Nazaret – czym nas zaskoczy?

Nazaret to miasto, które wymaga poświęcenia mu trochę czasu, aby mógł zaprezentować się w pełnej krasie. Nie da się poznać miejsca będąc tu przejazdem, na parę chwil zaliczając najważniejsze punkty. Większość ludzi przyjeżdża tu na chwilę, aby zobaczyć Bazylikę Zwiastowania, później kościół św. Józefa i po chwili wsiada do autobusu i odjeżdża. To, co najlepsze w Nazarecie zostaje dla tych, którzy spędzą tu troszkę więcej czasu – coś, czego nie można od razu dostrzec.

ulice Nazaretu
Ulice Nazaretu.

Nazaret jest zamieszkiwany głównie przez Arabów, którzy stanowią pond 70% populacji miasta. Stąd często miasto nazywane jest „arabską stolicą Izraela”. Oczywiście żyją tu także Żydzi. Nie ma tu jednak żadnych konfliktów, wszyscy wspólnie dążą do tego, aby turystyka, która jest głównym źródłem dochodów miasta coraz bardziej rozwijała się. Obecnie ogranicza się tylko do paru miejsc: Bazylika Zwiastowania Pańskiego, Kościół Św. Józefa, Białego Meczetu, jest główna baza wypadową dla wyruszających na Jezus Trail i praktycznie tyle. Turysta wjeżdża na 2-3 godzinki i ucieka, omijając to, co najciekawsze.

Nazaret – czystość na ulicach

Stare miasto w Nazarecie to wąskie kamienne uliczki wypełnione sklepikami i kramami, gdzie lokalni sprzedawcy oferują swoje produkty. Przechadzamy się czystymi chodnikami, nie uświadczysz tu śmieci czy brudu na ulicy. Mieszkańcy Arabowie już dawno temu zrozumieli, choć wierzę, że nie był to prosty proces edukacji, że turyści lubią jak jest czysto, a tam gdzie brudno nie przyjeżdżają. Dlatego też wszyscy razem codziennie dbają o czystość na chodnikach i ulicach. Służby miejskie, prywatni przedsiębiorcy, zwykli mieszkańcy zamiatają swoje posesje, zbierają śmieci i wywożą je. Przez pierwsze kilka minut spędzonych w tym mieście byliśmy bardzo zadziwieni tym, że jest tu tak czysto. Dopiero rozmowy z ludźmi uświadomiły nam, że to, co każdy zna z krajów arabskich np. z Egiptu, że na ulicach jest brudno, leży pełno śmieci i śmierdzi rozkładającym się jedzeniem to wcale nie jest kwestia narodowości mieszkańców, a ich przyzwolenia na taki stan. Nazaret jest tego doskonałym przykładem, że chcieć to móc, że jak się ma wspólny cel to łatwiej go osiągnąć.

Nazaret – nagabywanie sprzedawców

Idziemy ulicą przy sklepie, jesteśmy napadani przez sprzedawcę i za rękaw wciągani do sklepu. Ugrzęźliśmy w pułapce, z której ciężko się wyzwolić, bo sprzedawca zaczyna być coraz bardziej napastliwi i mniej grzeczny. Hello Sir! What’s your name? Come and see. Please, just have a look. What is your last price? Please lets bargain, I have big family and no money… please help me and buy something. Chyba wszyscy nie lubimy znaleźć się w tego rodzaju niezręcznych sytuacjach, a osoby mniej asertywne dla spokoju coś kupią, aby uwolnić się z sideł sprzedawcy. Skąd to znamy? Egipt, Maroko, Turcja? Jeszcze jakieś inne letnie kurorty?
Nazaret kolejny raz nas zaskakuje. Podobna sytuacja, gdy idziemy chodnikiem wzdłuż którego znajdują się stoiska i sklepiki. Zatrzymujemy się, oglądamy. Wychodzi sprzedawca z ogromnym uśmiechem na ustach. Serdecznie się z nami wita, zamienia kilka zdań i bez nacisku zaprasza do swojego sklepu, po czym wycofuje się w głąb, aby nie przeszkadzać. Nikt nachalnie nie namawia, nikt nie przeszkadza, nikt nie wymusza. Pełna kultura, transakcja i targowanie odbywa się w bardzo przyjaznej atmosferze. Warunek jest jeden – obie strony, sprzedawca i kupujący, muszą być zadowolone z dobitego targu.
Stare miasto Nazaretu pełne jest malutkich lokalnych sklepików prowadzonych od lat przez całe rodziny oferujących mnóstwo ciekawego asortymentu. Schodzimy po wąskich schodach do piwnicy. Od wejścia w powietrzu unosi się mieszanka aromatycznych przypraw. Mam wrażenie, że znajdujemy się w centrum przypraw świata. Niezależnie czy potrzebujemy szczyptę kardamonu czy cały worek czarnego pieprzu, a może suszone winogrono czy figi, wszystkiego jest pod dostatkiem – nawet hurtownicy się tu zaopatrują, bo nie sposób zliczyć wszystkich przypraw.
Jak przystało na miasto świętego Józefa, który był cieślą, znajduje się tu dużo zakładów stolarskich. Idziemy kilka kroków dalej, gdzie stary stolarz tworzy niesamowite drzwi. Na ścianie podstawowe narzędzia, hebel, dłuta, ręczne wiertarki, na podłodze leżą wióry, czuć zapach świeżo ciętego drewna. Wszystko ręczna, bardzo precyzyjna robota, a efekty każdego pociągnięcia, każdego szlifu widać gołym okiem. Miejsca, gdzie można kupić artystyczną biżuterię, malarz, krawiec, szewc, sprzedawca, uznany DJ prowadzący lokalny bar … każdy ma jakąś historię do opowiedzenia.
Nazaret nas ogromnie zaskoczył. Temperatura była dużo przyjemniejsza niż w Jerozolimie, mieszkańcy bardzo przyjaźni, praktycznie brak tu turystów nie licząc około południowych wycieczek autokarowych, cisza i spokój i niesamowity klimat. Na każdym kroku byliśmy tu traktowani jak goście, każdy miał czas na rozmowę, na wymianę uprzejmości, na pozdrowienie. Nikt niczego nie oczekiwał, do niczego nie zmuszał. Życie wolno płynie. Jeżeli ktoś potrzebuje takiego wyciszenia, spokoju i czasu na złapanie oddechu, to Nazaret powinien mu się spodobać.

Moja znajoma Agnieszka na swojej liście atrakcje Izraela umieściła opisywany przeze mnie Nazaret więc coś musi być w tym mieście, jednak najlepiej przekonajcie się sami.
Nazaret Nazaret

Nazaret
Lokalny stragan z owocami i warzywami w starym mieście.

Nazaret

Nazaret
Chłopaki grają w piłkę w ciasnych uliczkach Old Town w Nazaret.

Nazaret

Nazaret
Na straganach są także religijne akcenty.

Nazaret

Nazaret
Zakładów stolarskich w mieście Józefa jest wiele.
Nazaret
Jeden z bardziej interesujących punktów z przyprawami w Nazarecie.
Nazaret
Przypraw jest od koloru do wyboru.

Nazaret

Nazaret
Ktoś potrzebuje naprawić buty?

Nazaret Nazaret Nazaret Nazaret Nazaret

PS. Podróż do Izraela odbyła się w terminie 29.04-13.05.2015 roku. Zapraszam do zapoznania się z Nadia w Izraelu – zapiski z podróży oraz artykułem Izrael informacje praktyczne, który zawiera dużo pomocnych materiałów dla tych, którzy planują wybrać się do Izraela.

Newsletter

Podobał Ci się artykuł i zdjęcia? Chcesz być zawsze na bieżąco i jako pierwsza/y otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach na blogu? Zapisz się do newsletter'a. Obiecuję zero spam'u

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Podobają Ci się artykuły i zdjęcia?

Chcesz być zawsze na bieżąco?
Chcesz jako pierwsza/y otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach na blogu? Zapisz się na newsletter. Obiecuję zero spam'u