Sery z Lutomierza – serowarskie warsztaty w Lutomierzu

Czy robiliście kiedyś własnoręcznie ser? Taki prawdziwy, na bazie swojskiego mleka pochodzącego od szczęśliwych krów? Taki, który smakuje się nie tylko poprzez kubki smakowe, ale również czuje się konsystencje i strukturę pod palcami w trakcie tworzenia? Zapraszamy Was do krainy serów z Lutomierza.

Pobyt w rodzinnym gospodarstwie Pasternaków w Lutomierzu wywołał u nas wiele wspomnień. Wracamy pamięcią do czasów naszego dzieciństwa, gdzie picie swojskiego mleka prosto od krowy było codziennością u babci na wsi. Gdzie na śniadanie był świeżo upieczony chleb w sabatniku, który smarowało się swojskim masłem, które dzień wcześniej ręcznie się kręciło, obkładało grubą warstwą soczystego sera i oprószało cukrem. Wszystko to popijało się domową maślanką lub kefirem i tak naładowani energią i wartościami odżywczymi biegło się bawić na pole, nad strugę czy do stodoły. Brudni, umęczeni, czasami z zadrapaniami na kolanach czy łokciach co jakiś czas wracało się do kuchni, skąd unosił się zapach babcinych racuchów z jabłkiem.

Dzisiaj stajemy w progu gospodarstwa Pasternaków w malutkiej wsi Lutomierz u podnóża Gór Sowich, gdzie mury pamiętają jeszcze XVIII wiek. Poznajemy dwie wspaniałe kobiety – córkę Malwinę, która rozkręca to miejsce oraz Panią Stanisławę – główny technolog odpowiedzialny za proces wytwórczy sera. Od słowa, do słowa przechodzimy od razu do czynów, czyli bierzemy udział w serowarskich warsztatach.

Serowarskie warsztaty w Lutomierzu

Warsztaty z robienia sera z Lutomierza są przeznaczone dla każdego. Nie ma tu limitu wieku czy innych wymagań. Liczy się otwartość na nowe doznania i uśmiech od ucha do ucha.
Najważniejsze jest zachowanie odpowiedniej higieny, dlatego na początku przebieramy się w flizelinowe kitle i czapeczki szykując się prawie jak do operacji w szpitalu. W warzelni, czyli głównym pomieszczeniu, gdzie przebiega proces powstawania sera, czeka już na nas bardzo charyzmatyczna i przemiła Pani Stanisława. W strojach wyglądaliśmy “mega” twarzowo więc muszę Wam pokazać kilka zdjęć.

Swojskie niepasteryzowane mleko o charakterystycznym zapachu już stoi na gazie i powoli się podgrzewa. Jak opowiada Pani Stanisława, każdy etap procesu, pilnowanie odpowiednich temperatur, ilości składników, jakości produktów jest szalenie istotny. Do tego jednym z najważniejszych czynników powstawania najlepszego sera podpuszczkowego jest doświadczenie i wiele włożonej w to miłości.
Pani Stanisława wszystko dokładnie opowiada i wyjaśnia. Podglądamy, jak gotuje się mleko, jak dodaje się do niego podpuszczkę, mieszamy, sprawdzamy i monitorujemy parametry. W trakcie opowieści o całej historii serów z Lutomierza wszystko przeobraża się w stałą konsystencję. Pani Stanisława wyciąga wielki nóż, aby każdy mógł pokroić masę na mniejsze kawałki. Niby to nic wielkiego, ale Nadia z wielkim przejęciem i precyzją kroi skrzep na równe części. W międzyczasie przygotowujemy foremki na nasz ser, wybieramy zioła oraz jadalne kwiatki do dekoracji.
Teraz pozostaje już tylko odcedzenie serwatki i mamy gotową masę do uformowania naszego sera. Dużo tu przelewania, odcedzania, pracy poprzez zabawę. Każdy z wielką chęcią angażuje się w proces robienia sera z Lutomierza. Czy wyobrażacie sobie, że do zrobienia 1 kg sera podpuszczkowego potrzeba aż 10 litrów mleka krowiego? Bardzo dużo prawda?

Bierzemy w ręce nasze foremki w kształcie serduszka, udekorowane polnymi kwiatami i wpychamy w nie masę skrzepu na przemian z wybranymi przyprawami. Oczywiście nie mogło być inaczej i w trakcie układania każdy coś tam sobie skubnął, aby spróbować pyszny serek. Kilka magicznych zaklęć i chwil później i każdy z nas ma swój pierwszy, własnoręcznie zrobiony ser, który zabieramy do domu. Wszystko pod bacznym okiem Pani Stanisławy.
Warsztaty serów z Lutomierza, to doskonała „zabawa” dla całych rodzin, gdzie każdy w sposób namacalny i bardzo praktyczny dowiaduje się, jak przebiega proces powstawania sera. Daje to wyobrażenie, jak istotny jest każdy element procesu, jak ważne jest doświadczenie i jak ciężka to praca.sery z lutomierza warsztaty serowarskie dolny śląsk sery z lutomierza warsztaty serowarskie dolny śląsk sery z lutomierza warsztaty serowarskie dolny śląsk sery z lutomierza warsztaty serowarskie dolny śląsk sery z lutomierza warsztaty serowarskie dolny śląsk sery z lutomierza warsztaty serowarskie dolny śląsk sery z lutomierza warsztaty serowarskie dolny śląsk sery z lutomierza warsztaty serowarskie dolny śląsk sery z lutomierza warsztaty serowarskie dolny śląsk sery z lutomierza warsztaty serowarskie dolny śląsk sery z lutomierza warsztaty serowarskie dolny śląsk sery z lutomierza warsztaty serowarskie dolny śląsk sery z lutomierza warsztaty serowarskie dolny śląsk sery z lutomierza warsztaty serowarskie dolny śląsk sery z lutomierza warsztaty serowarskie dolny śląsk sery z lutomierza warsztaty serowarskie dolny śląsk sery z lutomierza warsztaty serowarskie dolny śląsk sery z lutomierza warsztaty serowarskie dolny śląsk sery z lutomierza warsztaty serowarskie dolny śląsk sery z lutomierza warsztaty serowarskie dolny śląsk

Degustacja swojskiego jedzenia

Wiadomo, że po ciężkiej pracy, musi nastąpić obfity posiłek, aby nabrać znów energii. Na piętrze, nad warzelnią stoi długi stół a na nim czekają na nas same smakołyki. Słowo „swojskie” jest tu odmienione przez wszystkie przypadki. Znów wspomnienia z dzieciństwa, smaki i zapachy powróciły. Mamy swojskie masło, mleko, niesamowite racuchy, przepyszne pierogi ruskie, śmietankę, chleb z pobliskiej tradycyjnej piekarni, owoce wprost z pola, domowe dżemy itd… Po chwili wjechał niesamowity żurek z jajeczkiem, gorąca herbata z domowej lipy no i oczywiście różne rodzaje sera, które produkowane są piętro niżej. Jednym słowem kolejny raz, jak to mówi dzisiejsza młodzież, Pani Stanisława „wymiata”. Wszystko było przepyszne i bardzo żałowaliśmy, że nie możemy zjeść więcej, bo oczy by jadły, a w brzuszku nie było już miejsca. Nawet Nadia, która zawsze mówi, że ona ma dwa żołądki: jeden na jedzenie, drugi na słodkości, zapełniła oba „po korek” i nie wcisnęła kolejnego racucha.

Spacer po gospodarstwie w Lutomierzu

Na koniec wizyty u rodziny Pasternaków wybraliśmy się z Malwiną na krótki spacer po gospodarstwie. To dawna oficyna dworska z przełomu XVIII i XIX w., która częściowo została odbudowana i służy po dzień dzisiejszy. Możemy zajrzeć do starych murów, które jeszcze nie tak dawno stanowiły oborę, powąchamy unoszący się zapach zboża i siana w stodole, zobaczymy, jak spędzają czas szczęśliwe krowy i zaglądniemy do „starej” lodówki. Pięknie miejsce z widokiem na otaczające nas Góry Sowie. Zdecydowanie można się tu zatracić.

Pomimo że z Panią Stanisławą i Malwiną poznaliśmy się zaledwie godzinkę wcześniej, to czuliśmy się jak u siebie, jak u babci na wsi. To cudowna rodzina pełna pasji do sera i dzielenia się wiedzą, do pokazywania i uczenia. Doskonale się bawiliśmy, a także wiele się nauczyliśmy no i skosztowaliśmy mnóstwo przepysznego jedzenia. Zdecydowanie musimy tu wrócić.

Sery z Lutomierza – serowarskie warsztaty w Lutomierzu informacje praktyczne

Sery z Lutomierza dojazd

Lutomierz to niewielka wieś położona ok. 8 km na zachód od Ząbkowic Śląskich. Wystarczy w mapach gogle wyszukać „Zagroda Pasternak – Sery Lutomierskie i trafimy tam jak po sznurku, co jakiś czas mijając drogowskazy do gospodarstwa. Na miejscu jest sklep, w którym możemy zaopatrzyć się w wiele różnych produktów. Oczywiście królują sery z Lutomierza w wielu odmianach, nabiał, ale także są pyszne dżemy, zakwasy, syropy, soki i inne przetwory. Zdecydowanie warto zajrzeć.sery z lutomierza warsztaty serowarskie sklep dolny śląsk

Sery z Lutomierza warsztaty

Warsztaty robienia sera z Lutomierza są przeznaczona dla wszystkich – dzieci, starsi, rodzice czy dziadkowie, a także zorganizowane grupy czy wycieczki szkolne. Wystarczy 1-2 dni wcześniej skontaktować się z Malwiną (telelefon, email, facebook – wszystkie aktualne namiary są na ich stronie internetowej http://serylutomierskie.pl/), aby umówić się i ustalić wszystkie szczegóły.

Sery z Lutomierza wydarzenia

W gospodarstwie wiele się dzieje. Cyklicznie są organizowane Targi Zdrowej Żywności prosto od rolnika (każda 3. niedziela miesiąca) czy coroczny Festiwal Pasternaka (3. niedziela września). Obserwujcie ich facebooka, to żadna z atrakcji Was nie ominie.

Kolejny raz wspólnie z Dolnośląską Organizacją Turystyczną zwiedzaliśmy Dolny Śląsk. Dzięki za pomoc i wsparcie.

Newsletter

Podobał Ci się artykuł i zdjęcia? Chcesz być zawsze na bieżąco i jako pierwsza/y otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach na blogu? Zapisz się do newsletter'a. Obiecuję zero spam'u

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *