Myanmar (Birma) panorama

Dzień: [prolog] [I] [II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII] [IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV] [XVI] [XVII] [XVIII] [XIX] [XX] [XXI] [porady] [diary]

XXI. Rangun - Bangkok - Amsterdam - Warszawa: czyli powrót do domu, 29-30.XI.2009

Niestety zawsze następuje ten dzień. Po czym go poznać? Kończy się pasta do zębów, w plecaku nie ma już miejsca nawet na paczkę chusteczek higienicznych, ponieważ wypełniony jest najróżniejszymi rzeczami zakupionymi podczas wyjazdu. Nie pozostaje nic innego jak sprawdzić dokumenty, czy wszystko jest dopięte na ostatni guzik, sprawdzone i wsiąść do taxówki, żegnając się z właścicielami guesthousa.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Jedziemy rozwalającą się maszyną przypominającą samochód na Yangon International Airport. Ostatnie widoki z za szyby na budzące się miasto.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Lotnisko nie różni się niczym szczególnym od tych znanych w Europie: piękne przeszklone pomieszczenia, wszyscy w mundurach, przyjemna klimatyzacja i europejski porządek. Nie ma mowy o nierównych kafelkach na podłodze, czy o bambusowych ławeczkach. Jakże to kontrastuje z otoczeniem i całym krajem.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Uiszczamy obowiązkową opłatę wylotową (10$/os), aby móc pójść do CHECK-IN. Ważenie plecaków (13 i 14 kg - czyli mieścimy się w limicie tanich linii AirAsia) i idziemy do gate number 5... Po drodze sklepiki, kawiarnie, czyli szansa na wydanie ostatnich kiatów.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Jakiś czas później siedzimy w fotelach samolotu, przez okienko widząc płytę lotniska w Rangunie. Kilkanaście minut później zapinamy pasy i start w kierunku domu.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Lądujemy w Bangkoku, gdzie musimy przeczekać dobrych kilka godzin, lecz tym razem nie ruszamy się z miejsca i zostajemy na terminalu.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Następny przystanek: Amsterdam. Tutaj, jakie zdziwienie: wszędzie świąteczny wystrój, migają kolorowe lampki, prezenty, choinki, mikołaje, coś, o czym całkowicie nie zdawaliśmy sobie sprawy podczas wyjazdu. NO i temperatura nie pozwala zapomnieć, że mamy koniec listopada i że sandały, krótkie spodenki i T-shirt będzie trzeba zastąpić butami, czapką, polarem i kurtką.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

Lądujemy w Warszawie. Jakie to szczęście, że nie musimy telepać się pociągiem tylko czeka na nas samochód.

2009 Myanmar (Birma) photos by Łukasz Kęda Kędzierski

W podróżowaniu moment powrotu jest czymś wyjątkowym. Pierwszy kęs przygotowanej świeżej bułki z masłem, szynką i żółtym serem, pierwszy łyk gorącej herbaty, pierwszy powiew zimnego polskiego powietrza. W radio wreszcie ktoś opowiada w zrozumiałym języku, słyszymy nasze ulubione kawałki. Jest czas na plotki, na nadrobienie zaległości, tego, co się wydarzyło podczas naszej nieobecności w kraju.

Nie wiem, czemu, lecz zawsze po powrocie nie mogę się doczekać momentu, gdy będę mógł pochodzić sobie boso po mięciutkim dywanie, siąść na mojej kanapie, napić się z mojego kubka..... tak teraz jestem gotowy, aby ZNOWU wyruszyć w trasę.

Poprzedni dzień Następny dzień