Birma informacje praktyczne: ceny, pieniądze, wiza, noclegi …

Wiele osób w trakcie planowania swojego wyjazdu do wybranego kraju poszukuje informacji typu: ceny, noclegi, jedzenie, przejazdy, komunikacja, zdrowie itd. Postanowiłem spisać wszystkie te rzeczy dotyczące podróży po Birmie, których głównie poszukiwałem przed wyjazdem do tego wspaniałego kraju. Informacje praktyczne zawarte poniżej były aktualne na czas mojego wyjazdu, czyli 2009 rok. Jak wiemy, w chwili obecnej zachodzą duże zmiany w tym kraju, zatem część z poniższych informacji mogła się zdezaktualizować, co warto mieć na uwadze planując swój wyjazd, zatem Birma informacje praktyczne czas zacząć:

Dlaczego warto jechać do Birmy?

Wielu miejsc na świecie jeszcze nie widziałem, lecz to, co zobaczyłem w tym kraju, to jak się czuliśmy każdego dnia, spotykając wspaniałych ludzi, tak serdecznych, tak bezinteresownych, tak uśmiechniętych stawia go na pierwszym miejscu w kategorii YOU MUST SEE (AND FEEL). Mam nadzieję, że choć trochę udało mi się ukazać kulturę, obyczaje, miejsca i przede wszystkim sposób życia ludzi w Birmie. Jeżeli tak, to będzie to najlepszy sposób na podziękowanie za serdeczność, którą byliśmy obdarowywani na każdym kroku.

Kiedy jechać do Birmy?

Z tego, co udało mi się znaleźć najlepszym okresem są miesiące od listopada do lutego. Wtedy jeszcze nie jest bardzo gorąco, nie pada i pogoda jest najbardziej sprzyjająca obcym.
Podczas pobytu w Birmie w listopadzie temperatura w dzień nie spadała poniżej 30 stopni, a w nocy poniżej 15. Najzimniej było w Kalaw, gdzie w nocy przykryliśmy się cieniutkim kocem i w autobusach, gdzie działała klimatyzacja.

birma informacje praktyczne bilet

Bilet wstępu do Shwedagon Pagoda w Rangunie. Płatność w dolarach -> pieniądze trafiają do kasy rządu.

Jak dostać się do Birmy?

Najłatwiej to trzeba dolecieć do Bangkoku, a później liniami Thai AirAsia do Rangunu. Nasz bilet linii KLM na trasie Warszawa – Amsterdam – Bangkok – Amsterdam – Warszawa kosztował ok. 2500 zł na osobę oraz bilet Bangkok – Rangun – Bangkok ok. 400 zł na osobę. Trochę drogo jak na tanie linie, lecz nie było akurat żadnej promocji na loty w tym okresie.
Warto obserwować stronę www.airasia.com, ponieważ potrafią się pojawić rewelacyjne ceny na loty zwłaszcza z dużym wyprzedzeniem.

birma informacje praktyczne bilet

AirAsia to wspaniałe, tanie linie lotnicze na rynku azjatyckim. Warto obserwować ich stronę, bo często pojawiają się ciekawe promocje na loty.

Wiza do Birmy

Wiza jest ważna na 28 dni od momentu przekroczenia granicy, lecz można ją przedłużyć wtedy wówczas każdy dzień kosztuje ok. 5$. Najbliższa ambasada Birmy jest w Berlinie, nie trzeba się fatygować osobiście, wizę można załatwić przez kuriera lub znajomego. Wydanie wizy kosztuje 25 EUR, trwa to 2-3 dni i jest ona ważna przez 3 miesiące od momentu wydania.
W chwili obecnej pojawiła się możliwość nabycia wizy „On Arrival” w Rangunie na lotnisku, lecz jest to bardzo zmienne w czasie, zatem przed wyjazdem najlepiej samemu sprawdzić, jakie są możliwości na chwilę obecną.

birma informacje praktyczne wiza

Birmańska wiza uzyskana w konsulacie Birmy w Berlinie.

Pieniądze w Birmie

Oficjalną walutą w Birmie jest Kyat (K), lecz od razu zaznaczę, że za część rzeczy płaci się w dolarach (rządowe opłaty za wstęp, za noclegi w guesthousach) a za resztę płacimy w ich narodowej walucie.
Kurs dolara do Kyat pod koniec 2009 roku był różny, zależnie od targowania się, nominału (czym wyższy tym lepszy przelicznik) oraz od miejsca. Najgorszy kurs, po którym wymieniliśmy to 1$ = 900K, a najlepszy to 1$ = 980K.

birma informacje praktyczne pieniądze

Birmańskie pieniądze – Kyaty – najwyższy (w 2009 roku) dostępny nominał 1000 Kyats

Tutaj warto chyba nadmienić o jakości dolarów. Na forach internetowych, w przewodnikach, w wszelkiego rodzaju poradach dotyczących Birmy (Myanmar), wszyscy jednogłośnie zaznaczają, że trzeba pamiętać o tym, że dolary muszą być PERFEKT (i nie ma w tym ani odrobiny przesady).
Każdy banknot, (czym wyższy nominał tym lepszy kurs oraz większe wymagania do jego nieskazitelności) musi być:

  • Szeleszczący,
  • Bez najmniejszego, zagniecenia, nawet, jeżeli po zgięciu banknotu na połowę pozostanie ślad w większości miejsc będzie on bezużyteczny,
  • Nie może mieć najmniejszego poplamienia, popisania,
  • Najmniejsze przedarcie dyskwalifikuje,
  • Honorują tylko pieniądze wydane po 2000 roku, tzw. „z dużymi głowami”
  • W niektórych miejscach nie akceptują serii CB, AB.

Oczywiście ich pieniądze, czyli kyats wyglądają jak pomięte szmaty, lub mocno przerobiony papier, wielokrotnie sprany i zniszczony, lecz kyaty takie mogą być. Jeżeli ktoś wydaje nam resztę w dolarach powinniśmy bardzo dokładnie oglądnąć każdy banknot, bo jeżeli nie spełni, któryś z powyższych cech to będzie on dla nas bezużyteczny. Nikt nigdy nie robił mi problemu, gdy chciałem, aby mi wymienili na „lepszy” banknot.

Łączność w Birmie: telefon, Internet, poczta

Jeżeli chodzi o telefon to połączenia miejscowe lub międzymiastowe są dobrej jakości i kosztują niewiele. Podobno jest możliwość dzwonienia za granicę do Europy, lecz wiem to tylko z opowieści, że bardzo trudno zorganizować coś takiego i kosztuje bardzo dużo.
Telefonia komórkowa to rzecz przeznaczona dla bogaczy. Posiadanie telefonu komórkowego to oznaka dobrobytu. Usługi są bardzo drogie i tylko ograniczone do połączeń krajowych. Nie słyszałem, aby istniała możliwość kupienia pre-paida (choć muszę przyznać, że nie szukałem zbyt długo).
Kafejki internetowe dostępne są w większości dużych miast. Prędkość połączenia jest poniżej jakichkolwiek standardów, najczęściej zalogowanie się na gmail czy inną pocztę trwało kilka minut, wysłanie emaila podobnie (najwolniejszy znaleźliśmy w Kalaw, a najszybszy nad Inle Lake).

birma informacje praktyczne internet

Birma. Internet działa tu bardzo wolno. Większość zachodnich portali informacyjnych jest zablokowana.

Nie zauważyłem, aby gdziekolwiek był zainstalowany Skype, lecz biorąc po uwagę prędkość połączenia oraz blokady rządowe pewnie i tak byłby bezużyteczny. Być może ktoś miał więcej szczęścia.
Trzeba pamiętać, że bardzo dużo zagranicznych stron jest blokowane przez rząd. Zatem, aby zalogować się na gmail, wp, czy interię trzeba korzystać z szyfrowanych połączeń, specjalnych proxy itd. Część kafejek potrafi obchodzić zabezpieczenia. Koszt to wydatek rzędu 500-1000K za godzinę.

Nigdy tego nie robimy, lecz byliśmy ciekawi jak działa tu poczta. Kupiliśmy znaczek do Europy na kartkę pocztową, który kosztował 30K, czyli w przeliczeniu na złotówki jest to równowartość ok. 10 groszy!!! (dla porównania miejscowy znaczek, w obrębie kraju kosztuje 5K).
Wysłaliśmy 2 kartki tego samego dnia: jedna doszła po mniej więcej tygodniu, druga bez znaczka (widocznie odkleił się w drodze) dotarła po 2 tygodniach. Zatem nie tak źle, biorąc pod uwagę, że do pokonania miały prawie 10000 km.

Elektryczność w Birmie

Trzeba pamiętać, że w tym kraju nie ma czegoś takiego jak płynący prąd z gniazdka 24h na dobę. Tak naprawdę większość hoteli, guesthousów posiada własne generatory prądu i gdy rząd wyłącza dostawy wieczorem, uruchamiają je. Czym droższy hotel tym prąd jest dłużej. W części jest tylko do godz. 22, a w części przez całą noc. Zawsze warto o to zapytać, jak potrzebujemy mieć do niego dostęp.

Noclegi w Birmie

Jeżeli chodzi o noclegi w podróży to musi on dla nas spełniać dwa podstawowe kryteria: musi być czysto i łazienka nie może odrzucać (czy to w pokoju, czy wspólna na korytarzu, żadna różnica). Kolejnym kryterium to oczywiście cena, im taniej tym lepiej, nie lubimy przepłacać za coś, co nie ma uzasadnienia.
Poniżej zestawienie wszystkich naszych noclegów (ceny w dolarach za cały pokój 2 osobowy wraz ze śniadaniem dla dwóch osób), z których korzystaliśmy podczas naszego pobytu w Birmie:

  • Kinpun, Pann Myo Thu: 7$
  • Bago, San Francisco Motel: 8$
  • Kalaw, Pine Land Inn: 8$
  • Nyaungshwe (Inle Lake), Remember Inn: 12$
  • Royal Guest House, Mandalay: 7$
  • Inwa Guest House, Nyaung U (Bagan): 10$
  • Shwe Hin Tha, Ngwe Saung Beach: 15$
  • White House, Rangun: 10$
birma informacje praktyczne bilet

BIrma. Bilet autobusowy zakupiony u pośrednika.

Transport w Birmie

Jako, że przemieszczanie się po tym kraju jest dosyć czasochłonne, a powodem tego są fatalnej jakości drogi lub ich brak, a w ich miejsce są szutry, wymienię trasy, które pokonaliśmy autobusami i czas przejazdu wraz z cenami. Pozwoli to zorientować się w sytuacji, w jaki sposób można podróżować po kraju:

  • przejazd Rangun – Kinpun: 4,5 godz. 7000K/os
  • przejazd Kinpun – Bago: 3 godz. 5000K/os
  • przejazd Bago – Kalaw: 13 godz. 17000K/os
  • całodzienna łódka po jeziorze Inle – 12-20$ (zależnie od trasy) za łódkę
  • przejazd Inle Lake – Mandalay: 10 godz., 11000K/os
  • przejazd Mandalay – Bagan: 7 godz., 9000K/os
  • przejazd Bagan – Rangun: 14 godz., 15000K/os
  • przejazd Rangun – Ngwe Saung Beach: ok. 6 godz., 10000K/os
  • przejazd Ngwe Saung Beach – Rangun: ok. 6 godz., 8000K/os
birma informacje praktyczne bilet

Birma. Aby móc przebywać w rejonie jeziora Inle Lake, należy wykupić specjalny bilet.

Napoje w Birmie

Najpopularniejszym napojem w Birmie jest herbata. Tradycyjna wersja podawana jest z mlekiem oraz dużą ilością cukru. Można również zamówić wersję bez mleka i cukru. Serwowane są w każdej knajpie, na każdym rogu ulicy, z reguły za darmo, pod warunkiem, że zamówi się jakieś jedzenie.
Kawa najczęściej serwowana jest jako „Mix Coffee”, czyli mieszanka z mlekiem i cukrem. Jeżeli chce się dostać czarną, bez niczego, trzeba wyraźnie to zaznaczyć.
Aby nie umrzeć z pragnienia na każdym kroku możemy zaopatrzyć się w butelkę wody. Ważne, aby pić tylko butelkowaną, oryginalnie zapakowaną (korek jest dodatkowo zafoliowany). Koszt to ok. 300K za litrową butelkę – chyba tylko takie są dostępne.
Jeżeli chodzi o napoje gazowane to Birma produkuje tańsze (ok. 300K za butelkę) odpowiedniki zachodnich specyfików (ok. 1500K za butelkę): zamiast Coca Coli jest Star Cola, zamiast Fanty jest Crusher itd.
Jeżeli chodzi o napoje alkoholowe to bardzo popularne są różnego rodzaju whisky np. Myanmar Whisky (ok. 1000K za 0,25 litra), które nie są zbyt drogie.
Piwo przeznaczone jest dla bogatych, gdyż za butelkę (zależnie od rodzaju, czy to zagraniczne piwo, czy miejscowe np. Myanmar Beer, Mandalay Beer) życzą sobie od ok. 1700K do 2500K.

Jedzenie w Birmie

Zbierając informacje przed wyjazdem wielokrotnie słyszałem, że jedzenie jest tutaj jałowe i bez smaku. Jak widać każdy ma inne kubki smakowe. W Birmie mamy dostęp do bardzo różnorodnej kuchni: chińska, tajska, indyjska i różne mieszanki i zestawienia … generalnie każdy zawsze znajdzie coś dla siebie. Stołowaliśmy się głównie na ulicy lub w przydrożnych knajpach. Posiłek to z reguły ryż z warzywami lub mięsem, czasami zupa, jakieś dodatki, sałatki, warzywa. Na plaży staraliśmy się jeść głównie owoce morza, ryby o bardzo dziwnym wyglądzie, lecz rewelacyjnym smaku. Trzeba uważać, bo sałatki potrafią być piekielnie ostre.
Bardzo zasmakowała nam przepyszna sałatka z pokrojonych w plasterki pomidorów z dodatkiem poszatkowanej cebuli i orzeszków ziemnych.
Z reguły cena za obiad dla dwóch osób z napojami bezalkoholowymi to wydatek od 3000K do maksymalnie 10000K. Oczywiście ceny nie dotyczą typowo „zachodnich” knajpek, gdzie ceny pewnie są wyższe. Jednak najlepsze jedzenie zawsze jest dostępne tam gdzie stołują się miejscowi. Zawsze odchodziliśmy od stołu najedzeni na maxa.

birma informacje praktyczne rachunki

Birma. Rachunki z restauracji, hosteli, guesthousów – wszystko szczegółowo i uczciwie rachowane.

Pamiątki, gadżety…

Nie zamierzam się chwalić, co sobie przywieźliśmy, bo nie o to chodzi, lecz czasami warto zwrócić uwagę na parę drobiazgów jak udajemy się do tego kraju:

  • wyroby z bambusa, traw, wikliny: podkładki, cudowne koszyki, pojemniki, piłka do chinlone…
  • wyroby z laki (Bagan)
  • kopie ikon buddyjskich malowanych na płótnie (Bagan)
  • obrazy malowane tuszem i żyletką (Mandalay, Inle Lake)
  • ręcznie robiona srebrna biżuteria (Inle Lake)
  • ręcznie robione ubrania z jedwabiu, bawełny, lotosu… (Inle Lake)
  • drogocenne kamienie (trzeba się znać)
birma informacje praktyczne diary

Birma. „Zapiski z podróży” tworzone są codziennie, aby czasami zawodna pamięć, nic nie zgubiła.

Zdrowie – malaria w Birmie

Przed wyjazdem do krajów tropikalnych zawsze powraca jeden temat: MALARIA.
Według mieszkańców Birmy, tereny niebezpieczne są zamknięte dla obcokrajowców. Zagrożenie malarią występuje w głębokiej, gęstej dżungli, gdzie biały nie ma wstępu.
Przed wyjazdem długo zastanawialiśmy się, co zrobić z profilaktyką antymalaryczna, aby nie przesadzić w żadną ze stron. Po wielu spędzonych godzinach i poszukiwaniu materiałów w Internecie oraz konsultacji u lekarzy zdecydowaliśmy się zakupić lek Malarone (działa w tym rejonie), który według opisów posiada najmniejszą ilość skutków ubocznych. Uznaliśmy, że będziemy go przyjmować podczas przebywania w okolicach jeziora Inle Lake. Dawkowanie jest dziecinnie proste: zaczynamy brać lek (1 tabletka dziennie przyjmowana o stałej porze podczas jedzenia) na dzień przed wkroczeniem do zagrożonego terenu, kontynuując przez cały pobyt oraz przez 7 dni po opuszczeniu zagrożenia. Nie zdecydowaliśmy się, na zażywanie tego specyfiku podczas całego wyjazdu, ponieważ musielibyśmy to aplikować w siebie przez ponad miesiąc, a nawet producent zaleca maksymalnie 28 dni.
W ramach profilaktyki kupiliśmy także moskitierę, aby w nocy nie martwić się żadnymi owadami oraz mleczko na komary Mugga (w kulce), do stosowania na odkryte części ciała, która zawiera składnik o nazwie DEET ( N, N-dietyl-meta-tolumamide) w 20% stężeniu oraz Mugga w sprayu z 9% stężeniem DEET do popsikania ubrań. Chyba tyle powinno wystarczyć, ale przed wyjazdem koniecznie trzeba się skonsultować z lekarzem specjalistą.

Do tego mamy już od dawna w sobie stały zestaw szczepionek, który sądzę, że każdy, nawet osoby, które nie podróżujące, powinien przejść: WZW A+B oraz tężec. Nawet w Polsce mogą się przydać.

Podsumowując, chyba na tym trzeba skończyć zestawienie odnośnie informacji praktycznych dotyczących Birmy.  A może ktoś z was był ostatnio w Birmie i może uaktualnić podane przeze mnie dane? Zachęcam do zamieszczania komentarzy.

 

  • http://www.facebook.com/swiatjestpiekny Ola Świstow

    Wow ile praktycznych informacji! Dzięki Łukasz, na pewno będę tu zaglądać przed swoją podróżą do Birmy :-)

    • http://www.lkedzierski.com/ łukasz kędzierski

      Dzięki Ola,
      generalnie takich informacji poszukiwałem przed swoją podróżą, poświęciłem na to dużo czasu, więc postanowiłem to spisać i niech będzie dla potomnych :)
      pozdrawiam
      łukasz

  • Monika A

    No cóż, ceny poszły w górę, noclegów, transportu, opłat za wjazd w konkretny region. Inle to teraz 5$. Zalew turystów wprost nieprawdopodobny. Nad Inle brak codziennie ok 120 miejsc noclegowych -można przenocować na materacu w świątyni za ok 6 $ albo mieć „szczęście” i znaleźć pokój za 90 $.

    Przyznaję, Birma to kraj przemiłych ludzi, pod warunkiem wprawdzie, że nie są oni związani w jakikolwiek sposób z szeroko pojętą turystyką. Cyrk, który istnieje wokół każdej ciekawostki turystycznej sprawia, że nawet Egipcjanie wydają się totalnie nienachalni….

    Niestety zmuszona jestem stwierdzić, że było to największe (i w zasadzie jedyne) rozczarowanie Azją Południowo-Wschodnią, a zjechałam ją całą.

    Na Birmę jest po prostu kilka lat za późno, Łukasz, Wy mieliście szczęście.

    • http://www.lkedzierski.com/ łukasz kędzierski

      Monika, bardzo przykro mi czytać to co piszesz, lecz niestety Twój głos potwierdza to co się słyszy od jakiegoś czasu o Birmie. Mam jednak głęboką nadzieję, że jednak tak jak wszędzie, da się ominąć „turystyczny rozgardiasz” i spotkać tych sympatycznych i przemiłych ludzi, których było mi dane poznać.
      trzymam kciuki za to, bo chciałbym za jakiś czas jeszcze raz tam pojechać i zobaczyć zmiany jakie zostały tam dokonane…
      Pozdrawiam
      łukasz

      • Monika A

        To nie jest dobry pomysł Łukasz, możesz przeżyć ogromne rozczarowanie. Zalew turystów przerósł Birmańczyków zdecydowanie.

        Ja w każdym razie zwiałam z Birmy tydzień wcześniej i ponownie pojechałam na kilka dni do Kambodży, bo Angkor nigdy mi się nie znudzi. Pozdrawiam.

        • agaD

          hej, mozesz napisac kiedy bylas w Birmie? My wybieramy sie za 3 tygodnie i jestem zalamana. Wszyscy pisza o braku miejsc noclegowych, wysokich cenach i masie turystow – czy jest naprawde az tak zle ?

        • Marek Lenarcik

          Pozostaje mieć nadzieje, że w Angkorze, który rocznie odwiedza 3-4 więcej turystów niż całą Birmę było luźniej i mniej nachalnie! Takie komentarze są bardzo szkodliwe i nieprawdziwe. Jak się jedzie do głównych destynacji turystycznych to jest jak mówisz, niezależnie od kraju. Pozdrowienia z pustego, deszczowego Rangunu.

    • http://www.podrozne.tk/ Podróżne

      Niestety muszę przyznać Ci rację. Pojechaliśmy tam nastawieni mega pozytywnie a wróciliśmy z wielkim rozczarowaniem. Niestety, ale to jest obecnie najgorszy kraj do podróżowania w Azji południowo-wschodniej. Byliśmy we wszystkich krajach kontynentalnej części. Cyrk turystyczny i naciągactwo to norma. Co najgorsze nie bardzo są możliwości zwiedzenia tego kraju po swojemu. Najgorsze to noclegi, które obecnie sprowadzają się tylko do licencjonowanych miejsc. Na świątyniach już wywiesili tabliczki, że turyści nie mogą tam nocować. Zgadzam się, że na Birmę jest za późno. Myślę, że jeszcze dodatkowo jest za wcześnie, bo teraz jest wir zmian, jak sytuacja się ustabilizuje być może zrozumieją, że pieniądze z turystyki nie robi się na zasadzie byle wyciągnąć jak najwięcej na raz.

    • Izabela

      Wystarczy zjechać poniżej Rangun i jest zupełnie inaczej niż w Bagan i Inle Lake faktycznie obleganych przez turystów. Hpa-An, Mawlamyine… nawet Kyaikto (Golden Rock), ze względu na pielgrzymki z całej Birmy… ludzie dziwią się na widok swojej twarzy w aparacie fotograficznym i dotykają Twojej skóry, a przede wszystkim uśmiechają się :)

  • http://gdziewyjechac.pl/ Marcin Nowak

    Tym sposobem wygrałeś internet jeśli chodzi o porady nt wyjazdu do Birmy. Świetnie. Dziś spędzam wieczór z Twoim blogiem. P.s. choć kilka dni temu znalazłem możliwość przelotu z Warszawy przez Bangkok do Rangunu za mniej niż 1900zł (Ale niestety w nasze lato)

    • http://www.lkedzierski.com/ łukasz kędzierski

      Witaj Marcin…
      no powiem Ci, że mniej niż 1900 za lot do Rangunu, to aż z” zazdrości” się czerwienie.., oczywiście gratuluje. Niezłe łowy :)
      daj znać co to za linie lotnicze, może mi (lub innym czytelnikom) się przyda :)
      pozdrawiam i miłego czytania.
      łukasz

      • http://gdziewyjechac.pl/ Marcin Nowak

        Przepraszam, sprawdziłem, chodziło o Rygę i loty Turkish Airlines prosto do Kuala Lumpur z wygodną przesiadką do Rangunu AirAsia. Ryga jednak jest skomunikowana z Warszawą tanimi busami SIMPLEexpress, więc pomiędzy wyjdzie całość 2000-2100 zł

        • http://www.lkedzierski.com/ łukasz kędzierski

          Tak i tak całkiem nieźle, warte grzechu… Turkish to fajna linia lotnicza, z dobrymi samolotami: w zagłówku każdy ma swój komputer, zatem na pokładzie nie sposób się nudzić :) jedynie stewardesy trochę inne niż na reklamach :)

          • Izabela

            Qatar lata już bezpośrednio do Randun ze stopover w Doha i można trafić na bilet ok. 2300 PLN.

  • http://www.facebook.com/people/Ewa-Dudzińska/1042978906 Ewa Dudzińska

    No proszę! Szperam i szukam wieści o Birmie, i postanowiłam zajrzeć najpierw na te blogi mi znajome i ciach! Od razu strzał w 10! My też robimy dość szczegółowe wpisy o wydatkach (bardzo skrupulatne wręcz) i dlatego cieszę się, że o Birmie też mogę poczytać od tej strony, bo tego w sieci nie ma. Dzięki! Trochę niepokojące są te informacje dotyczące noclegów i ilości osób, ale mam nadzieję, że uda mi się to ominąć szerokim łukiem.:)

    • http://www.lkedzierski.com/ łukasz kędzierski

      ciesze się, że mogę pomóc. tak jak pisałem we wstępie, to są podstawowe informacje jakie poszukiwałem przed wyjazdem. Mam nadzieję, że się przydadzą. Jak wrócisz to proszę podziel się informacjami, bo z różnych miejsc dochodzą mnie słuchy, że ceny i dostępność np noclegów bardzo mocno się zmieniły.
      Mam nadzieję, że jednak nadal idzie w Birmie odnaleźć to czego my doświadczyliśmy w 2009 roku.
      pozdrawiam i życzę owocnego wyjazdu.

  • Marek

    Witaj, bardzo ciekawe informacje. Byłem w Birmie w grudniu 2012, no i rzeczywiście turystów jest sporo, ale jeszcze da się wytrzymać. Byliśmy w 5 osób i w Rangunie zdecydowaliśmy się na wynajęcie busika z kierowcą (nie można bez). W 10 dni zrobiliśmy trasę podobną do Twojej (muszę otworzyć mapę i dokładnie sobie przypomnieć, niestety nie robiłem zapisków). Piękny kraj, mili i przyjaźni ludzie, tylko ceny trochę wzrosły, ale jak ktoś nie ma ambicji mieszkania w rządowych hotelach (od 50 do 100 $ doba) to za 6 – 12 $ znajdzie nocleg. Ogólnie jest czysto, pod warunkiem, że nie zwraca się uwagi na odpadający tynk czy złuszczoną farbę olejną na ścianach itp. W Rangunie nie można się bać szczurów, które po zmroku wychodzą na kolacje. Zauważyłem, że nie przeszkadzają ludziom posilającym się na ulicach, tak jak i my im. Tak jak i Ty żywiliśmy się na ulicach, jadąc przez kraj stawaliśmy w wioskach, tam zawsze znajdzie się kilka knajpek. Pilnowaliśmy aby mieć wodę w butelkach no i tak dla ,,odkażenia”, wieczorem jedna buteleczka rumu po 5 zł za 0.7 lub whisky po 6 zł. za 0.7 i byliśmy zdrowi. Sytuacja polityczna rzeczywiście się zmienia. Praktycznie w każdej wsi widać lokale partyjne opozycyjnej Narodowej Ligi na rzecz Demokracji, jak powiedział mi spotkany nauczyciel, obecnie działa tam 7 partii politycznych. Na każdym kroku widać niczym nieskrępowaną wolność gospodarczą i ogromną inicjatywę tych ludzi. Podziwiam i życzę im wszystkiego najlepszego. Warto jechać, ale trzeba to zrobić szybko, póki to jeszcze nie jest główny szlak turystyczny. Pozdrawiam, Marek.

    • http://www.lkedzierski.com/ łukasz kędzierski

      Marek, dzięki za obszerny komentarz. ciesze się, że Tobie także udało się odnaleźć wspaniałych Birmańczyków… pozdrawiam

      • Marek

        Jeżeli będą potrzebne jakieś dokładniejsze info z naszego pobytu z przed 3 miesięcy, to służę pomocą. Jeszcze raz dzięki za Twoją stronę, opisujesz na niej życie Birmańczyków, tak jak to jest w rzeczywistosci. Będąc tam, czytałem jedną książkę polskiego autora, który odradzał jedzenie na ulicach, bo jest to wbrew naszym warunkom sanitarnym. Sam, jak pisał, zatruł się jedzeniem w hotelu***. Mieliśmy duży ubaw. Przekładając do nich naszą biurokrację, to należałoby ten kraj odizolować kordonem sanitarnym, zamknąć i zlikwidować. Ale jak na razie są jeszcze ,,dziewiczym” krajem, i oby jak najdłużej. Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za Twój wysiłek, Marek.

        • http://www.lkedzierski.com/ łukasz kędzierski

          Dzięki Marek, takie komentarze zawsze budują i jeszcze bardziej zachęcają do kolejnych wpisów.
          Mam jedno pytanie: wbrew temu co napisała Monika A oraz tego co się czyta na różnych forach, piszesz, że jednak nadal można zwiedzać Birmę bez obawy o turystyczne tłumy niczym w Tajlandii? Jak rozumiem nadal każdy znajdzie tam swój „mały kawałeczek” i spotka się z olbrzymią serdecznością Birmańczyków?
          pozdrawiam
          łukasz

  • Marek

    Nie podzielam opinii Moniki, oczywiście nad jeziorem Inle można spotkać wielu turystów i jest już dużo komercji. Byłem tam dwa dni i nie muszę już wracać. Ale w innych miejscowościach spotykałem pojedyńczych Europejczyków i to my wzbudzaliśmy duże zainteresowanie, czasami wokól nas tworzył się przyjazny tłumek dorosłych i dzieci. Przecież ich bazary w miastach to nie komercja. Staraliśmy się zobaczyć jak oni żyją. Mając busa, stawaliśmy gdzie chcieliśmy, pomagaliśmy przy żniwach ryżu, wchodziliśmy do przydrożnych gospodarstw, gdzie częstowano nas m.in. własnego wyrobu piwem, bimbrem, ryżem. Zatrzymaliśmy się na wiejskim weselu, gdzie zaproszono nas do stołu i stanowiliśmy atrakcję imprezy. Oni nie robili tego dla pieniędzy, po prostu są nas ciekawi. Za kilka dni postaram się odtworzyć trasę naszej podróży i Ci ją podrzucę. Pozdrawiam, Marek

    • Aleksandra

      Witajcie! A powiedzcie cos prosze o wizie??? Czy faktycznie trzeba az do Berlina? Oni maja tam wkrotce swoje Swieta, wiec nie wiem jak to zrobie….. A lece 25 kwietnia do Tajlandii ,a potem 28-ego popoludniu do Birmy.

      Prosze o pomoc!
      Dzieki

      • Marek

        Witaj, jak jesteś 3 dni w Bangkoku, to załatw wizę w ambasadzie Birmy. To można zrobić w jeden dzień, tylko rano trzeba stanąć w kolejce, wypełnić na miejscu wnioski i uiścić opłatę, nie pamiętam ile, ale coś około 120 zł (w przeliczeniu z batów). Nie zniechęcaj się kolejką przed ambasadą, bo wbrew pozorom idzie sprawnie. Ktoś na tej stronie podawał dokładny adres ambasady. Pozdrawiam, Marek.

  • Krzychu – www.1000krokow.eu

    Hej, a propos malarii i innego badziewia, muszę dorzucić swoje 3
    słowa, bo niestety miałem tam trochę nieprzyjemności z tym związanych w
    styczniu 2013. W skrócie upierdzielił mnie komar (gdzie i kiedy nie wiem
    – nie odnotowałem) i pewnego wieczora po dość męczącym dniu (myślałem,
    że zmęczenie bierze mnie od słońca, bo tego dnia pływaliśmy łodką po
    Inle) termometr wskazał mi 39,5*C. Od tego momentu przez tydzień byłem
    kompletnie wykluczony z życia: wysoka gorączka, dreszcze, osłabienie,
    wysypka, majaki. W przychodni w Nyaungshwe zrobili mi test na malarię
    (negatywny, zrobiony darmowo) a potem w jakimś większym szpitalu
    powiatowym w Taunggyi na dengę (również negatywny, zapłaciłem jakieś
    8$). Mimo to stwierdzono wirusa dengopodobnego, więc diagnoza na
    leczenie była jedna: odpoczynek i paracetamol (w zasadzie to samo co
    radzą w LP w przypadku samej dengi), dorzuciłem jeszcze od siebie
    lodowate prysznice, bo gorączka była nie do ogarnięcia.

    Ogólnie zatem ryzyko syfu istnieje, choć spotkało mnie to w Azji po raz pierwszy i mam nadzieję ostatni.

    Wniosek: sprayować się i nosić długie nogawki! Oczywiście tak robiłem, no ale jak widać niewystarczająco :-)

    • http://www.lkedzierski.com/ łukasz kędzierski

      Hej, trochę wiem o czym piszesz…. ponieważ po powrocie z Birmy dostałem wysokiej gorączki w ok 40*C i jak pojechałem do lekarza to od razu mnie umieścili na oddziale chorób zakaźnych. Wykluczyli malarię (na wiele sposobów), później szukali w stronę dengi, lecz do końca to nie byli pewni co mi jest, pomimo, że wyniki miałem paskudne.

      Dostawałem całe serie jakiś dragów i po tygodniu przeszło :) Całe szczęście…

      • Filip Choma

        Podobne dziadostwo przechodziłem w Kambodży ;) Umierałem tydzień i… żyję ;)

  • http://www.podrozne.tk/ Podróżne

    Mam nadzieję, że nie sczeznę za swoje trzy grosze na temat Birmy (link). Oto nasze podsumowanie i parę informacji praktycznych z początku 2013 roku: http://www.podrozne.tk/2013/05/Birma-informacje-praktyczne-fakty-mity.html

  • http://www.lkedzierski.com/ łukasz kędzierski

    Wielkie dzięki Marek za tyle informacji… na pewno się przydadzą poszukującym info o Birmie.

  • Iza

    halo, halo.. Marku Lenaciku, czy Ty nadal mieszkasz w Birmie?
    Czy ktoś oglądał film z Inle Lake tych państwa podpisujących się ‚Podróżne’. Ja zaczęłam, zażenowanie kazało mi to wyłączyć po około minucie.
    Marzę o Birmie od dawna i są szanse, że się uda w styczniu, ale już sama nie wiem, czy czasem nie zacząć nabierać wątpliwości.. ;-)

    • Artur

      co do wizy to polecam załatwienie w Belińskiej ambasadzie, tanio i bez problemu, jedziemy w 3 osoby to wyszło jeszcze taniej.

      Na stronie Twoikurierzy.pl zamówiłem GLS za 45 zł z wawy do berlina. Do środka zapakowałem paszporty i kasę 75euro na wizy i 10 euro na znaczki do Polski, i wsadziłem wszystko do zaadresowanej zwrotnie koperty.
      po 5 dniach mialem paszporty z wizami
      pozdrawiam,

  • Sabina

    Witam! Wybieramy się ze znajomą do Birmy za około 6 tygodni. Niestety mamy max 8-9 dni :( Zasugeruj proszę, które miejsca najlepiej odwiedzić w tak krótkim czasie! Myślałyśmy o locie z Phnom Phen do Ragunu i stamtąd koleją do Bagan i Mandalay i Hsipaw. Będę wdzieczna za każdą sugestię!

    • http://www.lkedzierski.com/ łukasz kędzierski

      witaj,
      8-9 dni to strasznie mało, ale jak mam coś poradzić to: Inle Lake (1 dzien), Bagan (2 dni), okolice Mandalay (1 dzien) oraz Rangun (1 dzien), lecz przemieszczanie tu zajmuje trochę czasu, są nocne autobusy zatem posprawdzaj sobie. W Hsipaw nie byłem. Reszta to chyba przejazdy ewentualnie przeloty :)

      pozdrawiam

  • artur

    Witam,

    Też mogę zrobić mały update, po pierwsze nie słuchać
    narzekających:) Birma jest fantastycznym krajem, w którym nadal jest bardzo
    niewielu turystów, ludzie nie są zepsuci, cholernie mili i zawsze uśmiechnięci!
    Wystarczy nie korzystać z agencji i trochę odbić od głównych szlaków.

    Tylko raz dzieci chciały od nas kasę na dzień dobry w Inle,
    w pozostałych miejscach bardzo często biali nadal wzbudzają sensację.

    Ceny hoteli faktycznie są trochę wyższe niż w Tajlandii, ale
    czemu się dziwić jak nagle przyjeżdża dużo więcej osób?

    My podróżowaliśmy w 3 osoby i płaciliśmy od 20 do 30$ za
    pokój ze śniadaniem, standard jak dla mnie wystarczający a czasami nawet wysoki
    jak na azję.

    Z dostępnością miejsc nie było żadnego problemu, niczego nie
    rezerwowaliśmy i szukaliśmy z ulicy, co prawda byliśmy w porze deszczowej ale
    nie licząc Rangunu prawie nie padało. Dlatego bardzo polecam ten okres.

    Za to pozostałe ceny nadal bardzo niskie, woda 300K, piwo
    1500-2000, jedzenie 1000-3000K (wege)

    Bus 10 000 – 17 000 K

    Ze zmian to przy wjeździe do Bagan jest 15 $ zamiast 10$, w
    inle nadal 5$

    Łódka po jeziorze najlepiej pochodzić wieczorem po mieście i
    dać się zaczepić panu na skuterku, który bierze 15000K za cały dzień na
    jeziorze za łódkę, a nie od osoby jak agencje.

    Transport: na lotnisku w Mandalay jest free shutle bus Air
    Asia, który zabiera na 79th street, samo centrum przy pałacu.

    Nocne busy sa wygodne można spokojnie podróżować nocą,
    oszczędzając czas i kasę, (mówię o normalnych busach nie VIP)czasy przejazdu
    tez znacząco się poprawiły np. z Mandalay do Bagan wyjazd 22 a o 4 już byliśmy na
    miejscu i od razu można wsiadać na rower i zdążyć na wschód,

    Kasa, skończyły się chyba problemy z wymianą $ , najlepszy
    kurs jaki widziałem był na lotnisku Mandalay 970 K, później w bankach około 960
    a na czarnym rynku 950K. Można też wymienić K z powrotem na $.

    Nie zauważyłem też obsesyjnego sprawdzania jakości $, owszem
    nie mogą być brudne i pomazane ale znajoma trzymała zgięte w portfelu i nikt nie zwrócił uwagi.

    W niektórych hotelach też już można płacić w K.

    Internet nadal działa jak kupa a telefony nie działają wcale.

    Ogólnie budżet dzienny wyszedł nam 30$ na osobę z noclegami,
    transportem, biletami wstępu , jedzeniem i dużym piciem

    Dlatego całe to straszenie i narzekanie uważam za
    niepotrzebne, a jest to ostatnia szansa na zobaczenie jeszcze „dzikiej” birmy
    bo w takim tempie za kilka lat faktycznie będzie jak w kambodzy albo Tajlandii.

    • http://www.lkedzierski.com/ łukasz kędzierski

      Super Artur… tego było potrzeba, aby pojawił się w końcu jakiś pozytywny komentarz o Birmie. Tak też w głębi serca sądziłem, że zawsze można odejść od wydreptanych ścieżek i znaleźć wspaniałych ludzi…
      mam nadzieję, że jednak zmiany aż tak szybko nie nastąpią i za parę lat pojadę tam i odnajdę Birmę, którą mam w pamięci :)
      pzodrawiam

  • Monika

    Witam! Tekst bardzo ciekawy i praktyczny. Mam pytanie co do wiz. Czy pomysł wysłania kurierem paszportów do Berlina jest bezpieczny..? No i czy jest rozsądne zabrać 2 dzieci na wyjazd do Birmy (3,5 i 4,5 lat)? Pozdrawiam!

    • http://www.lkedzierski.com/ łukasz kędzierski

      Witaj,
      osobiście nie wysyłałem paszportów do Berlina kurierem,tylko znajomy mi to załatwił, jednak wielu znajomych tak robiło i nie słyszałem o żadnych problemach – oczywiście 100% gwarancji chyba nigdy nie ma :(
      Jeżeli chodzi o dzieci to nie widzę żadnych przeciwwskazań. Dosłownie parę godzin temu zakończyłem mój wyjazd do Malezji z roczną Nadią i było wszystko OK.
      Grunt to się nie bać i przestrzegać podstawowych zasad żywieniowo-higienicznych i będzie super.
      Pozdrawiam i trzymam kciuki…
      PS. Daj znać po powrocie jakie są Twoje wrażenia, i być może uaktualnisz troszkę moje informacje praktyczne :) Liczę na to.

    • artur

      Co do paszportów nie zagwarantuje że jest 100% jest bezpiecznie, ale ja tak zrobiłem i w 5 dni miałem wszystko z powrotem, polecam strone twoikurierzy.pl mają dużo niższe ceny,
      Ja mam roczne dziecko i do birmy nie zabraliśmy, ale 4 latki to luz:) sporo osób z takimi podróżowało i młodszymi.
      najgorzej moim zdaniem w dużych miastach, w Rangunie syf jest porównywalny z Indiami, ale brakuje „czystych” lokali
      za to w miejscach turystycznych sporo jest juz knajp w których nie miałbym oporów żeby dziecku nawet lody kupic:)

      • Marek

        Witam, w Birmie byłem w grudniu zeszłego roku, o czym już tu pisałem. Mam ochotę znów tam pojechać i planuję to uczynić może jeszcze w grudniu lub w styczniu. Szukam taniego połączenia do Bangkoku, jest aerofłot via Moskwa za około 2600 zł. Czy może ktoś widział jakieś ciekawe oferty ?. Chcę polecieć na ok. 14 – 17 dni. Pozdrawiam, Marek.

        • Artek

          Planuję wyjazd do Birmy i zorientowałem się bardzo późno, że potrzebuję wizę stąd pytanie czy uda mi się dostać wizę w Berlinie w kilka/ kilkanaście dni? Ile czasu to zajmuje i czy wizę Ambasada Birmy odsyła kurierem czy listem pocztowym? Mój wylot z Warszawy jest do Wietnamu na początku GRUDNIA stąd pytanie

  • Janek

    przeczytałem te koszta i ręce mi opadły… nie jadę tam chyba, że na 2-3 dni na południe od Rangunu. Koszty hoteli masakra…. :(