Jak wygląda rejs katamaranem po Chorwacji?

W tegoroczną majówkę popłynęliśmy w rejs katamaranem po Chorwacji. Spędziliśmy 4 dni na Morzu Adriatyckim, podczas których codziennie zawijaliśmy do innego portu, aby poznać kolejne chorwackie wyspy. To był bardzo przyjemnie spędzony czas, pełen pięknych widoków i uroczych zakątków Chorwacji. Zastanawiacie się, jak wygląda rejs katamaranem po Chorwacji?

Gdy wróciliśmy z naszej podróży do Nowej Zelandii, w skrzynce czekał na nas email z zaproszeniem na rejs katamaranem po Chorwacji. Ostatni raz w Chorwacji byliśmy na wyjeździe nurkowym na wyspie Pag prawie 10 lat temu, zatem nie musieliśmy się długo zastanawiać. Plan był prosty – lecimy do Splitu, aby w Trogirze wsiąść na katamaran firmy More Sailing i przez cztery dni doświadczyć, jak wygląda rejs katamaranem po Chorwacji. Podczas tego czasu przepłynęliśmy ponad 70 mil morskich, zawijając do portów na trzech różnych wyspach: Šolta, Brač i Hvar. W trakcie naszych relacji na Instagramie i Facebook’u pojawiło się sporo praktycznych pytań o sam rejs, katamaran, jedzenie i chorobę morską. Postaramy się pokazać, jak wyglądał nasz rejs oraz odpowiedzieć na wszystkie pytania w tym artykule. Serdecznie zapraszamy.

Nasza trasa rejsu katamaranem More Sailing po Chorwacji

More Sailing oferuje bardzo dużo różnych rejsów, które między sobą różnią się rodzajem i wielkością łódki (jacht, katamaran), długością rejsu (najczęściej 8 lub 14 dni) i rejonem pływania (Chorwacja, Włochy, Grecja, Szwecja, Karaiby).
My byliśmy zaproszeni na 4-dniowy rejs katamaranem po Chorwacji w terminie 2-6.05.2026. Naszą przygodę zaczęliśmy i zakończyliśmy w porcie w Trogirze (SCT Marina Trogir na wyspie Čiovo). Po drodze odwiedziliśmy trzy chorwackie wyspy: Šolta, Brač i Hvar. Dzięki temu mogliśmy zwiedzić kilka ciekawych miejsc na każdej z tych wysp. Byliśmy w wiosce Maslinica, spacerowaliśmy po miasteczku Stari Grad, a także Bobovišća na moru. Do tego oczywiście zwiedziliśmy przepiękne stare miasto w Trogirze.

jak wygląda rejs katamaranem po chorwacji chorwacja more sailing katamaran żeglowanie
Jak wygląda rejs katamaranem po Chorwacji? Trasa naszego rejsu z More Sailing.

Jak wyglądała nasza kajuta/pokój na katamaranie?

Najwięcej pytań było o to, gdzie spaliśmy i jak wyglądał nasz pokój/kajuta na katamaranie.
Podczas naszego rejsu pływaliśmy na katamaranie Lagoon 42. Nie jesteśmy żeglarzami więc nie będziemy podawali technicznych parametrów łódki, a skupimy się na walorach użytkowych. Jest tu zaskakująco dużo miejsca! Na katamaranie znajdują się wygodne 4 dwuosobowe kabiny z prywatnymi łazienkami. Mieliśmy kabinę na rufie, czyli z tyłu łódki, która była zdecydowanie większa niż te położone na dziobie. Nasze łóżko o wymiarach 160 x 200 cm miało dostęp z obu stron. Do tego, jak na jacht, sporej wielkości łazienka z toaletą, umywalką i osobną kabiną prysznicową. W wielu miejscach znajdziecie schowki i szafki na ubrania. Cała kabina jest bardzo jasna za sprawą kilku okien i świetlika. W kajucie znajdują się normalne kontakty na 220 V (do korzystania w porcie, gdy katamaran jest podpięty pod zewnętrzne źródło zasilania) oraz porty USB na 12 V, które można używać w trakcie żeglowania. Do tego jest jeszcze klimatyzator, aby ustawić sobie komfortową temperaturę w pomieszczeniu.
Na górze była przestronna mesa, czyli takie pomieszczenie służące do wspólnego spędzania czasu, spożywania posiłków, odpoczynku. Tutaj był duży stół, wygodne kanapy, mnóstwo schowków z jedzeniem, lodówka oraz świetnie wyposażona kuchnia. Na zewnątrz znajduje się zadaszone miejsce z kołem sterowym, z którego prowadzi się katamaran, duży dach, na którym można się opalać, a także na dziobie dodatkowa przestrzeń z rozciągniętą siatką pomiędzy kadłubami do wygodnego odpoczynku. W porównaniu do zwykłych żaglówek, na których pływałem, jest tu mnóstwo miejsca. Miejsca jest tu na 10 osób + dwie osoby załogi.

Standardowy dzień na pokładzie katamaranu?

Rejs był zorganizowany w taki sposób, że codziennie o 8:00 rano mieliśmy serwowane przepyszne śniadanie na pokładzie katamaranu. Po posiłku wypływaliśmy w zaplanowaną i omówioną wcześniej trasę. Najczęściej plan był taki, aby popłynąć w stronę jakiejś urokliwej zatoczki, gdzie będzie można rzucić kotwicę, aby móc popływać na otwartej wodzie, poopalać się i popływać pontonem po okolicy. Najczęściej w takim miejscu był serwowany olbrzymi i bardzo smaczny lunch. Po posiłku płynęliśmy w stronę docelowego portu, gdzie danej nocy będziemy spali. Podczas rejsu zawsze śpi się w porcie. Po drodze były serwowane owoce i/lub słodkie/słone przekąski oraz napoje z procentami i bez w dowolnych ilościach.
Po dotarciu do portu każdy miał czas wolny dla siebie. My standardowo szliśmy na zwiedzanie miasteczka i na poszukanie miejsca, gdzie zjemy kolację.

Czy trzeba mieć jakieś żeglarskie doświadczenie?

Absolutnie nie. Wszystko zależy od Ciebie i Twoich chęci. Możesz przez cały rejs zupełnie nie uczestniczyć w czynnościach żeglarskich i skupić się na odpoczynku, integracji i świetnej zabawie. Jednak, jeżeli masz ochotę, to możesz nauczyć się sterować, stawiać żagle, cumować, poznać tajniki nawigacji, morskiej elektroniki wykorzystywanej w trakcie rejsu i wielu innych żeglarskich czynności. To Ty decydujesz czy chcesz się czegoś nauczyć i nabyć choć trochę żeglarskiego doświadczenia pod okiem doświadczonego skippera, czy skupiasz się na odpoczynku.

Jedzenie podczas rejsu na katamaranie More Sailing

Pojawiło się też wiele pytań o jedzenie w trakcie rejsu. Zapewnione są śniadania, obiady oraz przekąski, a także woda, soki, napoje gazowane, a także napoje wyskokowe z procentami. W ramach rejsu nie ma zapewnionej kolacji, ale obsługa katamaranu zawsze może zarekomendować kilka miejsc i np. zarezerwować dla nas stolik. Julia z obsługi More Sailing, była odpowiedzialna głównie za część kulinarną wyjazdu. Z czystym sumieniem muszę napisać, że każdy posiłek to istne dzieło sztuki. Wszystko bardzo świeże, przepięknie poukładane z największą dbałością o szczegóły, kolorowe i pyszne. Każdy, niezależnie czy mięsożerca, czy wegetarianin, znalazł coś dla siebie, zwłaszcza że przed rejsem byliśmy poproszeni o wypełnienie ankiety żywieniowej, aby wskazać nasze ewentualne nietolerancje i preferencje żywieniowe.
Tak, abyście mieli większą jasność, czego można się spodziewać w ramach serwowanych posiłków, poniżej znajdziecie trochę przykładów i zdjęć jedzenia.
Śniadanie były codziennie praktycznie takie same, ale wybór był naprawdę spory: owsianka, gotowane jajka, deska serów i różnych wędlin, świeże warzywa i owoce, musli, płatki śniadaniowe, orzechy i suszone owoce, jogurty, mleko, dżemy, nutella, masło orzechowe, soki, herbata, kawa i oczywiście pieczywo. Każdy zawsze znajdzie coś dla siebie.
Lunch był codziennie inny. Julia potrafiła zaskakiwać, serwując lokalne, chorwackie przysmaki, a także kuchnią międzynarodową. Kilka przykładowych dań: chorwackie ćevapčići (chorwackie kiełbaski), falafele, pieczony kurczak, pad thai z krewetkami, humus, kajmak (chorwacki ser) czy różnorakie kolorowe sałatki. Po prostu palce lizać!!!

Czy podczas rejsu buja? Co z chorobą morską?

Trzeba sobie uczciwie odpowiedzieć, że to mocno zależy przede wszystkim od naszego szczęścia do pogody, wiatru, wysokości fal i naszych indywidualnych predyspozycji. Jeżeli ktoś z Was żeglował po Morzu Bałtyckim (zobacz mój rejs na wyspę Bornholm), to w Chorwacji to zupełnie inna bajka. W trakcie naszego rejsu mieliśmy przepiękną pogodę. Idealnie niebieskie niebo ze śnieżnobiałymi chmurkami, pełne słońce i spokojnym morzem. Jednak nasz pierwszy przelot mieliśmy przy większej fali i dwie dziewczyny czuły mniejszy lub większy dyskomfort. W tym samym czasie my i pozostała część ekipy, bawiliśmy się doskonale bez żadnych dolegliwości. Pozostałe dni były bardzo spokojne przy niedużej fali i bujania praktycznie nie było. Rolą skippera jest tak planować trasę i analizować prognozę pogody, ani możliwie uniknąć bujania i nieprzyjemnych dolegliwości gości. Każda noc spędzana jest w porcie, gdzie nie ma zupełnie bujania.

chorwacja more sailing katamaran żeglowanie
Życie na katamaranie: ach ten skipper to miał ładne widoki ze sterówki :).

Dla kogo jest taki rodzaj wyjazdu?

Wydaje mi się, że mogę tak napisać, że jeżeli ktoś szuka prawdziwej morskiej przygody dla twardzieli, żeglowania w trudnych warunkach, aby się sprawdzić, pokonywania olbrzymich fal i napierania na maxa, to raczej nie jest oferta dla niego. Tego rodzaju rejsy są raczej dedykowane dla kogoś, kto chce zobaczyć z poziomu wody ładne widoki, kąpać i opalać się w malowniczych zatoczkach, zjeść pyszne jedzenie i po prostu przyjemnie i miło spędzić czas w gronie znajomych lub nowo poznanych ludzi. Sądzę, że każdy, kto nie boi się wody i chce czegoś więcej niż stacjonarne spędzenie wakacji w jednym miejscu, to oferta dla niego. Dla każdego, kto chce spróbować żeglowania, bez patentów i umiejętności w komfortowych i bezpiecznych warunkach. Będziesz mógł zanocować w malutkich portach, dotrzeć do miejsc, które dostępne są tylko z poziomu łódki i w ciągu urlopu zwiedzić kilka wiosek czy miasteczek położonych na różnych wyspach. To taka trochę aktywna, morska wersja „all inclusive”. Nam się bardzo podobało.

jak wygląda rejs katamaranem po chorwacji chorwacja more sailing katamaran żeglowanie
Rejs katamaranem to przygoda dla wszystkich, którzy chcą w spokojny i bezpieczny sposób zobaczyć Chorwację od strony wody.

Jak wygląda rejs katamaranem po Chorwacji – zapiski z podróży

No dobra, to już wiecie wszystko w temacie, jak wygląda rejs katamaranem po Chorwacji, od strony organizacyjnej. Teraz przychodzi czas, aby pokazać Wam, jak to wyglądało dzień po dniu, co robiliśmy i jak się bawiliśmy. Zatem standardowo zapraszamy do naszych zapisków z podróży. Miłego czytania i oglądania.

2.05.2026 Zwiedzanie starego miasta w Trogirze

Trogir to zdecydowanie malutkie, kompaktowe, ale za to bardzo urokliwe miasteczko. Jego stare centrum zostało wpisane na listę UNESCO. Jest przepiękne. Wąskie uliczki, wybudowane z jasnego kamienia budynki, idealnie niebieskie niebo z białymi chmurkami otoczone zielonkawo-błękitną wodą. Czego chcieć więcej? A no właśnie, górskich widoków, które też tu są. Wydaje się, że to idealne połączenie. Prawda?
Koniecznie trzeba się przespacerować tymi uliczkami. Jest tu sporo sklepów z pamiątkami, klimatyczne knajpki, restauracje, bary czy także sklepiki z ubraniami. Nie ma tu żadnej chińszczyzny, nagabywania czy bylejakości. Wszędzie uśmiechnięta obsługa, chętnie się przywita i zagai krótką rozmową.
Oczywiście jest tu kilka punktów, które trzeba zobaczyć tj. pałac, katedra, promenada, port i kilka innych, lecz lepiej po prostu udać się tu na spacer, bez mapy i bez żadnych oczekiwań. W 2-3 godzinki będziecie znali każdy zakamarek, a co zaułek, to ciekawa okazja na zdjęcie.
Zdecydowanie polecamy!

2.05.2026 Zaokrętowanie na katamaran More Sailing

Ahoj!! W Trogirze, a dokładnie w marinie (SCT Marina Trogir na wyspie Čiovo) po południu wsiedliśmy na katamaran, którym przez najbliższe kilka dni będziemy pływać po okolicznych wyspach. Jeszcze dzisiaj czeka nas pierwszy przelot. Płyniemy w stronę wyspy Šolta.

2.05.2026 Wyspa Šolta – Maslinica

Pod wieczór dopłynęliśmy do malutkiej wsi Maslinica położonej na wyspie Šolta. Właściwie prawie nic tu nie ma poza ciszą, spokojem i malutkimi wakacyjnymi domkami. Lubimy taki lokalny klimacik. Wszystko położone dookoła portu. To dosyć luksusowa marina Martinis Marchi, która przynależy do ekskluzywnego hotelu o tej samej nazwie.

2.05.2026 Wspólna kolacja i poznanie współtowarzyszy podróży

To nie był zwykły, komercyjny rejs więc i ekipa nie była przypadkowa. Trafiło się mocno międzynarodowe grono blogerów podróżniczych, dziennikarskich freelancerów, instagrameró w i influenceró w. Podczas kolacji serwowanej na katamaranie mogliśmy się wszyscy lepiej poznać. Była z Astrid i Lulu z Wielkiej Brytanii, Luna z Włoch, Julia, Hannah i Lili z Niemiec oraz Kuba, Aga i ja z Polski.

03.05.2026 W stronę wyspy Hvar

Powiem Wam, że całe to żeglowanie nie jest wcale takie „łatwe”. Wcześnie rano poszliśmy z Agą pobiegać, bo już o 8:00 czekało na nas wielkie śniadanie, gdzie naładowaliśmy nasze wewnętrzne akumulatory i wypływamy w morską przygodę. Dzisiaj kierunek wyspa Hvar i mała mieścina Stari Grad.
Pogoda nam sprzyja, bo jest piękne słoneczko, niewielka fala i lekki wiatr więc dla amatorów żeglowania brzmi jak idealna kombinacja. Po drodze zatrzymujemy się pośrodku niczego, aby popływać w dosyć orzeźwiającym morzu. Pod sobą mamy jakieś kilkadziesiąt metrów wody.
Jak przerwa to i przekąski, a chwilę później olbrzymi lunch. Wydaje mi się, że to taki mały spisek przeciwko mojej redukcji, bo jedzenie jest przepyszne, a ilości olbrzymie. No przecież człowiek nie będzie sobie odmawiał na wakacjach, prawda?
No i tak ten czas wolno leci. Opalanie na dziobie katamaranu, później na dachu, na koniec na rufie, aby schować się trochę od wiatru. Czasami stajemy za kołem sterowym, pomagamy w stawianiu bądź refowaniu żagli i w innych operacjach na katamaranie.
No i tak powoli mija nam czas na nicnierobieniu. Czytanie książki, opalanie, picie wody, jedzenie, rozmowy ze współtowarzyszami, opalanie. Czy wspominałem o opalaniu?

3.05.2026 Wyspa Hvar – Stari Grad.

Po południu dotarliśmy do wyspy Hvar i jej najstarszego miasteczka Stari Grad. Przed sezonem to spokojne i bardzo ciche miejsce. Co prawda w porcie było sporo zacumowanych jachtów, ale uliczki były dosyć puste. Duża część sklepików czy restauracji jest jeszcze pozamykana, bo turystów tu jak na lekarstwo.
Fajnie móc w takim spokoju wybrać się na spacer wąskimi uliczkami, które są bardzo malownicze. Jak w większości miast, rządzi tu jasny kamień, drewniane okiennice i co jakiś czas jakieś rośliny. Duża część domów czy mieszkań wygląda na zamkniętą, być może służą tylko jako wakacyjne miejsca.
Na koniec skoczyliśmy na kolację zjeść bardzo dobre muszle i grillowanego tuńczyka oraz oczywiście lody na deser. No i tak powoli nam mija kolejny dzień.

4.05.2026 W stronę wyspy Brač

Zaczynamy kolejny dzień na morzu. Można powiedzieć, że standardowo rano krótkie bieganie w pobliżu portu, aby zdążyć na pyszne śniadanie, które serwuje Julia. Trudno się powstrzymać, aby nie skubnąć wszystkiego choćby po trochę.
Dzisiaj płyniemy na wyspę Brač do wioski Bobovišća na moru. Jednak nie tak bezpośrednio, bo po drodze zatrzymujemy się w malowniczej zatoczce z wodą o iście turkusowej barwie. Tutaj jest czas na ulubione nicnierobienie, opalanie i pływanie w orzeźwiającej wodzie. Mieliśmy dużo szczęścia, bo po drodze widzieliśmy małe stado delfinów, które przez kilka minut mogliśmy obserwować.
Po słonecznych uciechach czas na lunch. Oj Julia znowu zaserwowała same pyszności. Pieczony kurczak, smażony ser halumi, skarmelizowane brzoskwinie z serem pecorino, sałatka z truskawkami, sałatka ziemniaczana i pewnie o czymś zapomniałem. Dodam tylko, że to wszystko odbywa się na katamaranie, a nie w ekskluzywnej restauracji. Jakież to wspaniałe uczucie jeść pyszności z pięknymi widokami prawda?
Czas postawić żagle i płynąć do docelowego portu. Bardzo przyjemny lekki wiatr, mała fala więc to sama przyjemność dla grupki amatorów.

4.05.2026 Wyspa Brač – Bobovišća na moru wieczorową porą

Dopłynęliśmy do Bobovišća na moru. Zacumowaliśmy na boi, więc na brzeg dopłynęliśmy pontonem. Wioskę zamieszkuje ok. 50 ludzi, są tu dwie knajpki, z czego dzisiaj otwarta tylko jedna, jest mały sklep i tyle. Poza tym to cisza, spokój, woda, piękne widoki i malutka zatoka, w której cumuję sporo, jak na tak małe miejsce, jachtów.
Oczywiście poszliśmy na spacer dookoła zatoki. Wszędzie malutkie, bardzo zadbane domki, mnóstwo zieleni i kwiatów. Żeglowanie ma tę przewagę, że można dopłynąć w naprawdę odległe miejsca, czasem zupełnie puste i cieszyć się nimi na wyłączność.
Później poszliśmy na pyszną kolację. Nie mogliśmy sobie odmówić i kolejny raz zamówiliśmy kalmary w wersji z grilla i smażone. Obie porcje palce lizać.
Po zachodzie słońca włączają się malutkie światełka w porcie, do tego dużo gwiazd na niebie i znów ta cisza. Po prostu pięknie tu. Zobaczcie sami.

5.05.2026 Wyspa Brač – Bobovišća na moru – poranek

Przywitał nas bardzo słoneczny i ciepły poranek w Bobovišća na moru. Tym razem odpuściliśmy bieganie przed śniadaniem, aby trochę dłużej pospać. Gdy wszyscy już wstali, kolejny raz zjedliśmy pyszne śniadanie. Słoneczko przyjemnie świeciło, że postanowiliśmy zostać tu dłużej. My poszliśmy trochę pobiegać, niektórzy wybrali się na spacer, a inni zaczęli wygrzewać swoje ciała na słońcu.
Woda miała przepiękny kolor, więc po powrocie z biegania, wskoczyliśmy do niej trochę się orzeźwić. W takim miejscu chcę się spędzać miło czas, zwłaszcza że pogoda sprzyjała.
Wypłynęliśmy z wyspy Brač i chcąc nie chcąc obraliśmy kierunek powrotu do macierzystego portu w Trogirze, gdzie kończy się nasza tegoroczna przygoda na katamaranie.
Niestety po południu kiepska prognoza pogody się sprawdziła. Naszły duże, stalowe chmury, które szczelnie zakryły całe niebo i słońce. Po przepysznym lunchu gdzieś po drodze zaczęło padać i mocniej wiać. Wszyscy niechętnie ubrali się w coś ciepłego i weszliśmy do środka katamaranu, aby poczytać i pograć w karty.
Ach chciałoby się jeszcze więcej słońca i kolejnych dni spędzonych w malowniczych zatoczkach… może następnym razem.

5.05.2026 Trogir – ostatnia noc na katamaranie

Ostatnia noc na katamaranie spędziliśmy w porcie w Trogirze. Po zacumowaniu i szybkim prysznicu udaliśmy się na nocne zwiedzanie starego miasta. Za dnia Trogir wygląda przepięknie, zwłaszcza gdy świeci słońce i jest piękne niebieskie niebo. Jednak wieczorowa pora wygląda chyba jeszcze lepiej. Uliczki i stare budynki są niesamowicie oświetlone. Do tego koniecznie trzeba przespacerować się promenadą, aby zobaczyć, jak pięknie wyglądają odbicia w tafli wody.
Na koniec poszliśmy na kolejne kalmary i smażone pyszne malutkie rybki. Cały czas mamy niedosyt tych pyszności. Ach jakie to dobre!

6.05.2026 Trogir – ostatnie śniadanie na katamaranie

Wszystko, co dobre, niestety kiedyś się kończy. Dzisiaj zjadamy ostatnie pyszne śniadanie, pakujemy swoje plecaki i żegnamy się z całą ekipą i załogą katamaranu. Musimy przyznać, że bardzo spodobała nam się taka forma spędzania wakacji i chętnie to kiedyś powtórzymy zwłaszcza w innych zakątkach świata.

chorwacja trogir marina rejs katamaranem po chorwacji
Ostatnie zejście z katamaranu More Saling na brzeg.

Artykuł powstał we współpracy barterowej ze szwedzką firmą More Sailing, która oferuje rejsy po Chorwacji, Włoszech, Grecji, Szwecji, a także na Karaibach.

Newsletter

Podobał Ci się artykuł i zdjęcia? Chcesz być zawsze na bieżąco i jako pierwsza/y otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach na blogu? Zapisz się do newsletter'a. Obiecuję zero spam'u

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Podobają Ci się artykuły i zdjęcia?

Chcesz być zawsze na bieżąco?
Chcesz jako pierwsza/y otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach na blogu? Zapisz się na newsletter. Obiecuję zero spam'u