za $5 na centralny dworzec autobusowy, skąd chcemy pojechać bezpośrednio do Kinpun. Po drodze, nasz taksówkarz zorganizował wymianę dolarów -> $1 = 900 K, słaby kurs lecz podobno teraz tak jest bo dolar kiepsko stoi. Gdzieś w małej uliczce zatrzymaliśmy rozklekotanego mercedesa i czekamy. Podjechał facet na rowerze z czarnym workiem na śmieci wypełnionym paczkami pieniędzy. Wsiadł, podał nam 2 pakunki po 90000K, które skrzętnie przeliczyliśmy, później on obejrzał z każdej strony nasze $100 banknoty i transakcja dobiegła końca. Tutaj dodam tylko, że największy nominał w papierku to 1000K, zatem nasze 90000K to 90 banknotów (paczuszka poniżej). Aby jeszcze bardziej udziwnić, to każdy z papierowych nominałów może występować w 2 wielkościach: wersja normalna (czyli powiedzmy takie nasze 100 zł) oraz wersja duża, prawie półtora razy większy.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Tutaj warto chyba nadmienić o jakości dolarów. Na forach internetowych, w przewodnikach, w wszelkiego rodzaju poradach dotyczących Myanmar, wszyscy jednogłośnie zaznaczają, że trzeba pamiętać o tym, że dolary muszą być PERFEKT (i nie ma w tym ani odrobiny przesady).

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Każdy banknot (czym wyższy nominał tym lepszy kurs oraz większe wymagania do jego nieskazitelności) musi być:

Oczywiście ich pieniądze, czyli kyats wyglądają jak pomięte szmaty, lub mocno przerobiony papier, wielokrotnie sprany i zniszczony, lecz kyaty takie mogą być. Od razu zaznaczę, że część rzeczy płaci się w dolarach (jakieś rządowe opłaty za wstęp, za noclegi w guesthousach) a za resztę płacimy w ich narodowej walucie. Jeżeli ktoś wydaje nam resztę w dolarach powinniśmy bardzo dokładnie oglądnąć każdy banknot, bo jeżeli nie spełni, któryś z powyższych cech to będzie on dla nas bezużyteczny.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Wjechaliśmy na centralny dworzec autobusowy, czyli miejsce skąd odjeżdża najwięcej autobusów do całej Birmy, a wydawało się że to albo wysypisko śmieci lub złomowisko. Co pierwsze nas uderzyło to mnóstwo walających się śmieci, całe tabuny ludzi próbujące coś sprzedać, brak asfaltu, wszystko jest na piasku lub kamieniach lub coś co imituje z zewnątrz asfalt, małe brudne klitki, które służą jako agencje biletowe. Wszędzie niezliczone ilości autobusów lub tworów, które je przypominają oraz wielokrotnie przeładowane ogromne ciężarówki.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Taxi driver zawiózł nas do odpowiedniego miejsca, kupiliśmy bilet do Kinpun (7000K/os). Autobus normalny wypełniony lokalsami oraz ich bagażami. Jedyni biali to my.

O samej drodze i prędkości poruszania się w tym kraju będzie osobne miejsce, lecz odległość w kilometrach wcale nie duża a autobusik toczy się 4,5 godziny.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

W Myanmar obowiązuje ruch prawostronny, lecz śmiem przypuszczać, że 90% pojazdów posiada kierownicę po prawej stronie. Dlatego w każdym autobusie jest jeszcze jedna ważna funkcja "pomagier drivera". On pilnuje aby wszyscy mieli miejsca siedzące, sprzedaje bilety, pomaga wsiąść, wysiąść, no i najważniejsze przez większość drogi stoi w otwartych drzwiach i sprawdza czy można wyprzedzać czy nie. Druga niezmiernie ważna funkcja w autobusie to "pomagier od trąbienia", choć nie występuje we wszystkich autobusach, widocznie czasami sam kierowca trąbi. Klakson jest to jedyny sprzęt, który na pewno musi działać w pojeździe. Jakiekolwiek wskaźniki: prędkościomierze, temperatury itd., najczęściej są wymontowane, lub zepsute, kierunkowskazy nawet jak działają, to nikt ich nie używa, światła to raczej rozpusta i tylko w nocnych autobusach włączają.

Generalnie tutaj jak się chce cokolwiek zakomunikować: manewr wyprzedzania, skrętu, czy aby ktoś zjechał, czy ustąpił pierwszeństwa używa się okropnego klaksonu. Chyba nie wyolbrzymię zbyt mocno jak powiem, że raz na minutę to takie minimum.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Dojechaliśmy do malutkiej wioski, która nie wyróżnia się niczym szczególnym. Otoczona przez góry, na których w oddali widać, gdzieniegdzie stupy oraz "podróbki" świętej skały. Pierwszy nocleg który poszliśmy zobaczyć to Sea Sar Guest House , ładny bungalow z przyjemnym widokiem, lecz niestety cena $12 a jak zobaczyliśmy tańszą wersje, gdzie w pokojach był grzyb na ścianach, a łazienka nie zachęcała do niczego, poszliśmy zobaczyć jeszcze jeden guesthouse w tej mieścinie.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Poniższe zdjęcia pokazują jeden z najbardziej popularnych sportów w Birmie: jest to specyficzna odmiana piłki, która nazywa się Chinlon. Osoby stoją na okręgu i kopią ratanową piłkę średnicy około 13 cm, tak aby cały czas znajdowałą się w powietrzu. Podobno jest ponad 300 różnych sposobów kopnięcia piłki. Jest tak popularna, że pomimo 40 paro stopniowego upału chłopaki grają. Więcej o samej grze zasadach itd. znajdziecie tutaj http://www.chinlone.com/

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski 2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Warto looknąć sobie ten film... bez komentarza

W Myanmar turyści z zagranicy mogą spać tylko w miejscach, które posiadają akredytację rządu. Zatem udaliśmy się do Pann Myo Thu i wynajęliśmy ładny pokoik z łazienką za 7$ wraz ze śniadaniem. Tutaj to taki standard, że zawsze w cenie standardowo jest proste śniadanie: tosty, dżem, jajko, herbata, kawa, owoce. Szybki prysznic, przewłóczenie się przez wioseczkę, aby zobaczyć skąd odjeżdżają pickupy, które zawiozą nas pod "święty kamień" i trzeba iść spać, bo jutro mamy zamiar załapać się na pierwszego z nich o 6:00.

Poprzedni dzień Następny dzień