Rejs na Bornholm [video]

Rejs na Bornholm odbył się parę tygodni temu. Wszyscy wróciliśmy z morza bardzo zadowoleni, że daliśmy radę zmierzyć się z Morzem Bałtyckim i pomimo, że początki były trudne i Neptun nie był zbyt łaskawy i swoją daninę od nas pobrał, to czym dłużej na jachcie tym było lepiej.
Pomimo, że jakoś daleko mi do fachowca obrazu ruchomego, to postanowiłem zmierzyć się z zadaniem i spróbować stworzyć niedługi filmik pokazujący kawałek naszego rejsu, podczas którego straciliśmy nasze bałtyckie dziewictwo. Czasami jest tak, że kilka sekund filmu pokazuje więcej niż wiele statycznych kadrów.

rejs po bałtyku jacht
Rejs po Bałtyku – jak już nie buja to można podziwiać krajobraz.

Szum fal, świszczenie wiatru, obijanie wody o burtę na filmie wygląda całkowicie inaczej niż na zdjęciu. Teraz jesteśmy dosyć na świeżo, bo od wyjazdu upłynęło zaledwie kilka tygodni, lecz za jakiś czas ten ruchomy obraz przywoła wiele wspaniałych wspomnień o tym jak było na jachcie. Fakt, były dobre i złe chwile, lecz teraz z perspektywy czasu nawet te złe, wylewne sceny dobrze się wspomina, błędnik już dawno się uspokoił i odruch wymiotny jest zaszłą historią.
Rejs na Bornholm to ciekawe doświadczenie, które pewnie będzie trzeba powtórzyć już nie jako żółtodziób, lecz jako świadomy załogant. Czas pokaże, czy rzeczywiście organizm już się na tyle przystosował, że nie będzie buntował się na kolejnym rejsie i pomimo nawoływań Neptuna pozostanie w jednym kawałku. Bogowi mórz będzie musiał wystarczyć łyk dobrej whisky, którą zawsze na początku dnia na morzu mu polewamy. Zapraszam na film.

Newsletter

Podobał Ci się artykuł i zdjęcia? Chcesz być zawsze na bieżąco i jako pierwsza/y otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach na blogu? Zapisz się do newsletter'a. Obiecuję zero spam'u

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Podobają Ci się artykuły i zdjęcia?

Chcesz być zawsze na bieżąco?
Chcesz jako pierwsza/y otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach na blogu? Zapisz się na newsletter. Obiecuję zero spam'u