Blue Lagoon, czyli turystyczna wycieczka na Comino

Płytka, krystalicznie czysta, o niesamowicie bajecznym kolorze woda. Łachy delikatnego, białego piasku na dnie. Dookoła skaliste wybrzeże, idealnie błękitne niebo i grzejące słońce – mniej więcej w tych słowach opisywana jest niewielka Blue Lagoon znajdująca się na malutkiej wyspie Comimo położonej pomiędzy Gozo i Maltą. Ale jak tu jest w rzeczywistości?

comino blue lagoon
Chciałbym aby Blue Lagoon na Comino wyglądało tylko tak.

Gdy mówiliśmy, że wybieramy się na Maltę każdy powtarzał, aby na pewno zobaczyć Blue Lagoon. Pocztówki, broszury i zdjęcia wyglądały bardzo zachęcająco, więc oczywiście także chcieliśmy tam pojechać.

Opcji podróży jest bez liku, lecz jedną z najłatwiejszych form dostania się na Comino jest wykupienie wycieczki w jednym z lokalnych biur podróży. Już wiem co sobie pomyśleliście. Przecież zawsze mówiliście, że nie lubicie turystycznych biur podróży. Oczywiście, że tak i to się nie zmieniło, lecz nie jesteśmy też niewolnikami tej tezy, ponieważ jeżeli można sobie ułatwić podróż lub skrócić czas to dlaczego nie. Zatem kupiliśmy zwykłą turystyczną wycieczkę jak inni turyści. Warto tutaj wspomnieć, że przed wykupieniem biletu do Blue Lagoon warto upewnić się jak duży będzie to statek, gdyż czym większy tym więcej turystów oraz brak możliwości wpłynięcia do małych zatoczek i grot.

Nie interesowało nas dotarcie tylko do samej Blue Lagoon, lecz chcieliśmy zobaczyć z poziomu morza całą wyspę oraz kilka jej zatoczek. Klamka zapadła – kupiliśmy wycieczkę opłynięcia Comino i zatrzymanie się w dwóch miejscach na pływanie: Crystal Lagoon oraz Blue Lagoon.

Wycieczka dookoła Comino była jak na mój gust trochę nudna. Co prawda można podziwiać wybrzeże Comino, groty i skaliste wybrzeże, lecz po 5 minutach może się nudzić monotonia krajobrazu. Niestety ze snorkelingu w Crystal Lagoon nic nie wyszło, ponieważ w wodzie znajdowało się całe mnóstwo małych i dużych meduz i ze względu na nasze bezpieczeństwo kapitał postanowił znaleźć inne miejsce.
Popłynęliśmy do zatoki San Niklaw Bay. Bardzo przyjemne miejsce z dala od ludzi z płytką i krystalicznie czystą wodą z białym piaskiem na dnie. Rafy praktycznie brak, jednak są trawy, skały i liczne ryby, lecz tropikalnymi to bym ich nie nazwał. Kolejny raz miejsce to nie pobiło snorkelingu w Egipcie lub na Gili Trawangan, ale było bardzo przyjemnie móc pływać w takiej wodzie w środku października, gdy w Polsce było zaledwie kilka stopni w słońcu :).

comino San Niklaw Bay
Comino. San Niklaw Bay – miejsce spokojnego snorkelingu.
comino San Niklaw Bay
Snorkeling na Comino – San Niklaw Bay
comino San Niklaw Bay
Snorkeling na Comino – San Niklaw Bay
comino
Niestety nie wiedziałem o tym wcześniej, lecz wygląda to na ciekawą opcję zwiedzania Comino.

Na koniec czekała nas “wisienka na torcie” czyli Blue Lagoon. Wypływamy zza skał, aby naszym oczom ukazała się piękna, krystalicznie czysta woda o magicznie szafirowo-zielonkawej barwie. Wygląda to niesamowicie, jak na dobrze podrasowanych zdjęciach w photoshopie. Jednak jak zawsze jest jedno ale – LUDZIE, a właściwie tłumy ludzi!!!

Kapitan łodzi powoli wpływa do Blue Lagoon – powoli, bo musi manewrować między innymi łódkami, jachtami i motorówkami. Dobijamy do przystani, gdzie tłumy oczekują na swoją kolej, aby wydostać się z Comino. Jeszcze dobrze nie postawiliśmy stopy na lądzie, a już podchodzą panowie oferujący wynajęcie parasola i leżaka za bagatelę 10 EUR. Nie sposób nie skusić się na taką promocję. Przeciskamy się przez tłum, aby dojść do miejsca skąd unosi się niemiły zapach fast foodów: hamburgery, hot dogi, frytki, lody, chipsy i inne dobroci.
Pomiędzy rozłożonymi leżakami i parasolami udaje odnaleźć się ścieżkę, którą próbujemy uciec od tego zgiełku i hałasu. Kilka minut później nadal jesteśmy na Comino, nadal jesteśmy nad Blue Lagoon, lecz tutaj jest jakby inaczej. Nie ma tłumów, nie ma leżaków, nie ma swobodnego zejścia do wody, lecz jest jakoś przyjemnie. Nadal możemy podziwiać przepiękny krajobraz Blue Lagoon, ale w kameralnym towarzystwie. Wystarczyło odejść kawałek, dosłownie kilkaset metrów i już jest inaczej.

comino blue lagoon
Comino. Początek Blue Lagoon.

comino blue lagoon comino blue lagoon tatuaż

comino blue lagoon
Wystarczy odejść kawałek, aby piękne widoki na Blue Lagoon mieć prawie tylko dla siebie.

comino blue lagoon

comino blue lagoon
W niektórych miejscach jest dosyć wysoko i aby dostać się do wody trzeba trochę się natrudzić.

comino blue lagoon comino blue lagoon comino blue lagoon comino blue lagoon

comino blue lagoon
Woda w Blue Lagoon jest niesamowita.

comino blue lagoon comino blue lagoon

comino blue lagoon
Blue Lagoon w swojej głównej części nie wygląda zbyt ciekawie -leżak przy leżaku.
comino blue lagoon
Miejsce do którego dobijają łodzie z pasażerami, którzy chcą postawić stopę na Comino.

Czy warto było popłynąć na Blue Lagoon? Mam mieszane uczucia, bo cały ten zgiełk i tłum bardzo psuje krajobraz, lecz z drugiej strony wystarczy odejść kawałek dalej i już jest fajnie. Czy popłynąłbym tam drugi raz? Chciałbym zobaczyć to miejsce kompletnie puste, bez turystów, czyli pewnie mocno po sezonie, może w środku zimy, lecz czy wtedy krajobraz byłby jak z pocztówek? To chyba dobry pomysł, bo pamiętam, jak wyglądała magiczna Laguna Balos na Krecie dużo przed sezonem turystycznym, gdy trzeba było mocno zaciskać zęby, aby się w niej wykąpać.

PS. Podróż odbyła się w terminie 7-18.10.2015 roku. Zapraszam do zapoznania się z Malta i Gozo – zapiski z podróży oraz artykułem Malta i Gozo informacje praktyczne, który zawiera dużo pomocnych materiałów dla tych, którzy planują wybrać się na Maltę.

Newsletter

Podobał Ci się artykuł i zdjęcia? Chcesz być zawsze na bieżąco i jako pierwsza/y otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach na blogu? Zapisz się do newsletter'a. Obiecuję zero spam'u

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Podobają Ci się artykuły i zdjęcia?

Chcesz być zawsze na bieżąco?
Chcesz jako pierwsza/y otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach na blogu? Zapisz się na newsletter. Obiecuję zero spam'u