Test kurtki Marmot Speed Light Jacket

W szafie od ponad 10 lat wisi stara wysłużona kurtka zewnętrzna z membraną Aquatex. Została nadszarpnięta zębem czasu: małe dziury w kieszeniach, przetarcia, słaba oddychalność oraz obecnie kiepska odporność na deszcz. Niestety jak wszystko, również sprzęt turystyczny zużywa się w pewnym momencie. Nie bardzo śpieszyło mi się z jej wymianą, nie mogłem się za to zabrać, gdyż używam jej sporadycznie, jednak, gdy zgłosiła się do mnie firma Raven z propozycją przetestowania jednej z kurtek zewnętrznych Marmota Speed Light Jacket uznałem to za dobry pomysł.marmot speed light jacketTak naprawdę, aby móc merytorycznie wypowiedzieć się o tej kurtce i o wszystkich jej zaletach i wadach, wymaga to czasu. Setki, tysiące godzin używania w trudnych warunkach przy różnorodnej pogodzie. Na pewno będzie na to czas za parę/paręnaście miesięcy, lecz już teraz pragnę podzielić się z Wami kilkoma spostrzeżeniami na temat kurtki Speed Light Jacket na podstawie kilku tygodni jej użytkowania.
Do drzwi zadzwonił kurier z przesyłką. Wręczył mi średniej wielkości karton. Sądziłem, że coś jest nie tak, ponieważ pakunek był wyjątkowo lekki. Nie wypuszczając Pana z mieszkania otworzyłem paczkę. Wszystko się zgadzało, kurtka Speed Light Jacket była w środku. Byłem bardzo pozytywnie zaskoczony tym, że kurtka, która według producenta jest jedną z najbardziej zaawansowanych i przeznaczonych na wymagające warunki, jest tak lekka. Trochę ponad 400 gram to naprawdę niewiele. Aż z niedowierzaniem poszedłem do szafy, aby zważyć moją starą i wysłużoną kurtkę z membraną Aquatex – 1200 gram!!! Ogromna różnica.marmot speed light jacketKurtka posiada charakterystyczną, wysoką gardę z regulowanym kapturem. Spokojnie zmieści się w nim kask. Przy pierwszym założeniu kaptura wydawał się zbyt duży. Dobrze, że jest regulacja w dwóch płaszczyznach, gdyż pozwala ona dowolnie sobie go zmniejszyć. Jego konstrukcja nie ogranicza widoczności co jest bardzo istotną sprawą. Generalnie duży plus.
Po pierwszym dniu chodzenia w silnym wietrze i padającym śniegu wydawało mi się, że wysoka stójka powinna mieć “miłą” w dotyku wyściółkę. Jednak jak skroplona para zamarznie na czymś takim to nie jest to przyjemnie, więc dobrze, że jej nie ma. Warto pamiętać o założeniu chusty na szyję, która zawsze jest przyjemna w dotyku i broda nie będzie miała kontaktu z zimną wewnętrzną warstwą kurtki. Śnieg i deszcz nie jest jej groźny. Wszystko zostaje na zewnątrz kurtki. W sumie nie spodziewałem się, że topowy model Marmota może tutaj mieć jakiekolwiek problemy.marmot speed light jacket marmot speed light jacketKrój kurtki jest bardzo techniczny tzn. dobrze przylega do ciała i nie krępuje ruchów. Rękawy są odpowiedniej długości, posiadają rozpinane szczelne zamki pod pachami i są zakończone paskami z niewielkimi rzepami.
Pod kurtką w trakcie podejścia nosiłem bieliznę i cienką bluzę polarową. Komfort termiczny oraz poziom oddychania był idealny. Kurtka sama z siebie nie grzeje, a wręcz przeciwnie jej wnętrze wydaje się “zimne”. Oddychalność kurtki to jeden z najważniejszych parametrów za który płacimy. Oczywiście to bardzo indywidualna sprawa, ale uważam, że kurtka Speed Light Jacket sprawdza się doskonale. Przy ostrych podejściach i szybkim tempie marszu nie było problemu z odprowadzaniem potu. Plecy, bielizna i kurtka były suche. Nie czułem żadnego dyskomfortu spowodowanego nadmiernym poceniem się.marmot speed light jacketPodczas odpoczynku czy robienia nocnych zdjęć Karkonoszy zakładałem pod kurtkę cienką kurtkę puchową. To idealne zestawienie – oba elementy są bardzo lekkie i można je spakować do niewielkich rozmiarów. Szkoda, że jedna z kieszeni nie służy jako opakowanie na nią lub nie ma dołączonego malutkiego worka.
Kurtka posiada 3 kieszenie, dwie obszerne po bokach i jedną zewnętrzną napoleońską. Boczne kieszenie są bardzo duże i głębokie. Przy zapiętym pasie biodrowym praktycznie nie ma dostępu do rzeczy w nich schowanych. Trzeba rozpiąć pas i dopiero wyciągnąć rzecz.
Jeżeli chodzi o kieszeń napoleońską to mam tu pewien dylemat. Niby jest praktyczna i pod ręką, lecz wolałbym zamiast niej mieć wewnętrzną kieszeń, gdzie mógłbym schować telefon lub zapasowe baterie do aparatu, bo tam mniej zmarzną niż w obecnym miejscu.marmot speed light jacketŻeby nie było tak słodko, to najważniejszą uwagę mam do głównego zamka kurtki. Kompletnie nie rozumiem decyzji o tym, że zamek jest wyposażony wyłącznie w jeden suwak. Przez to nie mamy możliwości rozpięcia kurtki od dołu, co dodatkowo ułatwiłoby wentylację, a jest to bardzo ważne zwłaszcza podczas intensywnego podejścia. Dodatkowo drugi suwak ułatwiłby dostęp do kieszeni polara, czy swetra puchowego. Tutaj kurtka notuje bardzo duży minus.

Speed Light Jacket – podsumowanie

W sumie wiele spodziewałem się po tej kurtce, ponieważ opis producenta jest bardzo zachęcający. Nie rozczarowałem się. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony tym produktem. Niska waga, małe rozmiary po spakowaniu, doskonały krój, wiatroszczelność, wysoka wodoodporność oraz bardzo dobra oddychalność to elementy na które zwraca się uwagę. Jedyna poważna wpadka to brak dwóch suwaków w zamku głównym kurtki. Poza tym użytkowanie kurtki Speed Light Jacket to czysta przyjemność.
Przy zakupie warto zwrócić uwagę na rozmiar. Koniecznie trzeba przymierzyć kurtkę, ponieważ mam wrażenie, że rozmiary są dosyć specyficzne i trochę zawyżone. Normalnie noszę L/XL a tu odpowiednim rozmiarem okazał się M.marmot speed light jacket marmot speed light jacketBardzo jestem ciekaw jak kurtka będzie się sprawowała po roku intensywnego użytkowania. Czy oddychalność i wodoodporność nadal będą na wysokim poziomie? Obiecuję aktualizację testu.

Zalety:

  • Niska waga kurtki ok 400 gr
  • Solidny materiał zewnętrzny
  • Doskonały, dopasowany krój kurtki
  • Wygodne ściągacze u dołu i przy kapturze
  • Bardzo dobry, regulowany kaptur nie ograniczający pola widzenia
  • Wywietrzniki pod pachami
  • Laminowane zamki

Wady:

  • Jednokierunkowy zamek główny
  • Brak wewnętrznej kieszeni

Do testu kurtka Speed Light Jacket została udostępniona przez firmę Raven głównego dystrybutora marki Marmot.

PS. Za zdjęcia dziękuję Piotrkowi, który dzielnie znosił moje “chciejstwa”, bo nie zawsze było łatwo ponieważ zdecydowanie wolę być za niż przed aparatem :). Dzięki Piotrek!

Newsletter

Podobał Ci się artykuł i zdjęcia? Chcesz być zawsze na bieżąco i jako pierwsza/y otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach na blogu? Zapisz się do newsletter'a. Obiecuję zero spam'u

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *