Caldera de los Cuervos, czyli wejście do wnętrza wulkanu
Na Lanzarote widzieliśmy już wiele wulkanów z drogi, wchodziliśmy na szczyty dwóch, zaglądaliśmy z góry do kaldery, ale jeszcze nie spacerowaliśmy w środku wulkanu. Dlatego wybraliśmy się na spacer do Caldera de los Cuervos. To wulkan, gdzie autentycznie można wejść do samego jego środka.
Caldera de los Cuervos znajduje się na obrzeżach Parku Narodowego Timanfaya. Był pierwszym wulkanem, który wybuchł na początku słynnego okresu w latach 1730-1736, gdy cały ten teren był bardzo aktywny sejsmicznie. Los Cuervos ma ok. 388 metrów wysokości, a środek kaldery, do której możemy wejść, ma wymiary ok. 200 x 400 metrów.
W języku hiszpańskim słowo cuervos oznacza kruka, a wulkan został tak nazwany ze względu na czarny kolor krateru, który jest podobny do czarnego oka kruka.
Parkujemy samochód przy samej drodze, na wyznaczonym do tego celu miejscu i rozpoczynamy spacer wyznaczoną ścieżką. Idąc szlakiem w oddali widać piękny teren Parku Narodowego Timanfaya (Parque Nacional de Timanfaya), w którym byliśmy dwa dni wcześniej. Dookoła znajdują się liczne wulkany. Kolorów tutaj nie brakuje.
Wzdłuż naszej ścieżki znajduje się całe mnóstwo połamanej lawy w najróżniejszych formach. Niektóre miejsca pokrywają zielonkawe porosty. Miejsce to nazywa się Mar de Lavas, czyli morze lawy. Podobne widoki oglądaliśmy podczas autobusowej wycieczki w parku Timanfaya, ale tutaj są one na wyciągnięcie ręki i bez opłat.
Z oddali widać, że wulkan los Cuervos w jednym miejscu jest jakby pęknięty. To właśnie „wrota” do jego wnętrza. Ścieżka w pierwszej kolejności doprowadza nas samego wulkanu, aby później umożliwić obejście go dookoła.
Dochodzimy do „pęknięcia” w ścianie wulkanu i powoli wchodzimy do jego wnętrza. Czujemy się jakbyśmy byli na innej planecie. Wszystko jest takie surowe, nierealistyczne. Niesamowite widoki, kolory i formy skalne. Dookoła czerń skał łączy się z zielonymi porostami, a my jesteśmy tacy mali w stosunku do wielkości ścian. W samym środku przechodzimy udostępnione ścieżki, aby móc zobaczyć jego wnętrze z każdej perspektywy. To najciekawsza i chyba najładniejsza część tej wycieczki. Buzia sama się śmieje, mogąc podziwiać ten przepiękny krajobraz.
Wychodzimy na zewnątrz i kontynuujemy obejście wulkanu dookoła. Pogoda jest bardzo kapryśna. Mocno wieje, a co jakiś czas jeszcze smaga nas chwilowymi opadami, które dosłownie trwają kilka, kilkanaście sekund. Momentami przypomina nam się Islandia, gdzie takie wiatry były częstym elementem krajobrazu. Słońce co chwilę chowa się za chmurami, tworząc ciekawe cienie na zboczach okolicznych wulkanów i na polu lawy.
Jeżeli będziecie w okolicy, to zdecydowanie obok wejścia na wulkan Caldera Blanca dodajcie Caldera de los Cuervos do swoich planów, bo jest to coś zupełnie innego niż kolejny szlak prowadzący na wulkan.





















Caldera de los Cuervos informacje praktyczne
Parking znajduje się przy samej drodze LZ-56. Na mapie googla jest zaznaczony jako Parking Sendero Volcàn del Cuervo.
Stąd wyznaczony jest praktycznie płaski szlak, który doprowadzi nas do wnętrza samego wulkanu. Możemy obejść wulkan Los Cuervos dookoła, co bardzo polecamy. Cały nasz spacer to ok. 4,5 km trwał ok. 1,5 godziny, oczywiście z licznymi przystankami na zrobienie zdjęć. Nie ma tu żadnych opłat za wejście.
Hej. Jeżeli szukacie noclegu lub chcecie wypożyczyć samochód i chcecie dokonać rezerwacji, to polecamy skorzystać z naszego dedykowanego linku do booking.com oraz discovercars.com. Wy zapłacicie dokładnie tyle samo, a serwis podzieli się z nami swoją prowizją. Dzięki temu dostaniemy parę groszy za naszą pracę włożoną w rozwijanie tego bloga i wszystkie porady z których możesz skorzystać.







