Bieg Jaskiniowego Niedźwiedzia 2026 – mój pierwszy, górski ultra bieg

51 kilometrów, ponad 2100 metrów przewyższenia, 4 punkty żywieniowe i maksymalny limit 11 godzin to krótka charakterystyka biegu Jaskiniowego Niedźwiedzia, w którym wziąłem udział. Jednak dla mnie to było przede wszystkim pierwsze spotkanie z dystansem ultra na trasie w Masywie Śnieżnika. Dlaczego wziąłem udział w takim biegu? Po co mi to było? Czy udało się ukończyć w zakładanym czasie?

Jestem kompletnym amatorem i dla kogoś, kto regularnie biega długie dystanse, ten wpis będzie pewnie nudny i dziecinny, ale jak to mówią „nie od razu Rzym zbudowano”. Obiecałem, że napiszę moje wrażenia z biegu Jaskiniowego Niedźwiedzia, a ja słowny jestem.
Nie licząc mojego biegowego epizodu sprzed ponad 13 lat, gdy przebiegłem wtedy swój pierwszy i ostatni maraton (przynajmniej tak mi się wydawało), to zacząłem regularnie biegać w marcu 2025 roku. Od tego czasu w nogach przebiegnięte mam już prawie 2500 km głównie po asfalcie i parkowych i leśnych ścieżkach. Jednak coraz częściej z wielkim podziwem spoglądałem w stronę moich koleżanek i kolegów, którzy pokonywali niewyobrażalne dla mnie górskie półmaratony, maratony i dłuższe dystanse. Nadszedł taki dzień, że postanowiłem sam spróbować swoich sił w górskim bieganiu.

bieg jaskiniowego niedźwiedzia w kletnie
Pakiet, czyli numerek, koszulkę i paczkę precelków odebrałem dzień wcześniej.

Dlaczego się zapisałem? Chciałem się spróbować, zobaczyć, jak to jest biegać nie po płaskim asfalcie, a w górach. Traktowałem ten bieg jako ciekawą przygodę, chęć sprawdzenia siebie, własnej głowy i wydolności mojego organizmu.

Znajomi podpowiedzieli, że jest organizowany ciekawy i lokalny Bieg Jaskiniowego Niedźwiedzia. Po kilku naradach postanowiłem, że zapiszę się na najdłuższy dystans, czyli 51 km. Uznałem, że krótsze dystanse będą się niewiele różniły od tego, co robiłem we Wrocławiu na treningach. Do tego limit 11 godzin utwierdzał mnie w przekonaniu, że nawet gdy przeliczę się ze swoimi siłami, to bez problemu powinien dojść lub dotruchtać i ukończyć w limicie czasowym.
W ostatnich miesiącach przygotowań pod 12. Tarczyński Nocny Wrocław Półmaraton moim najdłuższym biegiem był dystans 26 km. Wiedziałem, że 51 kilometrów w górach będzie czymś zupełnie innym niż asfaltowe 26 km. Więcej czasu na nogach, długie podejścia, techniczne zbiegi, zmęczenie, które przychodzi falami, i pytanie, czy uda się regularnie jeść oraz pić przez wiele godzin. Nie wiedziałem natomiast, jak zareaguje ciało i głowa, gdy licznik kilometrów przekroczy granicę, której wcześniej nigdy nie przekraczałem.

bieg jaskiniowego niedźwiedzia w kletnie
Pobudka wcześnie rano i ostatnie ładowanie węglowodanów przed biegiem: białe pieczywo, dżem i chlebek bananowy mojej żony.

Czy byłem dostatecznie przygotowany? O bieganiu w górach wiedziałem niewiele. Z jednej strony w tym roku mam już w nogach wybiegane ponad 1000 km. Z drugiej strony byłem zaledwie kilka razy w górach, aby tam coś pobiegać. Do tego wszystkiego dochodziło trochę technicznych tematów związanych z zakupem odpowiedniego wyposażenia (kamizelka biegowa, flaski, buty do trailu) i strategia picia i jedzenia w trakcie biegu. Informacji głównie zasięgałem u doświadczonych kolegów, za co im serdecznie dziękuję oraz z Internetu i rozmów z AI.

bieg jaskiniowego niedźwiedzia w kletnie
Na starcie Biegu Jaskiniowego Niedźwiedzia w Kletnie spotkałem znajomego, który startował na tej samej trasie.

Trasa biegu Jaskiniowego Niedźwiedzia była świetnie oznaczona. W żadnym miejscu nie miałem wątpliwości, gdzie powinienem biec. Początek to niby lekki podbieg, a jednak już było czuć go mocno w nogach. Trasa była bardzo fajnie zaplanowana. Sporo podbiegów, trochę po płaskim i też sporo zbiegów. Dla mnie najgorsze dwa odcinki to zbieg żółtym szlakiem z Czernicy, gdzie było bardzo stromo i mnóstwo wielkich i śliskich korzeni oraz luźnych kamieni. Trzeba było bardzo uważać, aby się gdzieś nie potknąć. Drugi najgorszy odcinek to prawie 450 metrów podejścia od Dziczego Grzbietu na sam Śnieżnik, gdzie dla mnie nie było mowy o biegu, a jedynie szybki marsz.

bieg jaskiniowego niedźwiedzia w kletnie

Do mniej więcej połowy dystansu biegu, pomimo szybkich zbiegów i dłuższych podejść, bardzo szybko mijały mi kilometry. Jednak po 30. km pierwszy raz pomyślałem, że jeszcze całkiem sporo zostało do końca. Natomiast szybko to minęło, gdyż trzeba było uważać na trasie. Chwila nieuwagi, za nisko podniesiona noga i zahaczyłem o jakiś konar i prawie upadłem na twarz. Wyhamowałem prawą nogą, lecz całe obciążenie skupiło się na kolanie i coś sobie naciągnąłem. Przez kolejne 2-3 km nie pozwalało mi biec, pomimo że trasa była w miarę płaska. Całe szczęście ból ustał i mogłem kontynuować bieganie po trasie.

bieg jaskiniowego niedźwiedzia w kletnie

Myślałem, że na trasie biegu Jaskiniowego Niedźwiedzia dopadnie mnie jakiś fizyczny lub psychiczny kryzys, że będę miał problemy z motywacją, że będę wymyślał kolejne powody, po co mi to było i będę chciał zrezygnować. A jednak nic takiego nie nastąpiło. Może przez to, że nie startowałem z żadnym konkretnym planem ani oczekiwaniami na czas. Plan był prosty, ukończyć bieg w limicie czasowym. Dlatego spokojnie i bez pośpiechu odwiedziłem każdy punkt żywieniowy, gdzie był czas na jedzenie, krótką pogawędkę i zdjęcia.

bieg jaskiniowego niedźwiedzia w kletnie
Publikuję za zgodą autora: Tomasz Krysiak, www.thomasfoto.pl

Bieg Jaskiniowego Niedźwiedzia poprowadził mnie przez mniej uczęszczane ścieżki okolic Kletna i Masywu Śnieżnika. Były fragmenty, na których nogi pracowały niemal automatycznie, ale były też momenty, gdy każdy kolejny krok pod górę wymagał świadomej decyzji. Na mecie pojawiło się zmęczenie i zakwasy, ale przede wszystkim ogromna satysfakcja i radość. Udało się ukończyć mój pierwszy, górski bieg ultra w czasie 6:19:19, co dało mi 19. miejsce w kategorii OPEN. Czas pokaże, ale coś mi się wydaje, że to nie był mój ostatni bieg w górach.

PS. Kilka wniosków na przyszłość:
1. Zapamiętać, aby jednak przed startem naładować zegarek do pełna
2. Dołożyć sobie do rozpiski z poszczególnymi fragmentami trasy przewyższenia
3. Odkręcić flaski przed wbiegnięciem na punkt, bo czasami je trudno odkręcić

Bieg Jaskiniowego Niedźwiedzia odbył się 29 sierpnia 2026 roku.

bieg jaskiniowego niedźwiedzia w kletnie
Publikuję za zgodą autora: Tomasz Krysiak, www.thomasfoto.pl

bieg jaskiniowego niedźwiedzia w kletnie bieg jaskiniowego niedźwiedzia w kletnie bieg jaskiniowego niedźwiedzia w kletnie bieg jaskiniowego niedźwiedzia w kletnie bieg jaskiniowego niedźwiedzia w kletnie bieg jaskiniowego niedźwiedzia w kletnie bieg jaskiniowego niedźwiedzia w kletnie bieg jaskiniowego niedźwiedzia w kletnie

bieg jaskiniowego niedźwiedzia w kletnie
Publikuję za zgodą autora: Tomasz Krysiak, www.thomasfoto.pl

bieg jaskiniowego niedźwiedzia w kletnie

Newsletter

Podobał Ci się artykuł i zdjęcia? Chcesz być zawsze na bieżąco i jako pierwsza/y otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach na blogu? Zapisz się do newsletter'a. Obiecuję zero spam'u

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *