Bajeczny Singapur po zachodzie słońca

Od dłuższego czasu chciałem się tu pojawić ze statywem i aparatem. Chciałem móc zarejestrować parę kadrów przepięknego hotelu Marina Sand Bay, całej ściany budynków finansowego centrum wielu światowych instytucji, słynnego merliona tryskającego wodą. Singapur po zachodzie słońca mieni się tysiącami różnokolorowych świateł, a co chwilę dodatkowo błyskają flesze aparatów turystów.

singapur po zachodzie słońca singapur by night merlion
Merlion – symbol Singapuru – to głowa lwa, a ciało ryby.

Na miejsce dotarłem super punktualnym metrem, według którego można sobie korygować własny zegarek. Okoliczna czystość na chodnikach i ulicach może stanowić wzór dla wielu metropolii. Jestem w centrum Marina Bay, gdzieś, gdzie od dawna chciałem się znaleźć. Powoli przechadzam się szerokimi chodnikami i podziwiam otaczające mnie tafle szła oprawione w metal. Powoli zapada wieczór, jest ponad 35 stopni, a pomimo to całkiem sporo biegaczy wybrało się na wieczorną przebieżkę. Podświetlone klomby drzew nie budzą zdziwienia, ale klimatyzowane miejsca na chodnikach, z których wydobywa się sympatyczny powiew chłodnego powietrza już tak.

Turyści ubrani w krótkie, sportowe spodenki mieszają się z finansistami w garniturach wychodzącymi z biur mieszają się ze sobą. Okoliczne restauracje jeszcze puste wyczekują na gości. Największą uwagę skupia na sobie tryskający wodą merlion, czyli znak-symbol Singapuru, o głowie lwa, a ciele ryby. W mniemaniu wielu odwiedzających nie sposób nie zrobić sobie przy nim zdjęcia. Jednak dla mnie najciekawszym elementem tutejszego miejskiego krajobrazu jest przepiękna sylwetka znanego na całym świecie hotelu Marina Bay Sands. Hotel o wyglądzie statku, gdzie na dachu, na wysokości 200 metrów znajduje się bajeczny basen, którego krawędź pokrywa się z krawędzią budynku. Z kronikarskiego obowiązku dodam tylko, że budowa kosztowała bagatela 5,6 miliarda dolarów. Niestety nie było nas stać, aby spędzić w nim choć jedną noc, lecz wierzymy, że może następnym razem się uda.

Singapur po zachodzie słońca singapur by night marina bay
Singapur po zachodzie słońca – wspominane “klimatyzatory”.

Jednak nie to w tym miejscu jest istotne. Słońce zaszło już za horyzontem i jak to w Azji bywa po chwili granatowe niebo zamieniło się w smoliście czarne. Tysiące lamp rozświetla całość. Wszystko wygląda tu bardzo drogo, lecz nie ma tu kiczowatego przepychu. Tak jak nie przepadam za dużymi miastami, tak to jest przepiękne.
Wieczorem ludzie siedzą sobie na ławeczkach i podziwiają panoramę miasta. W oddali słychać delikatne dźwięki muzyki, a na niebie pojawiają się pierwsze promienie laserów. Zaczyna się kilku minutowy spektakl, a źródłem oczywiście jest wspomniany Marina Bay Sands hotel. Nic tylko w ciszy i spokoju siedzieć i napawać się pięknem wieczoru.
Sądzę, że nie ma lepszego miejsca na spędzenie wieczoru w tym mieście. Singapur po zachodzie słońca w okolicach Marina Bay nie ma sobie równych. Kto będzie w tym pięknym mieście koniecznie powinien się tu wybrać. Satysfakcja gwarantowana.singapur by night marina bay singapur by night merlion singapur by night marina bay sands singapur by night marina bay sands singapur by night marina bay singapur by night marina bay singapur po zachodzie słońca singapur by night merlion singapur by night marina bay sandssingapur po zachodzie słońca singapur by night marina bay sands singapur by night marina bay singapur po zachodzie słońca singapur by night marina bay singapur by night marina bay singapur by night marina bay singapur by night marina bay singapur po zachodzie słońca singapur by night marina bay sands singapur po zachodzie słońca marina bay sands laser show

PS. Cały nasz wyjazd Nadia w podróży – Malezja & Singapur odbył się w terminie 18.09. – 09.10.2013 roku. Dodatkowo na pewno przyda Wam się garść informacji praktycznych dotyczących Malezji i Singapuru, aby dobrze zaplanować swój wyjazd.

Newsletter

Podobał Ci się artykuł i zdjęcia? Chcesz być zawsze na bieżąco i jako pierwsza/y otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach na blogu? Zapisz się do newsletter'a. Obiecuję zero spam'u

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *