Lanzarote: plan zwiedzania na 7 dni – zapiski z podróży

Wyspy Kanaryjskie do tej pory jakoś omijaliśmy. Głównie ze względu na to, że nie znajdywaliśmy w dobrych cenach biletów lotniczych. Ostatnio pojawiła się promocja, więc nastąpiła szybka decyzja, aby jeszcze w grudniu wygrzać stare kości na słońcu. Na pierwszą naszą styczność z Wyspami Kanaryjskimi wybraliśmy wyspę Lanzarote, ze względu na jej niezbyt dużą wielkość, różnorodność atrakcji i opinie znajomych. Przygotowaliśmy ten wpis, aby pokazać Wam nasz plan zwiedzania Lanzarote na 7 dni.

Wylecieliśmy na Lanzarote w grudniu 2025, tuż przed świętami, aby móc zaznać trochę ciepła tej zimy. Czy to się udało, to zobaczycie w naszym wpisie. Zapraszamy was to naszych tradycyjnych zapisków z podróży, które powstawały na gorąco w trakcje zwiedzania wyspy Lanzarote. Poniższy wpis, to będzie taki plan zwiedzania Lanzarote przez 7 dni.

Lanzarote plan zwiedzania na 7 dni – zapiski z podróży

lanzarote plan zwiedzania na 7 dni zapiski z podróży
Wyspy Kanaryjskie. Lanzarote plan zwiedzania na 7 dni.

2025-12-11, 12:30 Lanzarote, Arrecife – lot

Startując z Wrocławia i krótkiej przesiadce w Monachium, wylądowaliśmy w stolicy Lanzarote, czyli Arrecife. Po wylądowaniu udaliśmy się do wypożyczalni po samochód i pojechaliśmy do małego, turystycznego miasteczka Costa Teguise. Będzie ono naszą bazą wypadową do zwiedzania wyspy. Znajdujemy się mniej więcej w połowie drogi do każdego miejsca wartego naszej uwagi.

lanzarote lot wyspy kanaryjskie Lanzarote plan zwiedzania
Wyspy Kanaryjskie. Lanzarote.

2025-12-11, 12:30 Costa Teguise – nasze okolice

Oj brakowało nam tego słoneczka. Niby dzisiaj było tylko 22 stopnie, ale jednak słońce mocno operowało. Cudownie. My to chyba jesteśmy stworzeni do ciepłych krajów ;),
Po południu przeszliśmy się nadbrzeżem. Jest tu kilka plaż, od koloru do wyboru. Są plaże wulkaniczne z dużą ilością kamieni, jest jasna piaszczysta z piaskiem niczym mąka, a także czarna plaża stworzona ze żwirku. Dookoła sporo windsurferów i kite’ciarzy.
Większość zabudowy miasteczka tworzą białe budynki pięknie kontrastujące z surowym i ciemnym krajobrazem.
Od początku zaczyna nam się tu podobać…

2025-12-11, 17:30 Costa Teguise – świąteczny jarmark

Dzisiaj rozpoczyna się tu minimalistyczny świąteczny jarmark. Wprost na plaży ustawili kilka budek z jedzeniem i rękodziełem, a także sporą scenę, gdzie codziennie wieczorem odbywają się koncerty.
Rozpoczęcie świętowania to świąteczny orszak, który kroczył wzdłuż wszystkich plaż. Świąteczne utwory, drewniane dziadki do orzechów, piękne gwiazdeczki, elfy i oczywiście Święty Mikołaj, który zamiast sań tym razem zasiadł w rowerowy pojazd. Ciekawy i specyficzny klimat oglądać i brać udział w świątecznych wydarzeniach, gdy palmy i słońce w tle.

2025-12-12, 11:30 Los Roferos

Wyspa Lanzarote dzisiejszego poranka przywitała nas deszczem. Spokojnie zjedliśmy śniadanie i poczekaliśmy prawie do południa aż grube, ciemne chmury zostaną przegonione, a deszcz przestanie padać.

Wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do wyjątkowego miejsca o nazwie Los Roferos, czyli takie trochę kamienne „złomowisko”. Przy samej drodze znajdują się tu różnego rodzaju ciekawe skałki, które zachwyca chyba każdego.

To formacje skalne pochodzenia wulkanicznego, które przez pewnie tysiące lat były kształtowane przez wiatr, słońce i deszcz. Znajdziemy tu liczne ostańce, kolumny, ściany z otworami, zagłębieniami i tunelami. Wygląda to jak mini wersja skalnego miasta z bajki Flinstonowie.

Przy samej drodze jest kilka charakterystycznych skał, lecz zdecydowanie warto wybrać się na spacer po okolicy, gdzie odnajdziemy wiele więcej pięknych widoków, zagłębień i miejsc, gdzie warto zajrzeć. W tle majaczą piękne wulkany. Krajobraz iście marsjański prawda?

2025-12-12, 13:00 Jardin de Cactus

Szukając atrakcji, które warto zobaczyć na Lanzarote natknąłem się na Jardin de Cactus, czyli ogród kaktusów. Pomyślałem nuda. Byliśmy w kilku ogrodach botanicznych i miejscach, gdzie było dużo kaktusów. Fajnie fajnie, ale po 5 min nuda. Jednak zdjęcia zachęcały, aby tu przyjechać.

Oj bardzo dobrze, że się jednak zdecydowaliśmy. To przepiękne miejsce jest ostatnim projektem znanego na wyspie artysty Césara Manrique. Znajdziemy tu około 4500 kaktusów. Są przepiękne. Duże, małe, znane jak „fotel teściowej” i takie, które widzieliśmy pierwszy raz w życiu.
Miejsce zrobiło na nas wielkie wow więc jeżeli lecicie na Lanzarote, to zdecydowanie musicie tu przyjechać.

lanzarote jardin de cactus wyspy kanaryjskie ogród kaktus
Lanzarote. Jardin de cactus.

2025-12-12, 14:30 Jameos del Agua

Jameos del Agua to kolejna ciekawa atrakcja turystyczna na Lanzarote. To kompleks wulkaniczny powstały w tunelu lawy po erupcji wulkanu La Corona. Jest częścią „Tunelu Atlantydy”, jednego z najdłuższych tuneli wulkanicznych na świecie.

Jednak na unikalność tego miejsca wpłynął kolejny raz słynny artysta César Manrique, który połączył piękno natury z artystycznymi elementami. Zaprojektował we wnętrzu tunelu restaurację, salę koncertową, basen i kilka zabudowań. Całość pięknie kontrastuje bielą na tle ciemnych wulkanicznych ścian. W podziemnym jeziorze możemy spotkać malutkie endemiczne ślepe kraby albinosy. Wystarczy się tylko dobrze przyjrzeć, bo jest ich tam sporo.
Niesamowite miejsce, takiego połączenia natury i sztuki użytkowej jeszcze nie widzieliśmy. Polecamy.

lanzarote wyspy kanaryjskie jameos del agua jaskinia
Lanzarote. Jaskinia Jameos del agua.

2025-12-12, 16:00 Jaskinia Cueva de los Verdes

Nie mogliśmy nie odwiedzić tej jaskini. Cueva de los Verdes to właściwie wielki tunel lawowy, który powstał dawno temu. Naukowcy podają, że erupcja wulkanu La Corona (Volcán de La Corona) miała miejsce ponad 23000 lat temu. Podobno to jeden z najdłuższych tuneli po lawowych na świecie.

Wchodzimy w grupie z przewodnikiem pod ziemię. Do przejścia mamy około 1 km trasę. Wewnątrz jest ciepło, ok. 18 stopni. Jest ciemno, chodzimy dużymi korytarzami, choć czasami trzeba się schylić, bo sufit jest nisko, a do tego całość jest pięknie oświetlona. Czasami w tle słychać delikatną muzykę. Ach jaki ten podziemny świat jest piękny. Całość przepięknie się prezentuje. Bardzo warto tu przyjechać. Polecamy.

lanzarote wyspy kanaryjskie jaskinia cueva de los verdes
Lanzarote. Jaskinia Cueva de los verdes.

2025-12-13, 14:00 Dom Césara Manrique

Podobno na Lanzarote pada tylko 20 dni w roku i wiecie co? Jeden z tych dni był właśnie dzisiaj. Padało praktycznie całą noc i większa część dnia, co pokrzyżowało nam trochę plany. Ja wiem, że nie ma złej pogody, tylko trzeba mieć odpowiedni strój. Jednak nie chcąc przemienić się w zmokłą kurę, przeczekaliśmy deszcz.

Po południu wybraliśmy się w stronę Haria, a dokładniej do domu słynnego i dobrze znanego nam Césara Manrique. Artysta kupił wiejski dom w 1986 roku i przekształcił go pod swoje potrzeby, gdzie mieszkał 6 lat. Dom został udostępniony do zwiedzania w 2013 roku. Przed wejściem do muzeum znajduje się charakterystycznie pomalowany samochód marki Seat oczywiście wg pomysłu artysty.

Ciekawie wykończone wnętrze pełne sztuki, drewna i interesujących pomysłów. Duże przeszklenia w łazience, dużo światła, naturalnych elementów wykończenia korespondujących z klimatem wyspy i jej wulkanicznego pochodzenia.
Piękna sypialnia, salon, łazienki i pokoje gościnne. Na zewnątrz mnóstwo palm i charakterystyczna część basenowa wychodząca wprost z salonu. W oddali w gaju palmowym znajduje się przestrzenna pracownia artysty, gdzie możemy zobaczyć, jak pracował na wyświetlanych filmikach.

W każdym centymetrze wnętrza czuć, że jesteśmy w domu jakiegoś artysty. Dom wspaniale się prezentuje i chętnie pomieszkalibyśmy w jego murach przez jakiś czas.

2025-12-14, 9:30 Targ w Teguise

Wszystko przez Emilię. Burza Emilia spowodowała gwałtowne opady deszczu, podczas którego spadło ponad 67 litrów na m2 na Lanzarote w ostatnią sobotę. Dzisiaj w niedzielę już było zdecydowanie lepiej, ale nadal deszczowo.
Z nadzieją, że jednak nie będzie padać, wybraliśmy się na poranny, cotygodniowy targ w Teguise. Niestety w deszczowej aurze większość stoisk się zwijała, a część zupełnie nie była rano otwarta. Odwiedzających klientów również było jak na lekarstwo.
Jednak po kilkudziesięciu minutach deszcz przestał padać, a słońce wyszło zza chmur. Niektóre stoiska na nowo się otwarły, a klienci wrócili.
Można tu kupić lokalne smakołyki, artystyczne rękodzieła, pamiątki, a także zwyczajne produkty. Nie za wiele jest tu chińskiego badziewia.

Zdecydowanie przyjemniej się chodzi po wąskich, malowniczych uliczkach jak nie pada. Teguise to bardzo ładne miasteczko. Całkiem sporo tu pięknych, artystycznych malutkich sklepików, gdzie można kupić prawdziwe cudeńka. Są też liczne mała kawiarnie i knajpki. Zdecydowanie dobrze się tu trochę powłóczyć. Zobaczyć stary młyn Molina de Teguise, gdzie dawniej produkowano gofio, czyli tutejszą mąkę zbożową.

Pomimo że deszcz na początku nas trochę przemoczył, to bardzo nam się tu podobało.

2025-12-14, 11:00 Playa de Famara

Pojawiło się piękne słońce, więc jedziemy na plażę. Prowadzi tam pięknie położona droga. Jednak to nie będzie zwyczajna plaża, a taka, gdzie dziewczyny i chłopaki ubierają obcisłe pianki i z deską pod pachą wskakują do wody z dużymi falami.
Tak właśnie wygląda Playa de Famara, którą jest ulubionym miejscem pośród surferów. Znajduje się ona na terenie Parku Przyrodniczego Archipelagu Chinijo, zaraz obok miasteczka La Caleta de Famara. Samochód parkuje się przy samej plaży pełnej czarnych otoczaków i ciemnego gruboziarnistego piachu. Już tu czuć surfer’ski klimat. Jedni zdejmują mokre pianki i pakują deskę do samochodu, inni właśnie przyjechali i nie mogą doczekać się, aby wskoczyć na falę, a jeszcze inni powolnie rozłożyli krzesełko i niespiesznie siadają w nim, aby wpatrywać się w piękno natury i wsłuchiwać się w szum fal.

Plaża z jednej strony ograniczona jest miasteczkiem a z drugiej wysokim na prawie na 400 metrów klifem. To tam znajdują się liczne punkty widokowe na okolicę.

Dzisiaj w wodzie byli sami amatorzy lub klienci szkółek surferskich. Wiele osób próbowało ustać na desce, ale bardzo szybko z niej spadali. Może fale były za duże? A może umiejętności jeszcze brak? Jednak miejsce jest zdecydowanie przepiękne i spokojnie można spędzić tu wiele dni.

2025-12-14, 13:00 Punkty widokowe: Mirador del Rio, El Bosquecillo oraz Mirador de Guinate

Lanzarote obfituje w piękne punkty widokowe. Trasa z Teguise aż do słynnego Mirador del Rio obfituje w punkty, które koniecznie trzeba zobaczyć.
Na mapie zaznaczonych jest ich sporo, lecz wg nas na pewno nie możecie pominąć: El Bosquecillo oraz Mirador de Guinate. Z jednej strony możemy oglądać plażę Famara, a kawałek dalej odsłania się widok na wyspę La Graciosa. Wzdłuż tej części wybrzeża znajduje się ok. 400-metrowej wysokości klif. W kilku miejscach glajciarze ochoczo wykorzystują tę różnicę poziomów i starują z samej góry.
Wzdłuż tej drogi jest wiele innych ciekawych punktów, lecz niestety droga jest wąska i brak jakichkolwiek zatoczek, aby zatrzymać się choćby na chwilę. Jednak na pewno warto przejechać tę trasę, aby móc podziwiać piękne widoki.

2025-12-14, 15:00 Volcán de la Corona

Będąc na wyspie wulkanicznej, to warto byłoby wejść na jakiś wulkan prawda?
Dzisiaj postanowiliśmy przespacerować się na Volcán de la Corona o wysokości 609 m n.p.m. położony niedaleko miasteczka Yé. To ten sam wulkan, o którym już wspominałem wcześniej. To jego wybuch stworzył jeden z największych tuneli lawowych na świecie. To w nim możemy zwiedzić atrakcje Cueva de los Verdes oraz Jameos del Agua.
Spacer, to adekwatne słowo, zaczynamy koło niewielkiego kościółka położonego przy drodze LZ-201. Do pokonania mamy ok. 120 metrów w pionie i krótki szlak o długości 1,4 km. Ścieżka jest wygodna i początkowo prowadzi przez uprawę winorośli. Sadzonki schowane są za charakterystycznymi murkami z kamieni wulkanicznych.
Nie ma co tu się zbytnio rozpisywać. 20 kilka minut później stanęliśmy na krawędzi kaldery. Niestety dalej już pójść nie możemy, bo jest zakaz. Szkoda, że nie można obejść dookoła krateru.
Widok w dół kaldery robi wrażenie. Ciekawe kolory pięknie się prezentują. Dookoła cisza i spokój i ładny krajobraz. Jesteśmy tu praktycznie sami, poza parą, która przyszła chwilę po nas.
Jeżeli jesteście w okolicy i macie godzinkę do zagospodarowania to śmiało możemy polecić to miejsce.

2025-12-15, 9:30 Parque Nacional de Timanfaya

Dzisiaj starujemy do największej atrakcji Lanzarote, czyli parku Parque Nacional de Timanfaya. To wielki teren, gdzie w 1730 wybuchł wulkan i wydobywająca się lawa zniszczyła wszystko dookoła. Po tym wydarzeniu cały ten teren został pokryty zastygłą lawą i wygląda jak nie z tej planety. Miejsce to często nazywane jest Montañas del Fuego, czyli Górami Ognia. Dlaczego tak? Ponieważ cały ten teren jest gorący. W wielu miejscach widać dymiące zagłębienia, a grunt jest ciepły lub nawet gorący. Zaledwie kilka centymetrów pod powierzchnią temperatura wynosi 100 stopni Celsjusza, a na głębokości metra już mamy ponad 400 stopni.
To jest też oficjalny powód i największa porażka tego miejsca, ponieważ nie można poruszać się po parku na własną rękę.
Po dojechaniu na oficjalny parking samochodem musimy przesiąść się do parkowego autobusu, który obwiezie nas po terenie parku. Cały teren parku oglądamy z autobusu. Masakra. To tak jakby lizać lizaka przez opakowanie. Widoki są całkiem ładne, ale czy dużo ładniejsze niż te, które było widać po drodze do bram parku? Mam tu wątpliwości. Szczerze? Mocno się zawiodłem i raczej drugi raz nie ponowiłbym tej atrakcji.

Przy parkingu pracownicy parku pokazują dodatkowe atrakcje: rozniecenie ognia wykorzystując temperaturę wnętrza ziemi, wlewają wiaderko wody w szczelinę, aby po chwili wybuchła niczym gejzer i naturalnego grilla wprost z wnętrza ziemi.

lanzarote timanfaya park narodowy
Lanzarote. Słynny Park Narodowy Timanfaya.

2025-12-15, 11:20 Caldera Blanca

Po autokarowej wycieczce w parku Narodowym Timanfaya mieliśmy zdecydowanie niedosyt widoków oraz przede wszystkim chodzenia. Dlatego wybraliśmy się dosłownie zaraz obok na szlak prowadzący na wulkan Caldera Blanca. To przepięknie poprowadzony szlak pośród pól zastygniętej lawy z niesamowitymi widokami na okoliczne pozostałości po wybuchu wulkanu dawno temu.
Wejście na krawędź wulkany było bardzo łatwe. Natomiast widoki na olbrzymią, największą kalderę na Lanzarote, były nieziemskie. To dotychczas najładniejszy widok, jaki widzieliśmy na wyspie. Niesamowite kolory, faktury i kontrasty. Dookoła morze lawy, wulkany, a także w oddali ocean i wyspy. Kontynuowaliśmy naszą wędrówkę, aby osiągnąć najwyższy punkt wulkanu. Ach jak tu pięknie!!!
Uważamy, że każdy powinien tu wejść, choćby tylko do krawędzi wulkanu, bo zdecydowanie warto.

lanzarote wyspy kanaryjskie wulkan caldera blanca
Lanzarote. Przepiękny wulkan Caldera Blanca.

2025-12-15, 17:00, El Golfo

Na zakończenie dnia pojechaliśmy na Wybrzeże w okolice El Golfo. Tutaj znajduje się charakterystyczne zielone jeziorko o nazwie Charco Verde. Ma ono ok. 9 metrów głębokości, a jego zasolenie jest większe niż w Morzu Martwym. Intensywnie zielony kolor to efekt fitoplanktonu. Dookoła czarny wulkaniczny piach ładnie kontrastuje z jego kolorem. Jednak największe wrażenie robi z powietrza, ale że nie mamy drona, to nie mamy takiego klasycznego ujęcia.

Zaraz obok położona jest czarna plaża z ciekawymi skałami wchodzącymi do wody. Tutaj zostaliśmy na zachód słońca i tak zakończyliśmy nasz dzień.

lanzarote wyspy kanaryjskie sunset el golfo
Wyspy Kanaryjskie. Lanzarote. El Golfo – zachód słońca na plaży.

2025-12-16, 7:30, Bieganie w Costa Teguise

W tym roku jakoś tak mi się porobiło, że przy pakowaniu się przed wyjazdem dochodzi nowy asortyment: buty, spodenki i koszulka do biegania.
Rano na Lanzarote jest ok. 16-17 stopni, trochę wieje, ale jest przyjemne słońce i ładne widoki. To klimatyczna przepaść w porównaniu z obecnymi warunkami we Wrocławiu. Bieganie to fajny sposób na poznanie miasteczka o poranku. Pusto, cicho i przyjemnie, a do tego mięciutkie światełko, które zachęca, aby uwiecznić widoki, które mijam podczas biegu. Tak to można zaczynać kolejny dzień prawda?

2025-12-16, 10:00 Fundación César Manrique

Po wizycie w domu César Manrique wiedzieliśmy, że będziemy chcieli pójść jeszcze odwiedzić drugą atrakcje Fundación César Manrique. Artysta osiadł tu zaraz po powrocie z Nowego Jorku i mieszkał tu 20 lat.
Dom składa się z dwóch poziomów. Górny nawiązuje do architektury wyspy, natomiast to, co jest najciekawsze to dolny poziom. Został on zaprojektowany w pięciu naturalnych zagłębieniach po pęcherzach wulkanicznych. Niesamowicie to wygląda, doskonałe miejsce do odpoczynku i spotkań ze znajomymi. Nie znam biografii artysty, ale po zdjęciach widać, że był bardzo barwną i uśmiechniętą postacią, który lubił towarzystwo ludzi i podróże.
Klasyka w jego pomieszczeniach to pięknie zaprojektowany basen i część ogrodowa. Ach znów chciałoby się tu móc zamieszkać.

Jest to zdecydowanie mniej popularne miejsce, ale wg nas ten dom jest dużo ciekawszy niż ten, który zwiedzaliśmy w Haría. Pewnie przez ten dolny poziom w zaaranżowanej jaskini. Zdecydowanie warto tu przyjechać i zobaczyć, jak sobie mieszkał.

2025-12-16, 13:00 Plażowanie Caleta del Mojón Blanco

Powiem szczerze, że spodziewaliśmy się zupełnie innej pogody. Miało być zdecydowanie więcej słońca, ale i taki dzień w końcu nastał. Dlatego pojechaliśmy na plażowanie. Do tego wybraliśmy mało znane, ale jakże piękne miejsce. To Caleta del Mojón Blanco, czyli niewielka piaszczysta plaża położona na północno-wschodnim wybrzeżu.
Znajdziemy tu idealnie biały piasek niczym mąka, czarne jak węgiel wulkaniczne skały i błękitno-szafirową wodę. Do tego spore fale i mocny wiatr. Wieje niczym u nas nad Morzem Bałtyckim. Zamiast kolorowych parawanów są pobudowane murki z czarnych kamieni wulkanicznych. Często są w kształcie okręgów dając odpowiednie schronienie. Gdyby nie one, to trudno byłoby wytrzymać. Wiatr wiał dosyć mocno i z każdym podmuchem niósł drobinki piasku, które po zderzeniu z odkrytymi częściami ciała, wywoływały lekki ból. Niczym bicze 😊.

Woda jak na grudzień jest zdecydowanie przyjemna. Na oko miała ok. 19, może 20 stopni. Wejście jest dosyć orzeźwiające, ale później, to jest bardzo przyjemnie, że nie chce się wychodzić z wody. Na pewno trzeba uważać na tutejsze silne fale i prądy. Miejsce godne polecenia.

2025-12-16, 15:00 Arrieta

Arrieta to malutka wioska na Lanzarote. Liczy ok. 1000 mieszkańców, lecz w sezonie przybywa tu dwa razy tylu turystów. Zabudowa, jak na Lanzarote przystało, jest niska, a wszystkie budynki mienią się bielą z zielonym lub brązowym wykończeniem. Na ulicy zamiast drzew, sporo kaktusów, co dla nas wygląda bardzo ciekawie. Na wybrzeżu jest 800-metrowej szerokości plaża.

2025-12-16, 15:30 Arrieta, jedzenie

Wpadliśmy tu na chwilę coś zjeść, do malutkiej rodzinnej knajpki. Grillowane krewetki, grillowana ośmiornica i ryba w cieście, a na przystawkę papryczki padrón (Pimientos de Padrón). To zielone niewielkie papryczki smażone na oliwie z oliwek i posypywane gruboziarnistą solą.
Do tego oczywiście podawane lokalne ziemniaczki, czyli papas arrugadas. To małe ziemniaki gotowane w dużej ilości soli ze skórką. Do takich dań oczywiście nie może zabraknąć słynny sosów, czyli mojo rojo, czerwony i ostry oraz mojo verde zielony i ładowny. Wszystko przepyszne!

2025-12-16, 16:30 Punta Mujeres

Punta Mujeres to kolejna malutka wioska. Miejsce to słynie z charcos, czyli skalnych, naturalnych basenów, które zostały ukształtowane częściowo przez naturę, a resztą zajęli się mieszkańcy. Przygotowali kamienne schody umożliwiające wygodne zejście do wody oraz poręcze. Niektóre baseny są zamknięte z każdej strony barierą skał, a inne mają półotwarty charakter. Czasami nawet trudno się doszukać „basenu”, a raczej jest to skalne miejsce, gdzie można się kąpać.
Wcześniej pływałem w takich basenach na Maderze, jednak tam wyglądały zdecydowanie ciekawiej i ładniej.

2025-12-17, 09:30 Monumento al Campesino

Nie planowaliśmy tego miejsca, ale oglądając widokówki z Lanzarote, natknąłem się na ciekawy pomnik. Monumento a la Fecundidad (Pomnik Płodności), to kolejne dzieło słynnego Césara Manrique.

Zaraz obok znajduje się Casa-Museo del Campesino gdzie można zobaczyć stare maszyny, narzędzia i inne elementy chłopskiego życia. Całość zaprojektowana przez tego samego artystę, który w ten sposób chciał złożyć hołd rolnikom z wyspy. Wszystko znów w pięknej bieli z licznymi artystycznymi dodatkami. Obecnie można tu podobno dobrze zjeść, a także zakupić lokalne wyroby oraz dzieła lokalnych artystów.

2025-12-17, 11:30 Las Grietas

Las Grietas to niesamowite pęknięcia w ziemi, w które można wejść do środka, aby podziwiać ich ściany. To takie mini kaniony złożone z wielu różnych warstw ułożonych jedna na drugiej. Niektóre są bardzo małe, a inne o wysokich i strzelistych ścianach. Weszliśmy do środka tych pęknięć, aby móc nacieszyć się pięknem natury. Robimy dużo zdjęć, bo nie możemy uwierzyć, że takie miejsce istnieje.
Las Grietas u nas ląduje bardzo wysoko w rankingu atrakcji Lanzarote. Bardzo polecamy!

lanzarote wyspy kanaryjskie las grietas
Lanzarote. Przepiękne formacje skalne Las Grietas

2025-12-17, 13:23 Winnice na Lanzarote

Winnice na Lanzarote są dosyć charakterystyczne. Drogi wewnątrz wyspy przecinają liczne czarne pola wulkanicznego piasku, gdzie możemy zobaczyć niezbyt wysokie skalne murki. Często są one ułożone w charakterystyczne półksiężyce. Za nimi są schowane płożące się winorośle. To zupełnie inny widok niż winnic we Włoszech, na południu Czech, czy w Polsce. Warto zatrzymać się w kilku miejscach i zobaczyć cały ten krajobraz z wulkanami w tle.

lanzarote plan zwiedzania winnice
Wyspy Kanaryjskie. Lanzarote i piękne, księżycowe winnice.

2025-12-17, 16:11 Caldera de los Cuervos

Szukając atrakcji na Lanzarote, doczytaliśmy, że na wyspie jest wulkan los Cuervos, do którego można wejść do samego środka. Z parkingu wygląda niesamowicie. Czarne ściany stożka i do tego pęknięcie, które nas wpuści do jego wnętrza. Okolice pełne są połamanej lawy pamiętające wydarzenie sprzed ponad 300 lat, gdy cały ten teren był miejscem licznych erupcji.
Wytyczono tu płaski szlak, gdzie można z bliska zobaczyć przepiękne krajobrazy i przede wszystkim wnętrze wulkanu. Oczywiście przeszliśmy cały szlak, weszliśmy do środka, a także obeszliśmy wulkan dookoła. Co tu dużo będę pisał, przepiękne miejsce nie z tej ziemi!!! Będąc na Lanzarote, koniecznie trzeba je odwiedzić.

lanzarote wyspy kanaryjskie caldera de los cuervos wulkan
Lanzarote. Wejście do wnętrza wulkanu Caldera de los cuervos.

2025-12-18, 09:00 Powrót do domu

Dzisiejszy poranek przywitał nas piękna pogodą. Niebieskie niebo, małe zachmurzenie, dużo słońca i mało wiatru, ale niestety to już jest koniec.
Dzisiaj musimy się spakować, oddać samochód do wypożyczalni i pojechać na lotnisko skąd wracamy do Polski.
To niestety koniec naszego krótkiego wyjazdu. Na podsumowanie przyjdzie jeszcze pora.

2025-12-19, 09:00 Podsumowanie

Jesteśmy już w domu, więc można podsumować nasz wyjazd.

Objechaliśmy całą wyspę (przejechaliśmy 540 km), zobaczyliśmy wszystkie miejsca, które planowaliśmy (poza wyspą La Graciosa), weszliśmy na wulkany, byliśmy w jaskiniach i nawet chwilę poleżeliśmy na plaży. Do tego jedliśmy dużo lokalnych smakołyków i cieszyliśmy się widokami.
Trochę szkoda, że trafiła nam się burza Emilia, która popsuła pogodę na kilka dni. Chciałoby się mieć więcej słońca i mniej deszczu, aby móc poleżeć trochę na plaży. Ale i tak nie ma co narzekać. Zobaczyliśmy piękne miejsca, miło spędziliśmy czas i mogliśmy poznać nieznany nam kawałek świata.

Uważamy, że tydzień lub lepiej 10 dni, to wystarczający czas, aby zobaczyć większość atrakcji, którymi dysponuje Lanzarote. Absolutnie najlepiej wypożyczyć samochód, aby być niezależnym. Do tego najlepiej znaleźć nocleg gdzieś w centrum wyspy np. Costa Teguise, aby mieć w miarę blisko do wszystkich atrakcji.

Dzięki, że kolejny raz zwiedzaliście z nami, za każdy komentarz, reakcje i udostępnienie, bo to motywuje do kolejnych wpisów.

Newsletter

Podobał Ci się artykuł i zdjęcia? Chcesz być zawsze na bieżąco i jako pierwsza/y otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach na blogu? Zapisz się do newsletter'a. Obiecuję zero spam'u

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Podobają Ci się artykuły i zdjęcia?

Chcesz być zawsze na bieżąco?
Chcesz jako pierwsza/y otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach na blogu? Zapisz się na newsletter. Obiecuję zero spam'u